czwartek, 22 września 2016

Uczymy się mówić razem z Puciem, czyli literatura ma tę moc!

 
Mój synek zaczął mówić! No dobra, trochę przesadzam, ale to jego pierwsze „agggggg” przyjmujemy z takim entuzjazmem i dumą, jakby co najmniej „Inwokację” recytował. Razem z mężem naśladujemy jego guganie i próbujemy odgadnąć jakie słowo usłyszymy jako pierwsze. Bo już za kilka miesięcy przyjdzie pora na naukę mówienia, a pomoże nam w tym Pucio!
 
„Pucio uczy się mówić” to książeczka przeznaczona dla najmłodszych dzieci oraz tych troszkę starszych z opóźnionym rozwojem mowy. Przygody uroczego Pucia z pewnością zainteresują małych czytelników, ponieważ dotyczą codzienności każdego malucha. I tak np. razem z Puciem i jego rodzinką jemy obiad, idziemy na spacer, bawimy się w parku, jedziemy na wieś odwiedzić babcię i dziadka, gdzie czekają kolejne przygody, wygłupy i spotkania ze zwierzątkami. Na 18 planszach dzieje się naprawdę dużo, dlatego rodzice powinni być czujni i dostosować ilość przeczytanych stron do możliwości dziecka, szczególnie jeśli chodzi o najmłodszych czytelników.

 
Proste pojedyncze zdania, liczne wyrazy dźwiękonaśladowcze, a przede wszystkim rozczulająco śliczne ilustracje przykują uwagę każdego dziecka oraz zmienią naukę w fantastyczną zabawę. Na pierwszej stronie autorka, czyli dr Marta Galewska-Kustra zamieściła swego rodzaju instrukcję obsługi książeczki dla rodziców. Zastanawiacie się po co? Przecież czytanie bajki nie może być skomplikowane. I racja, ale jeśli chcemy „wycisnąć” z Pucia maksimum musimy zwrócić uwagę na kilka drobiazgów. Czytając tekst warto wskazywać palcem osoby, zwierzątka i przedmioty, o których mowa oraz zachęcać dziecko, żeby samo pokazywało, zadając proste pytania dodatkowe np. „Gdzie jest tata?”. Podobnie w przypadku powtarzania wyrazów dźwiękonaśladowczych – namawiamy dziecko do powtórzenia jak robi kotek, albo zegar, jak dźwięk wydają nożyczki, albo gotująca się zupa. Niektóre dźwięki i słowa są nieco trudniejsze, dlatego należy dać dziecku czas na ich powtórzenie, a kiedy ma z tym trudności - podpowiadać.

„Puio uczy się mówić” to jedna z najfajniejszych kartonówek jaką mamy w domu. Pucio jest tak rozczulający, że każdej mamie zmięknie serce na jego widok. Sama opowieść, choć bardzo prosta w swojej formie, wciąga i wywołuje uśmiech na twarzach odbiorców. Solidne wykonanie i bezpiecznie zaokrąglone rogi sprawiają, że tomik mogą przeglądać już najmniejsze maluszki, a dodatkowo gwarantują, że książeczka nie zniszczy się od częstego czytania. Bo Pucio to jeden z tych bohaterów, którzy zostają z nami na lata. To prawda, że autorka poleca, żeby w pracy z najmniejszymi czytelnikami trzymać się prostej formy opowieści, ale przecież dzieci tak szybko rosną, a historia Pucia może zmieniać się razem z nimi. Z czasem, kiedy maluchy będą już na to gotowe, możemy wmyślać własne historyjki, scenki i dialogi. Rozwijać wyobraźnię dziecka, zachęcać do wygłupów i najbardziej nawet szalonych pomysłów. A przy okazji bawić się, spędzać wspólnie czas i wzmacniać więzi. Literatura ma tę moc! I to jest najpiękniejsze w czytaniu książek. 
 
★★★
 dr Marta Galewska-Kustra, Pucio uczy się mówić, il. Joanna Kłos, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.
 


6 komentarzy:

  1. U nas jest szał na Pucia, prawie każda strona zostaje obdarzona mokrym całusem, a mały paluszek pokazuje co chwile inny obrazek, który trzeba nazwać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój póki co czyta książeczki kontrastowe ale na Pucia już się powoli szykujemy :D

      Usuń
  2. Zauważyłam w księgarni, w której pracuje, że niezbyt się mamom podoba ta książka. Zastanawiałam się dlaczego. Wygląda na całkiem uroczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to mnie zaskoczyłaś, bo wg mnie Pucio jest super :)

      Usuń
  3. Rewelacja. Bardzo mi się podoba, moje prawie 8 miesięczne dziecko gaworzy jak opętany, a wieczorami nawet dochodzi do kłótni. W ciągu dnia uczę go mówić, chociaż wiadomo jak On to przyjmuje :) - z przymrużeniem oka. Najlepszym sposobem na to, aby dziecko szybciej mówiło i lepiej jest śpiewanie, u nas tego nie brakuje :)
    A pozycja książkowa jest mega !
    Pozdrawiam
    matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też śpiewam jak szalona, chociaż zupełnie nie mam słuchu i fałszuję, ale Ignacek to lubi, niewiedzieć czemu :D

      Usuń