piątek, 23 grudnia 2016

Książeczki nie tylko dla dzieci, czyli do ciekawskich świat należy :)


Zawsze lubiłam kupować sobie książki „na zaś”. Przeszło mi kiedy zostałam mamą, bo i tak nie mam kiedy tego wszystkiego czytać. To znaczy kupuję nadal, ale tym razem dla synka. Takich tytułów na przyszłość uzbierało nam się całkiem sporo, choćby kolekcja „Poczytaj mi mamo” czy „Przygody kota Filemona”. A stare wydanie mojego ukochanego misia Uszatka oddałam do renowacji (efekty pokażę Wam za jakiś czas). Lubię czasami podczytywać sobie te nagromadzone tomiki i wyobrażać jak będziemy je czytać razem z Ignacym. Dlatego dziś natchniona sentymentalizmem, chciałabym opowiedzieć Wam o dwóch najnowszych tomikach z biblioteczki mojego synka.


Wiem, że dzień przed wigilią najważniejszym drzewkiem jest choinka, ale chciałabym zwrócić waszą uwagę na wyjątkowo zaskakującą i fenomenalnie wydaną książkę kartonową o prostym tytule „Drzewo”. Katarzyna Bajerowicz stworzyła publikację dla dzieci wymykającą się wszelkim schematom. Przyznam, że czegoś takiego jeszcze nie widziałam i jestem zachwycona pomysłem oraz oczarowana wykonaniem.

Tytułowym drzewem jest dąb – piękny, majestatyczny i pełen życia. Od korzeni aż po rozłożystą koronę nie tylko sam jest życiem, ale też miejscem życia niezliczonych gatunków owadów, ptaków i ssaków. Na odwrocie plansz obrazkowych znajdują się opowiastki o drzewie i jego mieszkańcach (jest i kowalik!!!), ciekawostki przyrodnicze a także różne zadania do wykonania (zarówno w terenie, jak i na miejscu – na planszy). Na przykład idź na spacer do lasu i zbierz różne liście, porównaj z ilustracjami i sprawdź ich nazwy a później twórz z ich pomocą różne obrazki.

Po wyrwaniu stron książka zamienia się w gigantyczne puzzle, które układają się w ilustrację poczciwego dębu. Walczyłam ze sobą ze wszystkich sił i w końcu zdecydowałam, że nie będę rozrywać tomiku. Kusiło mnie potwornie, bo ułożenie puzzli i pooglądanie drzewa w całym jego majestacie i krasie sprawiłoby mi wielką radość. Ale pomyślałam sobie, że nie będę odbierać tej przyjemności mojemu synkowi i poczekam cierpliwie na wielkie wow, piski i zachwyty. Kiedy tylko uznam, że Ignacy doceni książeczkę i układankę, natychmiast odrywamy strony, bo nie mam zamiaru czekać ani chwili dłużej. Ale będzie super zabawa!!!

„Drzewo” to dla mnie książka idealna. I to nie tylko za sprawą pomysłowej formy, ale przede wszystkim oszczędnej i dopracowanej treści. Niewielka ilość tekstu pozwala łatwo zapamiętać nowe informacje, a tym samym wpływa na kształtowania wrażliwości przyrodniczej maluchów. To pełne uroku, kartonowe arcydziełko stanowi doskonały wstęp do domowej nauki o pięknie otaczającego nas świata. Z pomocą książeczki nauczymy dziecko rozróżniać gatunki roślin i zwierząt, poznamy zwyczaje lokatorów zamieszkujących drzewo oraz spędzających pod nim czas, a także będziemy się fantastycznie bawić. Bo tekst zaproponowany przez Katarzynę Bajerowicz to dopiero początek. Tak jak w przypadku innych książek obrazkowych również „Drzewo” można czytać, poznawać i opowiadać na sto różnych sposobów. Wszystko tak naprawdę zależy od naszej wyobraźni. A czas spędzony z dzieckiem jest bezcenny.

💙💙💙
Katarzyna Bajerowicz, Drzewo, Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.


 
 
W dzieciństwie przeżyłam bardzo intensywny, ale niezbyt długi okres fascynacji mitologią. I nie chodzi mi tu tylko o mity greckie i rzymskie, ale także o te bardziej egzotyczne. Ależ mi się te wszystkie opowieści podobały! Szkoda tylko, że wszystkie, które czytałam były kierowane raczej do dorosłych czytelników, a przez to były trochę za trudne dla dziesięciolatki. Teraz kiedy już jestem dorosła i mogłabym do nich wrócić zdecydowanie bardziej wolę wersję, której tak brakowało mi w dzieciństwie. Mowa tu oczywiście o dwutomowym wydaniu „Mojej pierwszej mitologii” zredagowanej przez Katarzynę Marciniak.

