niedziela, 1 stycznia 2017

Czytanie a macierzyństwo, czyli nie tylko czytelnicze podsumowanie 2016 roku


Rok 2016 był wyjątkowy pod każdym względem. W końcu nie codziennie zostaje się mamą (w dodatku po raz pierwszy). Z pojawieniem się tej małej istotki w moim życiu zmieniło się wszystko. Przybyło miłości i szczęścia, zabawek i ubranek, odkryłam w sobie nowe pokłady cierpliwości, dojrzałam emocjonalnie, poczułam się silniejsza i pewniejsza siebie. Tylko czasu na czytanie jakby ciągle za mało. Podobno to nie dobrze gdy jest tylko dobrze, dlatego nie ominęły mnie też smutki, zmartwienia i problemy. Ale pomimo wszystko uważam, że to był dobry rok. Jeden z najlepszych, bo nareszcie udało mi się odkryć sens istnienia.

Wszystko wskazuje na to, że rok 2017 będzie podobny. Mam tylko nadzieję, że to co tak mnie martwi potoczy się dobrze i trosk będzie trochę mniej. W tym roku będę też świętować 30-te urodziny i w związku z tym mam swoje małe marzenia (choć nadal najważniejszym z nich jest zdrowie mojego dziecka) i plany do zrealizowania. Nie wiem czy mi się uda, ale będę Was o tym informować na bieżąco. Chciałabym też znaleźć więcej czasu na blogowanie, bo choć pomysłów mam sporo, cały czas dopisuję kolejne punkty do listy, to jednak tonę w zaległościach. W 2016 r. opublikowałam tylko 75 wpisów, ale trafiło mi się dziecko z serii tych wymagających, więc mam naprawdę mało czasu dla siebie. A i niespodziewane zmartwienia, które na nas spadły nie sprzyjały siedzeniu przed komputerem, bo zwyczajnie nie miałam do tego głowy. Ale patrzę w przyszłość z optymizmem i myślę, że uda mi się wszystko lepiej ogarnąć. 


Czasu na czytanie mam niewiele, oczywiście jak się chce, to się da, więc cały czas mam jakiś tomik, który aktualnie czytam, nawet jeśli trwa to dwa tygodnie. Są też plusy takiej sytuacji, bo przestałam obsesyjnie kupować książki, a jeśli już decyduję się na jakiś tytuł, to tylko ten, który chcę koniecznie przeczytać i mam zamiar zrobić to niebawem. Nie oznacza to, że na książki wydaje mniej, teraz po prostu większość tomików jest dla mojego synka. Takie przekleństwo mola książkowego. Moja biblioteczka przeszła też prawdziwą rewolucję, bo dość mocno uszczupliłam swoje domowe zbiory i nadal staram się pozbywać tego, do czego na pewno nie będę wracać. Musiałam wynieść też jeden regał na strych i popakować część książek, które do czasu przeprowadzki muszą pozostać na wygnaniu, bo w jednym pokoju z mężem i dzieckiem zwyczajnie zabrakło dla nich miejsca. W ogóle cała moja przestrzeń życiowa uległa zmianie i teraz z każdego kąta zaglądają na mnie zabawki (ale ładne są, więc mi to nie przeszkadza), a sam pokój był już trzy razy przemeblowywany i coś mi się wydaje, że na tym nie koniec, choć obecny układ jest jak do tej pory najwygodniejszy. 

 
W 2016 r. przeczytałam 99 książek czyli o ponad połowę mniej niż przez ostatnie trzy lata z rzędu. Sporo jak na młodą matkę, prawda? Ale to nie do końca tak, bo do maja udało mi się pochłonąć 67 tomików, a od moment urodzenia Ignacka tylko 33 w tym 12 książeczek dla dzieci, więc jak widać wynik nie jest powalający, ale i tak jestem z siebie dumna. Ogólnie literatury dziecięcej przeczytałam całkiem sporo, bo w sumie 22 tomiki, a z czasem będzie ich pewnie jeszcze więcej, jak tylko Mały podrośnie na tyle, żeby poznawać nowe historie, bo póki co maglujemy w kółko te same bajeczki. Brak czasu zaowocował tym, że zaczęłam ostrożnej dobierać sobie lektury, a nie sięgać po to co akurat się nawinie, dzięki temu uniknęłam wielkich czytelniczych rozczarowań i faktycznie w większości miło wspominam ubiegłoroczne tytuły.


