niedziela, 3 lipca 2016

Wierszyki na dobranoc - „Wierszykarnia” Danuta Wawiłow

 
W dzieciństwie ominęły mnie wierszyki Danuty Wawiłow. Zakochana w Tuwimie i Brzechwie niemal nie dopuszczałam do siebie innych poetów tworzących dla dzieci. Teraz kiedy już zostałam mamą chętnie nadrabiam zaległości i szykuję dla mojego synka biblioteczkę idealną.

Chociaż to nie do końca tak, że twórczość Danuty Wawiłow była mi zupełnie obca, bo przecież jako mała dziewczynka uwielbiałam „Daktyle” wydane w osobnej książeczce (oczywiście przez Naszą Księgarnię!), które czytałam z mamą aż do znudzenia. Dlatego to najpierw „Daktyli” szukałam w „Wierszykarni” i z radością odczytałam wierszyk mężowi i synkowi. W twórczości poetki uwagę zwraca przede wszystkim jej wrażliwość na świat najmłodszych, na dziecięce marzenia, ale też i strachy oraz problemy. W wierszykach przewijają się również trudne tematy, chociaż dominują radosne i pełne humoru rymowanki. Nie brakuje w tych utworach żartu, odrobiny abstrakcji i puszczania oka do czytelnika. Szczególnie spodobały mi się wierszyki usypianki, czyli te związane z nocą i snem. Już za niedługo będą idealne do czytania Ignasiowi tuż przed snem.

 

Jak zwykle w przypadku publikacji z Naszej Księgarni na szczególne wyróżnienia zasługują ilustracje zdobiące książeczkę! Te autorstwa Joli Richter-Magnuszewskiej są po prostu zachwycające! Nie tylko doskonale współgrają z tekstem, ale mogą istnieć zupełnie osobno w oderwaniu od treści, a i tak będą robić na czytelniku kolosalne wrażenie. Mają w sobie piękno i nostalgiczny urok dawnych ilustracji. Kilka moich ulubionych z przyjemnością zobaczyłabym w formie plakatu do zawieszenia w pokoju synka. Brawa dla ilustratorki!
 
Może nie powinnam porównywać twórczości pani Wawiłow do arcydzieł Tuwima i Brzechwy, bo przecież poetka ma swój własny styl (na szczęście!), ale trudno nie odnieść się do tych dwóch geniuszy poezji dziecięcej. Tak więc do poziomu Brzechwy i Tuwima wierszyki Danuty Wawiłow nie dosięgają (momentami trochę przeszkadzały mi niedbałe lub wymyślane na siłę rymy). Jest kilka genialnych, które porażają i trafiają prosto w serce, ale większość jest jednak tylko i aż dobra. Czyta się je z dużą przyjemnością, szczególnie po raz pierwszy, ale już wiem, że nie będę do nich wracać tak często jak do wierszy wspomnianych wcześniej poetów. No chyba, że szczególnym uwielbieniem obdarzy je mój synuś, wtedy zaczytamy „Wierszykarnię” do ostatniej karteczki!

★★★
Danuta Wawiłow, Wierszykarnia, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

4 komentarze:

  1. Muszę rozejrzeć się za tymi wierszykami - na pewno spodobałyby się mojemu Jasiowi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli się nie mylę "Daktyle" odnalazłam w pierwszej części Poczytaj mi, mamo :) Piękne ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, nie znałam wcześniej tej konkretnie książki, muszę ją sobie przejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie kojarzę tych wierszyków, a szkoda. Chętnie kiedyś zaczytam się w tej książeczce :)

    OdpowiedzUsuń