środa, 6 lipca 2016

Wakacyjne wymyślanki - "W górach" i "Nad morzem" Germano Zullo & Albertine

 
Gdzie w tym roku wybieracie się na wakacje? Nad morze czy w góry? Możliwości jest oczywiście więcej, ale pytam o te dwie nie bez powodu. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o dwóch niesamowitych książkach obrazkowych, które zachwycają przez cały rok, ale ich lektura właśnie w czasie wakacji smakuje najlepiej.

„Nad morzem” i „W górach” przenoszą nas na bajecznie kolorową plażę i przykryty białym puchem stok. Co prawda drugi tytuł nie kojarzy się bezpośrednio z wakacjami, bo autorzy postawili na zimowe szaleństwo, ale przykryte śniegiem rozkładówki przyjemnie chłodzą w największe upały. Obie książeczki mają ten sam schemat. Zaraz po otwarciu kolorowej okładki wskakujemy do morza, albo lądujemy na ruchliwej trasie do górskiego miasteczka (patrząc na ten korek jestem pewna, że chodzi o zakopiankę) i rozpoczynamy fantastyczną zabawę z nietuzinkowymi bohaterami. A tych na rozkładówkach nie brakuje! 


Wszystkie postacie uchwycone zostały w ruchu, zajęte własnymi sprawami, dokazywaniem, wygłupami, odpoczynkiem. Wśród bohaterów nie brakuje postaci niesamowitych, takich, które znalazły się na obrazku jakby przez pomyłkę. Bo co też na plaży robi żyrafa, myszka czy statek kosmiczny? Z jakimi zadaniami musi poradzić sobie tajemniczy superbohater? No i gdzie podziewa się Adaś? Poszczególnych bohaterów możemy odnaleźć na kolejnych rozkładówkach, podglądać jak spędzają czas i wymyślać dla nich kolejne przygody. Bo rozwój kolejnych scenek, dialogów i fabuły zależy tylko i wyłącznie od odbiorcy! Scenografia stworzona przez autorów jest tylko delikatną sugestią, cała reszta leży już w rękach czytelnika. Jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia. A to oznacza, że zabawa z książeczkami nigdy się nie kończy, bo możliwości interpretacyjnych są tysiące!

„Nad morzem” i „W górach” to książeczki, które można czytać już z najmłodszymi dziećmi. Wykonane z grubego kartonu na pewno nie zniszczą się od częstego przeglądania. A przecież wiadomo, że maluchy mają najlepsze pomysły i szybko złapią o co chodzi z tym wymyślaniem historyjek, będą szukać bohaterów na kolejnych rozkładówkach i wypatrywać zmieniających się detali. Przy okazji wspólnie z rodzicami mogą porównywać swoje przeżycia z wakacji z tymi zaprezentowanymi przez autorów lub dopiero planować letni wypoczynek.


Germano Zullo i Albertine w 2016 r. zgarnęli za jedną ze swoich książeczek Bologna Ragazzi Award, czyli najważniejszą międzynarodową nagrodę przyznawaną ilustrowanej książce dziecięcej. Przeglądając tomiki „W górach” i „Nad morzem” to wyróżnienie zupełnie nie dziwi, bo ilustracje zaprezentowane w tych dwóch tytułach również zachwycają. Uwagę przykuwa feeria barw, zaskakujące szczegóły i niesamowita kreska. Postacie wyglądają jakby zostały narysowane trochę niedbale i pospiesznie, a ich autorem było dziecko. Ale to dynamizm bohaterów, ich mimika i sytuacje, w których zostali postawieni nakręcają wyobraźnię i prowokują do wymyślania kolejnych, coraz śmieszniejszych i jeszcze bardziej zwariowanych opowiastek.

PS
Trudno wybrać swojego ulubionego bohatera, ale moim już od pierwszego wejrzenia został mały, ciekawski chłopczyk, który „W górach” zadręcza mamę kolejnymi pytaniami. A pointa z ostatniej rozkładówki jest obłędna!

★★★
Germano Zullo & Albertine, Nad morzem (tyt. oryg. A la mer), wyd. Babaryba, Warszawa 2016.
Germano Zullo & Albertine, W górach (tyt. oryg. A la montagne), wyd. Babaryba, Warszawa 2016.


5 komentarzy:

  1. No i zaintrygowałaś tą puentą! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie wydane książeczki ;) Z pewnością urzekną niejednego małego podróżnika ;)

    OdpowiedzUsuń