5 najgorszych książek:




Największym rozczarowaniem okazała się „Pozytywka” Agnieszki Lis, „Opowieść niewiernej” Magdaleny Witkiewicz (literatura kobieca jednak nie jest dla mnie), zachwalane „Ścieżki północy” Richard Flanagan, o których nie mam absolutnie nic do powiedzenia, „Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów” Mariusza Surosza, czyli wyjątkowo nuuuudne eseje i „Zanim kitę odwalę” Dany Čermákovej, która całkowicie zawaliła sprawę i zamiast porywającej biografii jednego z najciekawszych artystów stworzyła zlepek przedrukowanych wypowiedzi Nohavicy i o Nohavicy. Nuda i tyle.


5 najlepszych książek:



Absolutnym hitem 2016 r. okazała się powieść, którą przeczytałam jako ostatnią w ubiegłym roku, czyli „Pod śniegiem” Petry Soukupovej. Genialna jest (Soukupova, chociaż sama powieść też), ale o tym opowiem więcej już niebawem. Reportaż „Żeby nie było śladów” złamał mi serce i wywołał mnóstwo emocji, „Ross Poldark” całkowicie mnie w sobie rozkochał (szkoda tylko, że nie udało mi się jeszcze przeczytać dalszych tomów, ale wszystkie mam, więc wkrótce po nie sięgnę), Twardoch powrócił z „Królem” w wielkim stylu i całe szczęście, bo po „Wielorybach i ćmach” miałam wielce mieszane uczucia, natomiast „Gołębiarki” Alice Hoffman są tak piękną i smutną powieścią, że po prostu trzeba ją przeczytać.


5 najlepszych książeczek dla dzieci:

Najtrudniej było mi wybrać najlepsze książeczki dla dzieci, bo wszystkie, które czytałam były fantastyczne, ich lektura sprawiła mi autentyczną radość, a każdą historię czytałam z wielkim entuzjazmem, a czasami ze wzruszeniem wiszącym na końcu nosa. Ale jeśli już muszę wybierać to stawiam na całe mnóstwo miłości, czyli „Serce za serce” ks. Jana Twardowskiego, kupę śmiechu w postaci tomiku „Złamałem trąbę” Mo Willemsa, trochę strachu i zabawy ukrytej pod postacią „Małej encyklopedii domowych potworów” Stanislava Marijanovica, tony słodyczy wymalowanej na buzi uczącego się mówić Pucia, za którego odpowiada dr Marta Galewska-Kustra i ściskające serce wzruszenie, za które odpowiada „Ignatek szuka przyjaciela” Pawła Pawlaka.

Z istotnych dla bloga wydarzeń w 2016 r. najważniejszą była zmiana nazwy, przeszłam też na własną domenę, co uważam, za świetne posunięcie. Szkoda tylko, że nie miałam zbyt wiele czasu, żeby się wykazać i rozkręcić moją stronę tak, jak bym tego chciała. Ale może w tym roku się uda :)

Założyłam też konto na instagramie, które jest raczej prywatne, ale gdyby ktoś miał ochotę być ze mną w kontakcie to zapraszam – klik.

Natomiast na moim facebookowym fanpejżdu, który czasami naprawdę świeci pustkami, za co okropnie mi wstyd, liczba lajków zbliża się do 1000. Może pomalutku, powolutku uda się osiągnąć tą śliczną okrąglutką liczbę w tym roku :)



Na zakończenie chciałabym podziękować wszystkim, którzy tu zaglądacie, czytacie, komentujecie, lub po prostu cichutko mnie odwiedzacie. Wasza obecność naprawdę wiele dla mnie znaczy, bardzo się cieszę, że pomimo mojego milczenia nie zapominacie o Zaczytanej mamie. Dlatego tak po prostu, szczerze i z głębi serca - dziękuję. A przy okazję życzę każdemu z osobna optymizmu, pogody ducha, nadziei w sercu, odwagi w realizacji marzeń, fantastycznych książkowych przeżyć i żeby w 2017 r. spełniło się Wam choć jedno maleńkie marzenie.


