poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie lutego, czyli byle do wiosny!

Ahoj! Ze wszystkich miesięcy w roku najbardziej nie lubię lutego, chociaż sama nie wiem dlaczego. Nie żal mi zupełnie, że ten miesiąc już się kończy, a  dzisiejsza pogoda utwierdza mnie w przekonaniu, że na pewno nie będę za nim tęsknić. U Was też jest tak paskudnie? Utrzymuję otwarte powieki tylko siłą woli, najchętniej cały dzień przeleżałabym w łóżku, ale mały lokator w moim brzuchu i tak nie da mi spać, więc zdecydowałam się jednak podnieść i może nawet uda mi się zrealizować plan na dzień dzisiejszy (o wstrętna szafo w końcu cię wysprzątam!).

Ale dość marudzenia, bo pod względem czytelniczym luty wypadł o wiele lepiej niż styczeń. Przeczytałam 12 tytułów (jestem w połowie trzynastego, ale do wieczora na pewno nie uda mi się skończyć), trafiłam na kilka perełek i tylko biografia Jaromira Nohavicy była kiepskawa (wielka szkoda!). Na półce przybyło kilka pięknych tomów, kilka innych, które już nie będą mi potrzebne udało mi się wypchnąć z domu, dzięki czemu przeorganizowałam regały i teraz wszystko co mam mieści się na półkach (chociaż miejscami książki stoją w wyjątkowo zacieśnionej atmosferze).

Nowości na półce prezentują się tak:
  •  zakupy własne



„Spalić wiedźmę” Magdalena Kubasiewicz – wygrana w konkursie u Karoliny z bloga Zwiedzam wszechświat – dawno nie jarałam się tak żadną fantastyką, ale o tym opowiem niebawem w recenzji

„Chochoły” Wit Szostak – efekt wymiany na LC, byłam pewna, że tej książki już na oczy nie zobaczę, bo dziewczyna, z którą się wymieniałam zwodziła mnie jeszcze od zeszłego roku, ale w końcu się udało i „Chochoły” czekają na swoją kolej

„Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka” Cezary Łazarewicz – rewelacyjny reportaż, wciąż zbieram myśli po lekturze i powoli dojrzewam do napisania recenzji

„Slow sex. Uwolnij miłość” Hanna Rydlewska, Marta Niedźwiecka – nie przepadam za poradnikami, ale ten czyta się wyjątkowo dobrze

 „Ignatek szuka przyjaciela” Paweł Pawlak – podejrzewam, że Ignatek to zdrobnienie od imienia Ignacy, dlatego po prostu musiałam kupić ten tomik. Śliczna, wzruszająca historia ♥





Karty kontrastowe Ignaś dostał od cioci Gosi, więc idąc za ciosem wyposażyłam Małego w kontrastowe książeczki na każdy etap rozwoju. A niech się od początku uczy ;-)

  • stosik recenzencki


„Arystokratka w ukropie” Evžen Boček - recenzja

„Idiota” Fiodor Dostojewski – klasyka w najlepszym wydaniu, czyli już nie mogę się doczekać kiedy zmierzę się z Dostojewskim („Idiota” czeka pierwszy w kolejce)

„Co? Jak? Narysować” George Edwin Lutz – książkę testuje moja nawiedzona na punkcie rysowania siostra, jak tylko skończy i opowie mi o swoich wrażeniach i narysuje co nieco, to na blogu pojawi się recenzja 

„Mała encyklopedia Domowych Potworów” Stanislav Marijanović - recenzja

„Serce za serce, czyli co to znaczy kochać” ks. Jan Twardowski - recenzja


Co prawda większość moich myśli pochłania teraz kompletowanie wyprawki dla Ignasia (jeszcze tylko 10 tygodni!!!) i robienie list zakupowych na wypadek, gdybym musiała udać się na wcześniejsze zesłanie do szpitala, żeby mąż wiedział co jeszcze musi dokupić, ale mam nadzieję, że w marcu uda mi odepchnąć na chwilę wszystkie kotłujące się myśli i skupić na literaturze, bo czytelniczy plan na najbliższy miesiąc mam ambitny.

A jak Wam minął luty? Znacie kogoś kto obchodzi dziś urodziny? :-)

3 komentarze:

  1. Wspaniałe zdobycze :). "Małą encyklopedię domowych potworów" po prostu uwielbiam ;).
    A wiesz, że ja też nie lubię lutego? Przez tą przygnębiającą aurę i dlatego, że ma mniej dni... Byle do wiosny!
    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Taa, podobno moich dwóch znajomych ma dziś urodziny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam "Idiotę". Przypieczętował moją licealno-studencką miłość do rosyjskich pisarzy. A "Chochołów" jestem ciekawa - dobrze, że odzyskałaś :)

    OdpowiedzUsuń