niedziela, 29 stycznia 2017

365 wyjątkowych dni, czyli coś miłego dla każdego


Od kilku tygodni planuję napisać choć kilka słów na temat dwóch pięknych i wartościowych książeczek, które podczytuję sobie regularnie już od kilku miesięcy. Miałam nadzieję, że uda mi się wspomnieć o nich jeszcze w grudniu, bo końcówka roku to dobra okazja do polecania tak nietypowych kalendarzy, ale tak się zbierałam, że zastał mnie styczeń (który już się kończy), ale przecież to nic, bo tego typu tomiki można zacząć czytać o każdej porze roku.

Właściwie nie wiem jak nazywać ten typ publikacji, dlatego na własny użytek nazwałam je kalendarzami wieloletnimi. Mam tu na myśli zbiory aforyzmów, rozważań, przemyśleń na każdy dzień roku zebranych w formie książkowej. Tomików w tym stylu mam całkiem sporo, czytuję je od wielu lat i z przyjemnością sięgam po kolejne. Tutaj na blogu również zdarzało mi omawiać podobne książeczki, ale dziś chciałabym zaprezentować Wam dwa tytuły, które ostatnimi czasy zagościły w mojej biblioteczce.


„Radość na każdy dzień” autorstwa ks. Alessandro Pronzato, popularnego we Włoszech duchownego, pisarza i rekolekcjonisty, to książeczka pełna radości i optymizmu. Energetyczna, żółta okładka skrywa w sobie bogate, pełne humoru, ale nie pozbawione głębi wnętrze. Autor bardzo często odnosi się do innych pisarzy, myślicieli, duchownych, bierze jakąś myśl, którą rozwija i omawia po swojemu. Dlatego ten tomik to prawdziwa kopalnia inspiracji, bo momentami aż chce się przerwać lekturę i natychmiast szukać informacji o człowieku, którego wspomina ks. Pronzato. Lekkie pióro autora i przystępna forma, dzięki której włoski ksiądz zwraca się bezpośrednio do czytelnika sprawiają, że tomik można przeczytać w całości w ciągu kilku dni, bo jego lektura nie męczy, a wprost przeciwnie – intryguje i wciąga. Co prawda całość została tak pomyślana, żeby dawkować sobie codziennie po jednym tekście, ale ja nie mogłam się oprzeć i czytałam co wieczór przemyślenia z całego miesiąca.


A o czym pisze ks. Alessandro Pronzato? O wszystkim! To znaczy o życiu. O życiu pełnym wiary, nadziei i miłości. O życiu przeżytym świadomie, odpowiedzialnie i ze smakiem. O tym, że każdy dzień może być przepełniony radością. Nie krótkotrwałą i płytką wesołkowatością czy drobnym żarcikiem, ale prawdziwą, płynącą z głębi serca, dającą satysfakcję radością. Jak tego dokonać? O tym musicie doczytać już sami. A wiecie co jest najlepsze? Że chrześcijanie opowiadali o slow life zanim stało się to modne.


Tomik „Radość na każdy dzień” czyta się szybko i z ogromną przyjemnością. Natomiast trochę inaczej jest w przypadku książeczki „365 dni ze św. Stanisławem Papczyńskim”. To już tomik z wyższej półki, wymagający większej uwagi i skupienia, a nawet pokory.

Mówiąc w wielkim skrócie św. Stanisław Papczyński (18.05.1631 – 17.09.1701) był kapłanem, zakonnikiem, pijarem, a w końcu założycielem Zgromadzenia Księży Marianów. Wyróżniał się wielkim nabożeństwem do Boskiej Opatrzności, Męki Pańskiej, Najświętszego Sakramentu, Najświętszej Maryi Panny. Już za życia był postrzegany jako ktoś wyjątkowy, ludzie go kochali i cenili jako spowiednika. Ojciec Papczyński został beatyfikowany dopiero 16 września 2007 roku przez papieża Bendedykta XVI, a kanonizowany - 5 czerwca 2016 roku przez papieża Franciszka.

Tomik „365 dni ze św. Stanisławem Papczyńskim” to zbiór przemyśleń na każdy dzień roku. Przemyśleń specyficznych, bo zanurzonych w siedemnastowiecznym światopoglądzie. Co nie znaczy, że nie aktualnych, bo i współcześnie można z nich czerpać pełnymi garściami. Chodzi mi raczej o pewną dyscyplinę i surowość płynącą z każdej strony. Dlatego lektura wiąże się z pokorą, z wymaganiem od siebie coraz więcej, z odpowiedzeniem samemu sobie na trudne i niewygodnie pytania. Bo ojciec Papczyński stawia czytelnika do pionu, jest troskliwy, ale wymagający. W swoich przemyśleniach zagląda prosto w serce odbiorcy i podpowiada w jaki sposób należy nad sobą pracować, żeby rozwijać się duchowo, ufać, wierzyć i kochać.

Zbiór myśli ojca Papczyńskiego to książeczka pod każdym względem niezwykła. Zdecydowanie inna od tego, do czego przyzwyczaili nas współcześni księża. Czytałam tomik długo (co zresztą widać po zdjęciu), bo nie chciałam nic przegapić. Święty Stanisław Papczyński pozwolił mi na chwilę zadumy każdego dnia. Czasami jakieś słowa nosiłam w sercu cały dzień, albo roztrząsałam je przed snem, bo dotykały najczulszych stron mojej duszy. Na pewno jeszcze nie raz będę wracać do tego tomiku.

PS
Całość uzupełniona została o kalendarium życia ojca Papczyńskiego oraz świadectwa ludzi, którzy za przyczyną świętego otrzymali różne łaski i doświadczyli cudu.

1 komentarz: