piątek, 29 kwietnia 2016

Jak se przyszłaś, to se stój, czyli o życzliwości dla kobiet w ciąży



Podobno kobiety w ciąży mają specjalne przywileje. Podobno wzbudzają uśmiech i ciepłe skojarzenia. Podobno… bo z życzliwością dla ciężarnych bywa różnie, a z moich osobistych obserwacji wynika, że jest naprawdę kiepsko.

środa, 27 kwietnia 2016

Uwaga, wartościowa książka, czyli „Opowieści Biblijne” w wersji dla najmłodszych



Pamiętam z dzieciństwa stary animowany serial „Historie Biblijne”, który oglądałam chyba milion razy (wideo to było kiedyś fajne urządzenie). Najbardziej lubiłam odcinek o Józefie i jego braciach. To był mój pierwszy świadomy kontakt z opowieściami zawartymi na kartach Pisma Świętego. Pamiętam, że oglądałam serial z mamą, którą zarzucałam frapującymi mnie pytaniami, a później już z własnej woli szukałam innych opowieści w Biblii przystosowanej dla dzieci. Bo od czegoś trzeba zacząć. Kaseta z serialem już dawno gdzieś przepadła, trochę mi żal, ale ostatnio w moje ręce wpadło coś równie wspaniałego (albo nawet lepszego!).

niedziela, 24 kwietnia 2016

Pierwsza książka o moim synku ♥


Jak tylko dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli dzidziusia ogarnęło mnie prawdziwe szaleństwo. Ze szczęścia! Jeszcze nie było widać, że noszę w sobie tajemnicę, a już buszowałam po sklepach, oglądałam różne maleńkie cudeńka i marzyłam o tym co kupię dla mojego hobbitka. Jedną z pierwszych rzeczy jaki upatrzyłam była… „Pierwsza książka o mnie”.

środa, 20 kwietnia 2016

Wyprawka Made in Poland - Torba dla mamy? Tylko Farbotka!




Odpowiedniej torby do wózka szukałam niemal od początku ciąży. Wózek wybrałam sobie już 14 lat temu, kiedy urodziła się moja siostra. Kupiliśmy go razem z tatą i już wtedy twierdziłam, że moje dziecko też będę w nim wozić. Wózek czekał przez wszystkie te lata, a mamie udało się go przechować w stanie niemal idealnym. Jestem nim nadal zachwycona, a najbardziej cieszą mnie skórzane paski, dzięki którym można bujać wózkiem na wszystkie strony. Dziś już się takich nie produkuje. Nie udało się ocalić tylko torby, która przy nim była. Rozpadła się biedulka w praniu, ale to nawet dobrze, bo od początku mi się nie podobała.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Dziwna hybryda obyczajówki i thrillera, czyli fenomenalna powieść nie dająca się zaszufladkować – „I dusza moja”, Michał Cetnarowski



Rzadko sięgam po książki, które można zakwalifikować jako thriller albo sensację. Gdyby nie fakt, że  powieść „I dusza moja” Michała Cetnarowskiego sama wepchnęła się do mojej biblioteczki, to pewnie przegapiłabym ten świetny tytuł. Na tle typowych opowieści z gatunku „I dusza moja” wyróżnia się bardzo mocno rozbudowaną częścią obyczajową, bo zajmującą niemal połowę objętości. Ale właśnie fenomenalne kreacje bohaterów są najmocniejszą stroną prozy Cetnarowskiego.

piątek, 15 kwietnia 2016

Gdzie warto kupować książki, czyli trzy najlepsze księgarnie internetowe



O tym, czy warto kupować książki można by dyskutować długo. Cały czas obstawiam wersję, że warto kupować i mieć książki w domu, ale brak miejsca, czyli jeden pokój dzielony z mężem i dziecko w drodze, ostatnimi czasy przewartościowały moje podejście do książkowych zakupów. Właściwie nazbierałam w życiu tyle różnych tytułów, które zalegają mi na półkach, że przez rok nie musiałabym nic kupować, a i tak nie udałoby mi się odczytać z zaległości (na ten moment mam 274 nieprzeczytane tomy).

