sobota, 4 lutego 2017

Nowość na półce książek mojego życia -”Zagroda zębów” Wita Szostaka

 
Każda nowa książka Wita Szostka to dla mnie małe literackie święto. Uwielbiam jego wrażliwość, inteligentne poczucie humoru, sposób opowiadania historii. Przy jego poprzednich powieściach zdarzało mi się śmiać w głos, ocierać łezkę wzruszenia, chodzić po pokoju z nerwów i nie spać pół nocy roztrząsając losy bohaterów. Natomiast najnowsza, przepięknie wydana (ta okładka!!!) „Zagroda zębów” sprawiła, ze oniemiałam z zachwytu. Naprawdę nie wiem co napisać, jak ubrać w słowa te wszystkie emocje, które buzują w mojej głowie i sercu. Mam ochotę rzucić wszystko i przeczytać ten niewielkie tomik raz jeszcze. A później kolejny raz, i kolejny…

„Zagroda zębów” to zbiór miniatur literackich, krótkich, ale oszałamiających tekstów będących alternatywnymi wersjami mitu o Odyseuszu. Wybór bohatera nie jest przypadkowy, bo o przygodach Odysa opowiadał Szoskatkowi w dzieciństwie ojciec. Takie historie i wspomnienia nosi się w sercu całe życie, analizuje decyzje bohaterów, wymyśla własne rozwiązania, kibicuje tym dobrym, nie znosi tych złych. W końcu z wiekiem zmienia się perspektywa, człowiek zaczyna więcej rozumieć, dostrzega rożne odcienie szarości, zaczyna współczuć tym, których kiedyś podziwiał. Opowieść zmienia się i dojrzewa razem z dorastającym czytelnikiem. Taka właśnie jest „Zagroda zębów”. I choć te króciuteńkie, czasami ledwie kilkuzdaniowe opowiastki można sklasyfikować raczej jako prozę, to mnie szczególnie uderza ich liryczność. Mogłabym ustawić ten tomik na półce z moją ukochaną poezją i na pewno nie byłaby to pomyłka.

To zadziwiające jak Szostakowi udało się wejrzeć w głąb ludzkiej duszy, dotknąć przepełnionego bólem serca, ubrać w słowa ulotność marzeń i pragnień. Ile w tym wszystkim jest żalu, bólu, siły i bezradności, miłości, która daje szczęście i poczucie spełnienia i tej, która przeszywa, rani i łamie serce. Ile tęsknot, rojeń, fantazji, majaków. Smutku, że życie jest zupełnie inne od naszych wyobrażeń, tęsknoty za czymś nieokreślonym co zawsze jest gdzieś daleko. Ciepła domowego ogniska i chłodu samotnych nocy. Życia po prostu. I to życia, które dzieje się teraz, współcześnie, a nie tego opisanego na kartach starych ksiąg. W moim prywatnym rankingu absolutnie najlepsze z dzieł Szostka. Tylko dlaczego tak krótkie?

💙💙💙
Wit Szostak, Zagroda zębów, wyd. Powergraph, Warszawa 2016.

2 komentarze:

  1. To w jaki sposób ubierasz w słowa opisując wnętrze książki zachęca po jej sięgnięcie i przeżycie tego na własnej skórze.
    Pozdrawiam
    matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam dotąd Szostaka, ale potrafisz mnie natchnąć na takie literackie cuda!

    OdpowiedzUsuń