środa, 7 września 2016

O mamo, trudne pytania, czyli skąd się biorą dzieci + KONKURS


W życiu każdego małego człowieka następuje ten przełomowy moment kiedy zaczyna się zastanawiać jak to się stało, że jest na świecie. Później następuje seria pytań, często kłopotliwych i krępujących rodziców, którzy nie wiedzą jak wybrnąć z sytuacji. A przecież wszystkie pytania o to skąd się biorą dzieci są pytaniami o miłość.

„Powiedz mi, skąd się biorą dzieci” to świetna książeczka, która powstała z myślą o zagubionych rodzicach, którzy nie chcą zbywać swoich pociech bajkami o bocianach i kapuście. Karine-Marie Amiot podpowiada od czego zacząć i jakich słów użyć opowiadając o poczęciu, ciąży i narodzinach. Autorka zaczyna od różnic dzielących chłopców i dziewczynki, w prostych i przystępnych słowach opowiada o biologii, a co ważne - nazywa rzeczy po imieniu. Bez owijania w bawełnę i bez ściemniania. Oczywiście wszystkie rozmowy na intymne tematy muszą być dostosowane do wieku i dojrzałości malucha, jeśli więc uznacie, że wasze dziecko nie jest jeszcze gotowe na historię o jajeczkach, plemnikach i porodzie, to zwyczajnie możecie pominąć te fragmenty tekstu bez szkody dla opowieści.

Bo tak naprawdę w tomiku „Powiedz mi, skąd się biorą dzieci” najpiękniejsza jest warstwa emocjonalna opowieści. Spotkanie dwojga ludzi, którzy pokochali się całym serce i chcieli się tą miłością dzielić z małym człowiekiem. Mama i tata pokochali się całym ciałem, a dobry Bóg znając największe pragnienie ich serc, tchnął swoją miłością i od tamtej pory w brzuchu mamy zaczęła rosnąć najwspanialsza istotka. Rodzice długo przygotowywali się na przyjście na świat swojego dzidziusia, wybrali dla niego najpiękniejsze imię, szykowali pokoik, kupowali ubranka, aż w końcu mogli powitać je na świecie. Niby nic w tym odkrywczego, a jednak to piękny i wzruszający aspekt opowieści, bo przecież każde dziecko chce przede wszystkim być kochane i mieć pewność, że to właśnie miłość towarzyszyła jego narodzinom.

Na kilku ostatnich stronach książeczki Karine-Marie Amiot zamieściła krótką ściągawkę w formie pytań najczęściej zadawanych przez dzieci. No bo jak to możliwe, że dzidziuś cały mieści się w brzuchu mamy? Co je i pije zanim przyjdzie na świat? Czy tata też może być w ciąży? Nie ważne o co dziecko zapyta po lekturze, jakie myśli będą zaprzątać małą główkę, bo na nawet najbardziej niedorzeczne pytania rodzice powinni odpowiadać szczerze. Kolejnej szansy nie będzie. Jeśli mały człowiek wyczuje, że nie traktuje się go poważnie, to poszuka wiedzy na własną rękę. A internet i podwórkowi koledzy chętnie pomogą. Dlatego drodzy rodzice, czytajcie swoim pociechom ten uroczy tomik, opowiadajcie o miłości i przy okazji o Bogu, bez którego to wszystko nie byłoby możliwe.

★★★
Karine-Marie Amiot, Powiedz mi, skąd się biorą dzieci (tyt. otyg. Dis moi comment on fait les bébés?), tłum. Anna Kocot, wyd. Święty Wojciech, Poznań 2016.


KONKURS!

Kochani, dzięki uprzejmości wydawnictwa Święty Wojciech mam dla was nowiutki egzemplarz tej wyjątkowej książeczki. Żeby wygrać wystarczy jedynie zgłosić się w komentarzu i napisać czemu to właśnie do Ciebie powinien trafić tomik „Powiedz mi, skąd się biorą dzieci”. Konkurs trwa od dzisiaj, tj. 7 września do 14 września. Zwycięzcę wyłonię do trzech dni, a wyniki konkursu ukażą się pod tym postem. Zwycięzca zobowiązany jest do przesłania na mój adres mailowy swoich danych adresowych.

Zapraszam do zabawy :-)

WYNIKI KONKURSU! 

Książeczkę „Powiedz mi, skąd się biorą dzieci” wygrywa pani Marta Kusz :) Gratuluję i proszę o adres do wysyłki na maila martakowalik16@gmail.com.