wtorek, 12 kwietnia 2016

Człowiek jest jednak śmiertelny – „Zawsze nie ma nigdy”, Jerzy Pilch, Ewelina Pietrowiak


Prozy Jerzego Pilcha nie da się czytać. A przynajmniej ja nie potrafię. Próbowałam wielokrotnie i poległam. Nawet przy opowiadaniach nie potrafię wytrwać. Czytam później kolejne entuzjastyczne recenzje nowych i trochę starszych książek Pilcha i zgrzytam zębami. Bo ja też chciałabym się zachwycić! Bo przecież taki z niego inteligentny i błyskotliwy facet. Każdy z nim wywiad pożeram łapczywie i nadziwić się nie mogę, że w prozie nie widzę tych błysków i olśnień. Aż w końcu się doczekałam. Książka – ideał. Pilch w najlepszej dla mnie odsłonie, czyli rozmowie!

piątek, 8 kwietnia 2016

Gotowanie dla leniwych – odc. 3 - drożdżowe rogaliki nie tylko na ciążowe zachcianki



Rzadko miewam ciążowe zachcianki (ostatnio prześladują mnie lody i truskawki), większość (o ile nie wszystkie) mogę z łatwością zignorować. Raz tylko musiałam, ale to MUSIAŁAM zjeść drożdżowe rogaliki z marmoladą. Problem był jeden – nie sprzedają takich w okolicznych sklepach. Zachcianka zwyciężyła z lenistwem – zagniotłam ciasto, upiekłam i wyszły rewelacyjne. Od tamtej pory piekłam je już kilka razy, bo bardzo zasmakowały całej rodzince. Tylko przepis musiałam odrobinkę zmodyfikować i w takiej poprawionej wersji dzielę się nim z Wami :-)

wtorek, 5 kwietnia 2016

Czeski pokój, spokój i wkurzony pisarz - „Aleja Narodowa”, Jaroslav Rudiš



Najnowsza powieść Jaroslava Rudiša, mojego najukochańszego czeskiego pisarza, już stała się dla mnie książką roku 2016. Może trafię jeszcze na lepsze tytuły niż „Aleja Narodowa”, ale z pewnością żaden z nich nie będzie tak wyczekany i czytany z większym entuzjazmem. Bo to przecież Rudiš! Jedyny, niepowtarzalny i nie dający się porównać z żadnym innym pisarzem.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Mariusz Szczygieł w Galerii Książki :)


31 marca udało mi się zakulać na spotkanie autorskie z Mariuszem Szczygłem, które odbyło się w Galerii Książki w Oświęcimiu. Jak zwykle uzbroiłam się w aparat, notatnik i długopis, żeby nie umknęły mi najważniejsze myśli. Jeszcze przed spotkaniem martwiły mnie dwie rzeczy – jak uda mi się wytrzymać około dwóch godzin bez korzystania z toalety (jednak Mały był wyrozumiały i nie buszował za bardzo, więc spokojnie wysiedziałam przez cały czas na spotkaniu), a co ważniejsze jak przedstawić w krótkiej relacji barwną i wymykającą się schematom postać gościa. W końcu Mariusz Szczygieł jest tak energiczny, zabawny i otwarty na ludzi, że żadne słowa nie oddadzą przyjemności płynącej ze słuchania jego opowieści. Na szczęście problem rozwiązał się sam.

piątek, 1 kwietnia 2016

Kwiecień-plecień, bo przeplata książki, jabłka i herbata


Kwiecień! A to znaczy, że wiosna rozkwita już w pełni, dni są coraz dłuższe i cieplejsze, a na krzakach bzu pojawiły się pączki. Teraz tylko czekać aż maj rozkwitnie w całej swej okazałości. Ale nie tylko na wybuch natury czekam. Teoretycznie pozostało mi już tylko 6 tygodni ciąży, choć mam przeczucie, że Ignacuś zawita na świecie zaraz na początku maja. Dlatego przebieram niecierpliwie nogami, porządkuje rzeczywistość i czytam. Bo tych spokojnych chwil z książką pozostało mi już coraz mniej.