poniedziałek, 23 stycznia 2017

Dzień z życia małego chłopca, czyli Pucio znów na tapecie

 
„Pucio mówi pierwsze słowa” to już drugi tom przygód małego, uroczego chłopca, który pomaga wszystkim najmłodszym czytelnikom w nauce mówienia. Pierwszą część, czyli „Pucio uczy się mówić” pokochaliśmy całym sercem, tym bardziej, że mnóstwo w niej wyrazów dźwiękonaśladowczych, które tak bawią i fascynują mojego synka. Co prawda na pracę z książką jest jeszcze troszeczkę za mały, ale już za momencik będziemy czerpać z niej pełnymi garściami.

Jestem pewna, że tych, którzy znają Pucia z pierwszej książeczki nie muszę namawiać do sięgnięcia po ten tomik. Natomiast pozostali, a szczególnie mamy maluszków, które dochodzą do etapu nauki mówienia, powinni jak najszybciej nadrobić zaległości. Tak jak poprzednio i tutaj autorka całego zamieszania, czyli dr Marta Galewska-Kustra zamieściła we wstępie krótką instrukcję pracy z książką. Zasady pozostają niezmienne, czyli rodzice chcący wspierać rozwój mowy u swoich dzieci muszą wziąć czynny udział w zabawie z Puciem, czytać razem z dzieckiem, pokazywać paluszkiem, zadawać dodatkowe pytania. A te pytania to głównie „co to?”, „kto to?” i „co robi?”. Na każdej rozkładówce wyszczególnione zostały osoby, przedmioty i czynności, o które możemy malucha zapytać, a tym samym poćwiczyć słówka, utrwalić wiedzę, sprawdzić ile dziecko zrozumiało i zapamiętało z tekstu.

 
 
Sama fabuła jest bardzo prosta, ale mocno działająca na dziecięcą wyobraźnię, bo opowieść dotyczy jednego dnia z życia Pucia i jego rodziny. Wszystkie przygody małego bohatera są dzieciom bliskie, dlatego z łatwością mogą się identyfikować z Puciem i Misią. Historia przedstawiona na siedemnastu rozkładówkach, opowiadana prostymi, pojedynczymi zdaniami, jest wesoła i optymistyczna. Moją uwagę zwróciły również pozytywne wzorce promowane przez autorkę, bo rodzina spędza razem mnóstwo czasu, oboje rodzice angażują się w opiekę nad dziećmi, pies i kot traktowani są jak pełnoprawni domownicy i wolno im nawet spać z dziećmi w łóżkach (u mnie też tak jest, dlatego szczególnie mnie to cieszy, choć pewnie część mam będzie oburzona).

Ilustracje Joanny Kłos są po prostu przepiękne, pełne uroku i słodyczy. Moją najulubieńszą jest scenka na basenie, sama nie wiem dlaczego, ale nie mogę się na nią napatrzeć. Śliczności! Myślę, że obrazki podobają się też mojemu ośmiomiesięcznemu synkowi, bo chętnie przegląda książeczkę razem ze mną. Dzięki temu, że tomik został wykonany z solidnego, grubego kartonu nie muszę się obawiać, że Ignacy zniszczy ją przypadkowo, gdy poniesie go entuzjazm i będzie wyjątkowo energicznie uderzał rączą w rozkładówki. Podczytujemy sobie „Pucia” po troszku, bo też taki maluch potrafi skupić się na trzech, maksymalnie czterech rozkładówkach. Ale zawsze to coś. A moje serce Matki Polski Czytającej aż rośnie i łza się w oku kręci, kiedy widzę jego radość, gdy tylko otworzę książeczkę.

💙💙💙
Marta Galewska-Kustra, Pucio mówi pierwsze słowa, il. Joanna Kłos, Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.

4 komentarze:

  1. Och, Szczeniaczek Uczniaczek - mój ulubieniec. :) Właśnie nieustannie zastanawiam się nad zaopatrzeniem mojego Syna w "Pucia...", ale w sumie mamy już kilka książeczek tego typu, więc nie wiem, czy kolejna nam potrzebna. Pewnie nie zastanawiałabym się nad tym, gdyby nie recenzje poprzedniej części, gdzie zauważyłam, iż niektóre słowa czy czynności były niepotrzebnie "zdziecinniałe" jak chociażby "am, am" zamiast "jeść".

    OdpowiedzUsuń
  2. My od dwóch dni jesteśmy posiadaczami drugiej części Pucia, pierwszej nie mamy bo córeczka już całkiem fajnie mówi a dopiero niedawno dowiedziałam się o istnieniu tej książeczki :-) cudnej książeczki ;-) i już się zastanawiam czy kocham ją czy bardziej nienawidzę.. musi być z nami wszędzie! Nigdy wcześniej córeczka nie nasiła książek do jedzenia.. mycia.. siusiu itd! A teraz wszystko musi robić z Puciem i Bobo :-P

    OdpowiedzUsuń
  3. My te z uwielbiamy Pucia :) Co prawda Franek też jest jeszcze za mały na naukę słów, ale dzielnie wskazuje przedmioty i osoby, o które pytam :) Najbardziej upodobał sobie kota, którego na każdej kolejnej stronie odnajduje w mgnieniu oka :P No i wiewiórki :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy w bibliotece książkę "Pucio mówi pierwsze słowa". Mamy się o nią rozbijają ;)

    OdpowiedzUsuń