„Moja pierwsza mitologia” robi gigantyczne ważnie już na pierwszy rzut oka. Wszystko to dzięki ciepłym, zabawnym i pełnym uroku ilustracjom Marty Kurczewskiej. Pani Kurczewska jest jedną z moich najulubieńszych ilustratorek, a co więcej uważam, że jej prace są tak genialne, że powinno się drukować na plakatach, pocztówkach, a nawet koszulkach i bodziaczkach. Cóż, tutaj obiektywna raczej nie obędę, bo podoba mi się absolutnie każdy obrazek z obu książek i nie ważnie czy są to miseczki z zupą warzywną, hydra, cerber czy kotek siedzący u stóp uroczej Ariadny, bo wszystkie są fantastyczne.

Natomiast jeśli chodzi o treść, to Katarzynę Marciniak, która dostosowała greckie i rzymskie mity do możliwości małych czytelników, również daje radę! Historie przez nią opowiadane są żywiołowe i doskonale oddziałową na wyobraźnię wymagających odbiorców. W pierwszym tomie znajdują się opowieści o dzieciństwie bogów i ludzi, a w drugim przygody herosów. Co ciekawe narratorami księgi pierwszej są zwierzęta bezpośrednio związane z konkretnymi bogami, co daje nam pewien dystans, a dzieciom zapewnia dodatkową frajdę. Z kolei w księdze drugiej narratorem zostaje aojda czyli po prostu pieśniarz grecki.
 
 
Po każdej opowieści następuje przeskok do współczesności, gdzie pod postacią krótkiej historyjki, na konkretnym przykładzie z życia maluchów autorka wyjaśnia znaczenie związków frazeologicznych i symboli, które należałoby zapamiętać z mitów. Chylę przed Katarzynę Marciniak czoła, bo miała naprawdę genialny pomysł i tak sobie myślę, że nie tylko dzieci skorzystają na tych opowiastkach, ale ich rodzice również. Ja po lekturze obu tomów stwierdzam z dumą, że czuję się mądrzejsza.

Jeśli ktoś czekał na krytykę, to się nie do czeka, bo „Moja pierwsza mitologia” to dzieło dopracowane w najmniejszych szczegółach, spójne, sensowne i bajczenie zilustrowane. Moim zdaniem nie można się uważać za człowieka oczytanego nie znając mitów, bo cała kultura światowa czerpie z nich garściami. O związkach frazeologicznych i symbolach, którymi posługujemy się na co dzień nie wspominając. Dlatego czytajcie „Moją pierwszą mitologię”, nieważne z dziećmi czy sami, bo to nie tylko fantastyczna rozrywka, ale też wyjątkowo pouczająca lektura.

 💙💙💙
Katarzyna Marciniak, Moja pierwsza mitologia, Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

4 komentarze:

  1. Uwielbiam książki, ja osobiście zaniedbałam czytanie bardzo porządnie za co należy się jedynka, ale regularnie kupuje książki dla swojego dziecka i czytam je przy każdej dobrej do tego okazji. Uważam, że czytanie jak i samo obcowanie z ,,papierową" książką jest fascynującą przygodą.
    Powyższe pozycje są całkiem interesujące, ale dla starszego dziecka :) jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby zbierać porządną biblioteczkę dla smyka :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. W Wigilię Bożego Narodzenia
    Gwiazda Pokoju drogę wskaże.
    Zapomnijmy o uprzedzeniach,
    otwórzmy pudła słodkich marzeń.
    Niechaj Aniołki z Panem Bogiem,
    jak Trzej Królowie z dary swymi,
    staną cicho za Twoim progiem,
    by spełnić to, co dotąd było snami.
    Ciepłem otulmy naszych bliskich
    i uśmiechnijmy się do siebie.
    Świąt magia niechaj zjedna wszystkich,
    niech w domach będzie Wam jak w niebie...
    Życzy Ania z bloga matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nigdy nie mogłam się odciąć od książek z dzieciństwa:) Całe życie pozostaję pod ich urokiem. Dziś już te książeczki wywędrowały do wnuków. Ale uwielbiam, gdy maluchy mi opowiadają - co teraz z mamą czytają przed spaniem. Bardzo mnie zainteresowała "Moja pierwsza mitologia". Dziś dzieci i tak mają spore ułatwienie, bo często bajki oparte są na starych podaniach i mitologii. Mogą mieć wrażenie, że już gdzieś daną historię słyszały... Ale książka, jak podkreślasz, jest pięknie ilustrowana. Warto się nią zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaśko ma trzy tomy "Poczytaj mi, mamo" - pierwszy, drugi i siódmy, więc muszę zaopatrzyć go we wszystkie. Tych lektur, które przedstawiłaś, nie posiadamy, ale mam nadzieję, że to kwestia czasu. :)

    OdpowiedzUsuń