środa, 20 stycznia 2016

Pułapki na ciężarne, czyli kolejna porcja bzdur i przesądów



W czasie przygotowań do ślubu i wesela nic nie irytowało mnie bardziej niż dobre rady serdecznych duszyczek, które były niczym innym jak zbiorem weselnych przesądów i zabobonów. Oczywiście wartościowe rady też się zdarzały, doceniam i nadal jestem za nie wdzięczna, ale jednak większość porad było niepotrzebnym strzępieniem języka. Teraz kiedy mój brzuszek wyraźnie się zaokrąglił, a ja nie muszę się już chwalić, że jestem w ciąży, bo widać to na pierwszy rzut oka, koszmar powrócił… Oto garść ciążowych zabobonów, którymi obrzuciły mnie wszystkowiedzące mamuśki.

 Po pierwsze, droga przyszła mamo, nie powinnaś nosić łańcuszków, ani żadnych korali czy wisiorków, żeby dziecko nie owinęło swojej szyjki pępowiną. Musisz również uważać,  żeby się nie oparzyć, bo maluch będzie miał w tym miejscu znamię, a jeśli już oparzysz się w palec to nie możesz dotkać bolącym palcem żadnej części ciała, bo w miejscu, którego dotkniesz dzidziusiowi zrobi się „myszka”. Pamiętaj również o tym, żeby się nie wystraszyć, zapomniałam tylko co grozi dziecku, gdybyś jednak się wystraszyła, więc lepiej dmuchać na zimne. Za to możesz wszystkich terroryzować, bo nikt nie ośmieli się odmówić ciężarnej. Gdyby jednak ktoś nie spełnił twojej zachcianki to w jego domu zalęgną się myszy, albo sam delikwent skończy jak Popiel, którego myszy zjadły.

Innym irytującym zwyczajem jest wróżenie z brzucha. Po co ci badanie usg, skoro płeć dziecka masz wypisaną na brzuchu i twarzy? Moja ciocia ubzdurała sobie, że na pewno będę mieć dziewczynkę, bo tak bardzo zmieniłam się po twarzy. Wyoglądałam się dokładnie w lusterku, skonsultowałam z rodziną i uznaliśmy, że wyglądam tak samo jak przed ciążą. Ale nic to, bo ciotka przecież wie swoje. Dobiła mnie też jedna koleżanka, która uznała, że na pewno będę mieć chłopca, bo taka się ładna zrobiłam po buzi (córka odbiera matce urodę). W sumie nadal nie wiem, czy powinnam się obrazić, że znajoma uważa, że wcześniej brzydka byłam, ale mąż mnie pocieszył, że i przed ciążą i teraz wyglądam jednakowo ładnie. Cóż, dwie wersje wydarzeń, któraś z nich musi być prawdziwa, bo w końcu innej opcji nie ma. Ale o tym, że będziemy mieć synka dowiedzieliśmy się na badaniach prenatalnych i jakoś tak w tej kwestii lekarzowi wierzę najbardziej.

Ostatnia, ale najważniejsza rada dla ciebie kobieto oczekująca dziecka – NIE ZAPESZAJ! Jesteś w ciąży?  Mogłabyś skakać, śpiewać i tańczyć z radości? To fajnie, ale lepiej siedź cicho i nie zapeszaj. Widzisz w sklepie urocze śpioszki, które koniecznie musisz kupić dzidziusiowi? Lepiej nie kupuj, żeby nie zapeszyć. Znalazłaś fajną ciążową bluzkę, która na pewno przyda ci się za kilka miesięcy, kiedy brzuszek nie zmieści się już w ubrania, które masz w domu? I cóż z tego, nie kupuj, na razie nie jest ci potrzebna, a przecież tą jedną szmatką możesz zapeszyć. Przez pierwsze trzy miesiące najlepiej siedź cicho i czekaj na ewentualną tragedię.

W październiku, z okazji moich urodzin, mama udziergała na szydełku malutkie dziecięce buciki (to był pierwszy trymestr ciąży). Tym prezentem sprawiła mi niesamowitą radość i w uroczy sposób pokazała, że ona i tata również cieszą się i czekają na wnuka. Trzy pary buciczków są tak śliczne, rozkoszne i chwytające za serce, że zaczęłam je pokazywać wszystkim, którzy już wiedzieli, że spodziewam się dziecka. Dwie znajome wręcz ofukały moją mamę, że chyba przesadził i po co to zaraz zapeszać. Chyba nie muszę wspominać, że nasz entuzjazm natychmiast wyparował.

Nie jestem naiwna, wiem jak często dochodzi do poronień. Bez zastanowienia potrafię wymienić przynajmniej pięć kobiet z mojego bliskiego otoczenia, które straciły swoje dzieci (nie tylko w pierwszym trymestrze, ale w późniejszym etapie ciąży). Ale uważam, że tłumienie własnej radości nie prowadzi do niczego dobrego. Cieszysz się z powodu ciąży jak wariatka? To świetnie! Śmiej się, planuj i snuj marzenia. Ale przede wszystkim dbaj o siebie i miej w nosie maruderów. Paraliżujący strach wcale nie pomaga, a przetrwanie pierwszego trymestru nie oznacza, że już do końca ciąży nie zdarzy się nic złego. Dlatego uważam, że trzeba się cieszyć każdym dniem, a nie czekać na najgorsze.