Ponieważ zwyciężczyni nadal (do 26 września) nie przysłała swoich danych postanowiłam przekazać nagrodę dalej. Tomik wędruje do Aleksandry Urbańczyk. Gratuluję :) 

8 komentarzy:

  1. Och taka książeczka to coś świetnego. Pomoc dla rodziców ale i ciekawa opowieść dla dzieci. Takie 2W1.Jestem mamą 3 Szkrabów a pytania tego typu "Skąd się biorą dzieci?" są przede mną. Chetnie pomoglabym sobie tą książeczką. Dzieci potrafią nas zagiąć. Jestem pewna że to będzie moja tajna broń

    OdpowiedzUsuń
  2. wow, podoba mi sie recenzja, jest swietna i przez nia chce to miec :D ale dlaczego ja? Jestem z zawodu pedagogiem i w przyszlosci planuje pracowac z dziecmi w wieku mlodszym. Uwazam ze nie mozna im mydlic oczu bajkami o bocianach ani takimi tam i tez powinny dowiadywac sie o tak waznych sprawach. Dlatego chcialabym taka ksiazeczke aby poakzac im (bo wlasnie mozna pokazac, prawda? a nie tylko czytac!) oraz by uslyszeli skad tak naprawde biora sie dziec. Czesto takie dzieci w wieku przedszkolnmo-szkolnym maja mamusie w ciazy i oni nie potrafia im odpowiedziec na to pytanie. (spotkalam sie z takimi pytaniami i musialam sama kombinowac, uf przyznam ze sie udalo chociaz bylo ciezko). Tak wiec dla dobra nie tylko moich przyszlych dzieci ale dla wszsytkich maluchow ktorych bede traktowac jak moje ^^ pozdrawiam. PS: bardzo ladny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się :)
    Oczywiście nie mam pojęcia, dlaczego miałabyś wybrać mój komentarz.
    Przeczytałam recenzję z przyjemnością, bo szukam dla pięcioletniego wnuka mądrych książeczek, które potrafią zaspokoić jego ciekawość i apetyt na życie:) A jego pytania zawsze nas zaskakują. Podczas Dni Młodzieży zasypywał swoją mamę setkami pytań o papieża. Ciekawiło go dlaczego jest tylko jeden, nie mówi po polsku, ubiera się na biało, dlaczego nazywany jest "następcą św. Piotra", dlaczego każdy kraj nie ma własnego papieża i jak się to stało, że mieliśmy papieża Polaka. W efekcie kupiliśmy mu książeczkę Elizy Piotrowskiej "Święty Jan Paweł II", którą polecam. Przyglądam się książeczce, którą polecasz - i widzę, że trzeba się w nią uzbroić. Jeszcze nie zadawał pytania o dzieci, bardziej ekscytuje się piłką nożną, ale wiem, że to działo może zostać w każdej chwili wytoczone...;)
    Książkę będę miała z pewnością na uwadze!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama jestem ciekawa :)) A tak na poważnie, to zawsze się zastanawiałam jak przekazać dziecku jak to się stało, że jest z nami, że będzie miało rodzeństwo, że tak naprawdę nie wiemy jak to jest "być w środku". Mam nadzieję, że wkrótce przede mną te wyzwanie i wiem, że powinnam się do tego dobrze przygotować, bo moje dziecko jest bardzo, bardzo dociekliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzien dobry:) pracowałam w przedszkolu, a obecnie pracuje w szkole z najmłodszymi dziećmi. Trudne pytania to specjalność moich podopiecznych:p jednym z nich jest niewątpliwie "Skąd sie biorą dzieci?", które sprytnie musiałam ominąć już niejednokrotnie. Do tego moja chrześniaczka wczodzi w ten bardzo wścibski okres pytań, już nie wspomnę, że małe ziarenko w moim brzuchu napewno takie pytanie zada już za kilka lat:) ta książeczka w moich rękach z pewnością posłuży nie jednemu dziecku:p

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzien dobry:) pracowałam w przedszkolu, a obecnie pracuje w szkole z najmłodszymi dziećmi. Trudne pytania to specjalność moich podopiecznych:p jednym z nich jest niewątpliwie "Skąd sie biorą dzieci?", które sprytnie musiałam ominąć już niejednokrotnie. Do tego moja chrześniaczka wczodzi w ten bardzo wścibski okres pytań, już nie wspomnę, że małe ziarenko w moim brzuchu napewno takie pytanie zada już za kilka lat:) ta książeczka w moich rękach z pewnością posłuży nie jednemu dziecku:p

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem mamą dziewczynki i chłopca, przedszkolaka i niemowlaka, ta ksiązka przyda mi się i to nei raz:) pozdrawiam! Ilona Zimek ilonkaha@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. czy mamy juz zwycięzce?

    OdpowiedzUsuń