piątek, 1 kwietnia 2016

Kwiecień-plecień, bo przeplata książki, jabłka i herbata


Kwiecień! A to znaczy, że wiosna rozkwita już w pełni, dni są coraz dłuższe i cieplejsze, a na krzakach bzu pojawiły się pączki. Teraz tylko czekać aż maj rozkwitnie w całej swej okazałości. Ale nie tylko na wybuch natury czekam. Teoretycznie pozostało mi już tylko 6 tygodni ciąży, choć mam przeczucie, że Ignacuś zawita na świecie zaraz na początku maja. Dlatego przebieram niecierpliwie nogami, porządkuje rzeczywistość i czytam. Bo tych spokojnych chwil z książką pozostało mi już coraz mniej.

Marzec okazał się bardzo hojny pod względem książkowym. Dostałam wjazdu i przeczytałam 16 różnych tytułów! A co ważniejsze wszystkie okazały się na swój sposób interesujące, wiec nie marnowałam czasu. Moja biblioteczka powiększyła się o spore stoisko nowych tomów. Większość już nawet przeczytałam, a pozostałości z marca mam zamiar nadrobić w tym miesiącu. 


Wielka kupa egzemplarzy recenzenckich to przede wszystkim zasługa pani Marzeny z wydawnictwa Powergraph. Spodziewałam się jednego tomiku, a przyszło całe pudło! Gdybym tylko dała radę, to skakałabym z radości. Tyle szczęścia na raz! Z całego powergraphowego stosu zostały mi tylko dwa nieprzeczytane tytuły, za które zabieram się jak tylko dokończę czytać o karmieniu piersią. 



·  „Polaroidy z zagłady” Paweł Paliński
·  „W odbiciu” Jakub Małecki
·  „Tak jest dobrze” Szczepan Twardoch
·  „I dusza moja” Michał Cetnarowski
·  „Czarne” Anna Kańtoch
·  „Oberki do końca świata” Wit Szostak
· „Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie” Rafał Kosik
· „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe” Robert M. Wegner
·  „Pandemonium” Kostas Akrivos
·  „Aleja Narodowa” Jaroslav Rudiš
·  „Klasyczne wychowanie. 8 nowoczesnych zasad tradycyjnego wychowania” Michael Mascolo
· „Drogi Światła” Grzegorz Ryś


Jeśli chodzi o zakupy własne to dominują babskie tytuły, czyli tomy związane z macierzyństwem, dziećmi i gotowaniem. Książkę Magdy Grzegorczyk mąż przywlekł z Biedronki. Lubię jej przepisy, bo są sprawdzone, a Magda wyjaśnia wszystko tak, że nawet takie ofermy jak ja potrafią to zrobić. Tylko proporcje ma jakieś dziwne, bo zawsze wszystkiego wychodzi mi za mało i dla pięcioosobowej rodziny muszę wszystko robić podwójnie. Z kolei koktajlami zamierzam się wzmacniać w trakcie karmienia piersią, mam już pierwszy tom publikacji Katarzyny Błażejewskiej i bardzo lubię do niej zaglądać. Bajki dla dzieci kuszą mnie teraz z każdej strony, a trzy poniższe tomiki upolowałam w Biedronce i na poczcie (nigdzie nie jest się bezpiecznym, bo z każdej strony książki same pchają się do rąk). Natomiast „Ross Poldark” i „Sześć pięter luksusu” zgarnęłam z wymiany. Łazarewicz poruszył mnie swoim reportażem o Grzesiu Przemyku, dlatego postanowiłam poznać inne jego publikacje, a w Poldark zachwycił mnie w serialu, więc mam nadzieję, że książka będzie jeszcze lepsza.




·   „Ross Poldark” Winston Graham
·  „Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich” Cezary Łazarewicz
· „O wiośnie, kurczętach i wielkanocnych świętach” Urszula Kozłowska
· „Po prostu piersią. Jak dobrze rozpocząć, ominąć trudności i karmić naturalnie” Gill Rapley i Tracey Murkett
· „Koktajle dla zdrowia i urody 2” Katarzyna Błażejewska
· „Księga wymagającego dziecka. Pomocna rodzicom dzieci, które więcej płaczą, trudniej zasypiają, częściej się złoszczą - od narodzin do piątego roku życia” Martha i William Sears
· „Szybko, smacznie, domowo” Magdalena Grzegorczyk
· „Duszki, stworki i potworki” Dorota Gellner
· „Wiersze dla dzieci” Julian Tuwim