16 komentarzy:

  1. Kochana Zaczytana Mamo, w takim szczególnym okresie - w ogóle nie powinnaś używać słowa "zaległości". Jestem pełna podziwu, że robisz aż tyle i że jeszcze sobie mogłaś przeprowadzać ranking wśród tylu lektur! Podoba mi się wybór Twojej piątki, "Króla" już dawno mam na widoku, z przyjemnością poznam też książkę Soukupovej. W tym roku - życzę Tobie i Twojej rodzinie zdrowia i nowych wspaniałych odkryć literackich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* "Król" świetny, szczególnie zakończenie, a Soukupova w każdym wydaniu jest znakomita :)

      Usuń
  2. Jak na młodą mamę przeczytałaś bardzo dużo książek - gratulacje i oby tak dalej! :) Miałam w poniedziałek popędzić do biblioteki po "Ścieżki północy", bo ten tytuł pojawiał się w wielu podsumowaniach, ale najlepszych książek roku...osłabiłaś mój zapał :) "Gołębiarki" czytałam 2 lata temu - cudna powieść, nie wiem czy wiesz, ale powstał nawet serial. Niestety jeszcze nie oglądałam.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooooooooooo! Tym serialem to mnie zaskoczyłaś. Nie wiedziałam! Muszę obejrzeć! Dziękuję za info :)

      Usuń
  3. bardzo dziekuje za zyczenia sa piekne :) co do podsumowan podobaja mi siek siazeczki dla dzieci i widzialam te golebiarke gdzies i rpawie kupilam i w koncu nie kupilam xD bede musiala zastanowic sie nad tym mocniej a te 5 nie fajnych sobie zapamietam w glowie :D pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gołębiarki" są warte każdej wydanej na nie złotówki, więc kupuj jak tylko nadarzy się okazja :)

      Usuń
  4. Cudownych chwil w Nowym Roku! :) Oby powolutku spełniały się Wasze małe i duże marzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Was również wszystkiego co najlepsze :*

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe zestawienie. Samych najlepszych książek w tym roku życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozbrajasz mnie, naprawdę :). "Tylko" 75 wpisów i "tylko" 99 książek, podczas gdy ja z największym wysiłkiem uporałam się w tym roku z 39 tytułami. Niezmiennie pozostaję pod wrażeniem, i wciąż podejrzewam, że ukrywasz gdzieś na własny użytek jakiś zakrzywiacz czasoprzestrzeni :). A "Pepików" akurat będę bronić. Wiele na temat tej książki mogę powiedzieć, ale na pewno nie, że jest nudna - ja czytałam z wypiekami na twarzy. Ale może to też kwestia tego, że dużo tu tej czeskiej historii? Pozdrawiam, uściskaj Maluszka :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Naiu :*
      A co do "Pepików" to nie wiem, coś mi nie zagrało. Sięgam po Szczygła i przepadam, sięgam po Kaczorowskiego - tak samo. Może miałam zbyt wielkie oczekiwania i dlatego Surosz mnie rozczarował? Nie wiem, w każdym razie nadziałam się okrutnie :)

      Usuń
    2. Z nich trzech Surosz wydaje mi się najbardziej historyczny, najbardziej rzeczowy i najmniej podatny na ten urok Czechów, najmniej „czechofilski” (zresztą sam zastrzega, że nie uważa się za „czechofila” i nie życzy sobie, żeby go takim mianem określać :)). Lubi ich jako naród i broni przed stereotypami, ale przy pomocy przykładów z historii, a nie uroczych historyjek w stylu Szczygła :). Może po prostu styl, sposób ujęcia tematu, jakoś Ci nie podeszły? Nie zaiskrzyło między Wami? Bywa i tak :). Ja w każdym razie, zachęcona, niedługo będę czytać „Ach, te Czeszki” Surosza. I muszę wreszcie w tym roku nadrobić „Praski elementarz” Kaczorowskiego :).

      Usuń
  7. Pamiętam, że będąc na macierzyńskim czytałam mnóstwo, kiedy Tosia spała:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat opowieść niewiernej mi się bardzo podobało :)
    Trzymam kciuki za całą Waszą trójkę :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję, świetny wynik :))

    OdpowiedzUsuń