Do porodu zostało mi jeszcze kilka miesięcy, ale od jakiegoś czasu regularnie kupuję dla mojego Maleństwa ubranka i inne przydatne przedmioty. Wiem, że w dzisiejszych czasach wszystko można kupić bez problemu, sklepy i Internet aż pękają w szwach od towaru. Ale nie chcę czekać do ostatniej chwili, bo te wyprawkowe zakupy sprawiają mi ogromną przyjemność. Poza tym wszystko jest tak drogie, że rozłożone w czasie zakupy nie rujnują nam domowego budżetu (niestety nie możemy liczyć na nikogo, kto podarowałby nam rzeczy po swoim dziecku). Mąż tylko się uśmiecha kiedy pokazuję mu kolejne maleńkie śpioszki, a we mnie aż serce rośnie i już nie mogę się doczekać, kiedy będę je zakładać na ślicznego maleńkiego chłopczyka :-)

11 komentarzy:

  1. Buciki są słodkie. To rozczulający widok. Biedna jesteś, musisz się nasłuchać tych wszystkich ciekawostek... Oczywiście wszyscy przez to przechodzą:) Na szczęście zachowujesz zdrowy rozsądek :) Możesz zapytać ciocię jak wygląda na twarzy kobieta, która jest w ciąży z bliźniętami, z czego jedno jest dziewczynką, a drugi - chłopcem? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszka Sinoleodesespero20 stycznia 2016 17:10

    No i pamiętaj, że podczas ciąży nie możesz podawać do chrztu, bo coś tam (wolę już jednak nie powtarzać takich głupot). Jak tego słucham, to wcale się nie dziwię, że w Polsce jest jak jest. Ciemnota i zabobon.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wooo, masakra. Nie słyszałam o takich rzeczach ;o

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli jednak chłopiec? ;)

    Moja przyjaciółka urodziła w maju, o jej ciąży wiedziałam kiedy była w szóstym tygodniu :P Ale długo nie wolno mi było nic kupić dla dziecka ani nic mówić, bo lepiej dmuchać na zimne. Trochę mnie to wkurzało. A znowu ja mam w domu trochę ładnych ubranek, bo siostra mi je zostawiła po moim siostrzeńcu, który już wyrósł ze śpioszków. Podczas zakupów dla dziecka mojej przyjaciółki, czasem zdarzyło mi się też coś kupić dla mojego ewentualnego dziecka. Kochana, jak ja zostałam potem zjechana przez wszystkowiedzące koleżanki! Że to przynosi pecha, że nie można kupować rzeczy dla dziecka, którego się nie ma itd. Czy to znaczy, że z powodu zabobonów nie będę miała dzieci? Strasznie mnie denerwuje takie gadanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Yhm. Mając w otoczeniu koleżanki w ciąży, chcąc nie chcąc, też się takich głupot nasłucham. Zdaje się, że kiedyś jakiejś ciężarnej czegoś odmówiłam i też usłyszałam o tych myszach. Koleżanka nie skomentowała mojego tekstu, że radzę tym myszom skorzystać z windy, bo trzecie piętro dla małych, mysich łapek, to może być za wysoko...

    A buciki cudne! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobne komentarze słyszy z pewnością każda oczekująca dziecka kobieta :) Sama nie nasłuchałam się ich zbyt dużo, bo pomimo spokojnej natury potrafię być czasem niemiła szczególnie wtedy, gdy ktoś ładuje się z buciorami w nasze życie... :) W tych kwestiach najważniejszy jest zdrowy rozsądek, ale tego Ci nie brak, więc ciesz się ciążą i rób wszystko, na co masz ochotę! :) Kompletowanie rzeczy dla maluszka to prawdziwa przyjemność, więc czemu miałybyśmy jej sobie odmawiać?:P Niech Synek rośnie zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat znam te wszystkie przesądy, Nie zamierzam Cię denerwować (bo i po co?!), jednak niezapeszanie to jakaś totalna masakra. Ostatnio rozmawiałam z moją Babcią o tym, że kolega bardzo się cieszy z syna, który się narodzi za kilka miesięcy, że już zaczął składać łóżeczko i malować ściany w pokoju dziecka, A babcia na to: Po co zapeszać! Przyznam się, że wówczas pomyślałam, że to byłby koszmar gromadzić wszystko na ostatnią chwilę, czyli tuż przed porodem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedyna rzecz, w którą wieżę, to oparzenie w trakcie ciąży i ewentualne znamię na ciałku dziecka - znam to od znajomych i to prawda. :P
    Jeszcze słyszałam, że kobieta w ciąży nie może iść na pogrzeb, bo jak zobaczy chowaną do ziemi trumnę, to poroni.
    Masz rację, trzeba się cieszyć z ciąży i pokazywać swoją radość, a nie bać się własnego cienia i siedzieć na tyłku do rozwiązania. Sama nie umiałabym się powstrzymać od robienia wyprawki, zwłaszcza, że wszystko jest takie drogie i lepiej kupić coś na promocji niż później w regularnej cenie. :)
    Powodzenia dla Ciebie i maluszka! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Przesądy to rzecz straszna, znam osobę, która w święta przypomina, by pierwszy wchodził mężczyzna, bo kobieta przynosi pecha.... Nie ma co się tymi bzdurami przejmować

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tymi wszystkimi przesądami to jest tak, że trzeba po prostu przytakiwać, a potem i tak robić swoje ;) Wszystko to wywodzi się z czasów, kiedy opieka prenatalna i ogólna służba zdrowia były na znacznie niższym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dominika Fijał22 stycznia 2016 17:18

    Dopiero w takiej sytuacji, kiedy spodziewasz się dziecka, widać jak dużo jest tych przesądów. A tu zamiast przyszłą matkę wspierać pozytywnie, to trzeba ją stresować i denerwować takimi głupotami.

    OdpowiedzUsuń