Spisanie wrażeń z wszystkich przeczytanych ostatnio książek pewnie zajmie mi trochę czasu, bo jak tylko usiądę przed laptopem, to mój synuś natychmiast okazuje mi swoje niezadowolenie i kopie uparcie dopóki nie zmienię pozycji (najlepiej jak chodzę lub leżę, a w tych pozach ciężko mi się pisze). Poza tym ostatnimi czasy myślenie sprawia mi problem. Serio! Pod koniec ciąży moje roztargnienie sięga zenitu. Ponoć to normalne i po porodzie wszystko powinno wrócić do normy, ale sama się na siebie złoszczę. Niemal wszystko muszę zapisywać, bo zapominam natychmiast nawet o najprostszych rzeczach. Po kilka razy dopytuję męża: „Mówiła ci to, czy tylko sobie pomyślałam?”. Kiedy tata znajduje słoik z kawą rozpuszczalną w lodówce od razu wiadomo, że to ja go tam schowałam (nie wiem po co). Mąż dopytuje gdzie dałam ręczniki, no tak, sprzątałam w szafie, więc gdzieś tam muszą być. Ale największym hitem było to, jak jadłam na obiad barszcz i zastanawiałam się dlaczego tak mi zupa spływa z łyżki. Minęła chwila zanim zorientowałam się, że jem… widelcem.

Poza tym, będąc już przy ciążowych tematach, zauważyłam, że ludzie pytający mnie o to jak się czuję nie oczekują szczerej i rozbudowanej odpowiedzi. Zwykłe „dobrze” jest najbardziej pożądane. A już najlepiej, kiedy ja odwrócę role i zacznę dopytywać: „A co u ciebie?” O i to jest temat rzeka. Co tam u kogoś. Bo samopoczucie ciężarnej raczej nikogo nie interesuje, przecież z góry wiadomo, że musi być szczęśliwa i promienna jak w reklamie. Przykre, że nawet koleżanki, które same niedawno były w ciąży nie są zainteresowane dłuższą rozmową. No chyba, że dotyczy ich samych, albo ich dzieci. W takich momentach dobrze mieć męża i przyjaciela w jednym. Ja mam (♥), chociaż nie jestem pewna, czy on jest tak samo szczęśliwy, bo się musi biedak nasłuchać :-)

Ale, ale, przecież nie miałam zamiaru narzekać, bo ogólnie jestem zadowolona z tego co dzieje się w wokół mnie. Wczoraj udało mi się jeszcze zakulać na spotkanie z Mariuszem Szczygłem w miejskiej bibliotece, ale o tym opowiem innym razem :-)
 
A jak Wam minął marzec? Czytaliście coś wyjątkowo ciekawego?

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No podobno :) Ja się na tym nie znam, ale tak wszyscy mówią :D

      Usuń
  2. Tak jest na koniec ciąży, ze intelektualnie wypada się słabo. Hormony wariują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dają o sobie znać jak nigdy wcześniej :D

      Usuń
  3. Rosss Poldark <3 kocham.

    Egocentryzm mam wrażenie jest bardzo popularny. Ja na ciąży się po prostu nie znam, a z LO mam niestety złe wspomnienia z ciężarnymi a studia to jeszcze umocniły. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyj egocentryzm w przypadku tego wpisu...?

      Usuń
    2. Myślę, że ludzi ogólnie, w sensie, że każdy najbardziej lubi rozmawiać na własny temat :)

      Usuń
    3. Ano, racja, racja. Bo przez chwilę pomyślałam, że ciężarne są egocentryczne ;) [w sumie ja trochę byłam. I chociaż to powszechne doświadczenie, to przecież takie niezwykłe ;))].

      Usuń
  4. Nie skacz, nie skacz! Stosik imponujący, mam nadzieję, że sama na ławeczkę nie taszczyłaś!!! Zupa widelcem, jak ja dobrze Cię rozumiem;) Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo relaksu, bo w maju będzie trudno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że sama taszczyłam :D Po troszeczku i wszystko się zataszczy :D

      Usuń
  5. Ross Poldark - muszę zdobyć ten tytuł, mam chęć na taką właśnie opowieść w takich klimatach :D
    Oj tak, Ci mężowie czasem się nasłuchają, ale jednak to najbliższa osoba, a z koleżankami różnie bywa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, w końcu wiedział na co się piszę jak mnie brał za żonę :D
      A serialowy Poldark jest świetny, ciekawe jak będzie z tym książkowym :D

      Usuń
  6. Bardzo dzielna jesteś :)
    Ale ilości przeczytanych książek wcale się nie dziwię - wielokrotnie takie liczby pojawiały się na Twoim blogu, więc w ciąży, czy nie w ciąży, połykasz książki bez opamiętania :) Jestem pewna, że gdy Ignaś przyjdzie na świat to niewiele się zmieni ;)
    A z tymi rozmowami to takie typowe... I smutne, że aby się wygadać, trzeba raczej siły przebicia. Oby została jednak garstka tych, co szczerze słuchają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich momentach dopiero człowiek się przekonuje kto szczerze słucha, ale nic to, ważne, ze tych co słuchają zostało kilku :)
      Aj nie wiem czy mi Mały pozwoli czytać i czy w ogóle będę miała na to ochotę, ale mam nadzieję, że chociaż jedną książkę tygodniowo uda się pożreć :D

      Usuń
  7. Nie wróci do normy :P po porodzie to się dopiero hardcore zacznie!
    Jednak się na Poldarka skusiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie strasz nawet :D Mam zamiar szybko wrócić do formy - tej intelektualnej, bo z fizyczną pewnie gorzej będzie :P

      Usuń
  8. Marta, jeśli po urodzeniu Ignasia będziesz dalej tyle czytała będziesz musiala mi zdradzić jak to możliwe. Odkąd na świecie pojawiła się Tosia przeczytałam może z 5książek. Nie liczę oczywiście tych dla dzieci, bo z tymi jestem na bieżąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będzie grzeczny to może się uda, ale na to się raczej nie nastawiam :D

      Usuń
  9. Cieszę się, że zaczytujesz się książkami z Mamanii. A z tymi rozmowami nt. ciąży, macierzyństwa u mnie poszło dalej - to znaczy moje macierzyństwo zweryfikowało pewne znajomości. Miałam znajomych i już ich nie mam, kontakt się urwał, przestałam istnieć, bo może uznali, że zmieniłam się w ufoludka, że nie ma ze mną możliwości porozmawiania o czymkolwiek innym, tylko o macierzyństwie. Ale to dobrze. Po co mi tacy fałszywi przyjaciele?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też prawda :) Różne sytuacje w życiu weryfikują znajomości, ważne, żeby została chociaż garstka tych najwierniejszych :) W takich momentach najbardziej cieszę, że mamy z mężem siebie wzajemnie i sprawdza się u nas przyjaźń, którą udało nam się zbudować :)

      Usuń
    2. To jest najważniejsze. A pojawienie się dzieciątka jeszcze ją wzmocni, zobaczysz. Odkryjecie siebie na nowo, w zupełnie nowych rolach, zobaczycie, jak wiele jeszcze w was siły, pasji, niewykorzystanej energii. Rodzicielstwo inspiruje, zobaczycie ;* :)

      Usuń
  10. gratuluje tak wielkiego stosiku niektore nawet mnei zaintrygowaly!: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co wszystkie, które przeczytałam z tego stosu warte były uwagi. No może jedna mnie odrobinę rozczarowała, ale o tym dopiero napiszę :)

      Usuń
  11. "Ross Poldark" <3
    Czekam na Twoją recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że konsekwentnie zbierasz książeczki dla Ignasia :P U nas są lepsze i gorsze momenty, ale ogólnie Synek lubi słuchać jak coś tam mu podczytuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widelcem... - niezły hit! ;)

    ps. Ze stosów najchętniej podebrałabym "Sześć pięter luksusu"

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, ile książek! :D Miłego czytania :) Popatrz, już niedługo maj i Ignaś będzie z Wami, ale to przeleciało... :)
    Ci mężowie to się jednak muszą nasłuchać tych bab, biedni są, bo ja też mówię dosłownie wszystko mojemu K. :D
    A za Ciebie trzymam kciuki, to już końcówka i wierzę, że po porodzie będzie już cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nono, stosik ogromny, u mnie niestety ostatnio było z czytelnictwem słabo, ale mam nadzieję, że w maju wrócę do formy :)

    OdpowiedzUsuń