czwartek, 29 października 2015

Książkowe mydło i powidło

 
Co prawda siódma odsłona Conrad Festival przeszła już do historii, ale ja wciąż tkwię jedną nogą w conradowych inspiracjach. Dlatego dzisiejsza odsłona mydłopowodłowych lektur związana jest bezpośrednio z gośćmi krakowskiego festiwalu.

sobota, 24 października 2015

Piszę, bo nie wiem – Wiesław Myśliwski na Conrad Festival


Nie będzie przesadą jeśli stwierdzę, że na spotkanie z Wiesławem Myśliwskim czekałam całe życie. Co prawda nie czytam jego powieści od zawsze, ale „Traktat o łuskaniu fasoli” jest książką mojego życia, jedną z tych najukochańszych i najważniejszych. Dlatego w tak różnorodnym i bogatym programie Conrad Festival to jedno spotkanie było dla mnie najważniejsze. Rozmowę z pisarzem prowadził Jerzy Franczak, który dwoił się i troił, żeby wciągnąć Myśliwskiego w dyskusję, a on z rozbrajającym uśmiechem i figlarnym błyskiem w oku sprowadzał prowadzącego do parteru, przekomarzał się i drażnił. W takich chwilach nawet panu Franczakowi trudno było zachować powagę i śmiał się razem ze wszystkimi słuchaczami.

czwartek, 22 października 2015

Idź i broń w sobie człowieka – Swietłana Aleksijewicz na Conrad Festival


Siódma edycja Conrad Festival rozpoczęła się z wielkim przytupem. Jeszcze świeży i ciepły literacki nobel dla  Swietłany  Aleksijewicz przyciągnął na spotkanie 1200 osób. Dobrze, że całość została przeniesiona do Auditorium Maximum, bo Pałac pod Baranami chyba by się zawalił, gdyby taki dziki tłum próbował zasiąść w sali bankietowej. Co prawda mogłabym się trochę przyczepić do organizacji, bo nie wszystko zagrało tak jak powinno, ale przemilczę drobne niedociągnięcia. W końcu samo spotkanie było ważniejsze, niż towarzysząca mu otoczka.

środa, 21 października 2015

Zwykła hołota, a nie wielbiciele literatury

Co prawda zamiast wideł i pochodni tłum ściskał w rękach książki, ale efekt był ten sam...


Po poniedziałkowych spotkaniach w ramach Conrad Festival zostały mi nie tylko przyjemne wspomnienia (o tym napiszę następnym razem), ale też frustrujące przemyślenia (najpierw muszę wylać z siebie żal). Nie chodzi o samą imprezę, która przecież jest świetna i udział w niej to wielka przyjemność. Gospodarze i zaproszeni goście zawsze pokazują najwyższą klasę. Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o publice.

poniedziałek, 19 października 2015

Trzy razy Myśliwski



Jeszcze tylko kilka godzin i zasiądę w Pałacu pod Baranami, żeby posłuchać jednego z najlepszych polskich pisarzy. Na spotkanie z Wiesławem Myśliwskim czekałam od kilku lat, śledziłam na bieżąco wszystkie programy różnych literackich festiwali mając nadzieję, że w końcu uda mi się usiąść choć na chwilę gdzieś w pobliżu autora „Traktatu o łuskaniu fasoli” i posłuchać czy potrafi opowiadać tak zajmująco jak pisać.

czwartek, 15 października 2015

Przyjaciel potrzebny od zaraz - „Bercik i niuniuch”, Petra Soukupová


Bycie dzieckiem wcale nie jest takie łatwe jak się dorosłym wydaje. Do wszystkich nieszczęść związanych z dorastaniem wystarczy dołączyć rozwód rodziców. Bercik wie coś na ten temat. Ale to nie koniec tragedii, bo mama znajduje sobie nowego faceta, który zabiera ją i Bercika na wakacje do swojej rodziny. I co z tego, że dom jest w lesie (chłopiec uwielbia zwierzęta, a dzikie zwierzęta fascynują go podwójnie), a na miejscu wszyscy są dla chłopca mili, skoro ten wstrętny Słoń Morski nie jest przecież tatą…

poniedziałek, 12 października 2015

Maleńkie i śliczne, choć trochę używane cudeńko - „Kucając”, Andrzej Stasiuk


Najnowszy tomik z nazwiskiem Andrzeja Stasiuka na okładce to maleńkie cudeńko. Ilustracje Kamila Targosza genialne współgrają z tekstami pisarza i tworzą niesamowity klimat. Same felietony, trzydzieści trzy tekściki różnej długości, były już wcześniej drukowane w prasie lub innych książkach pisarza („Dukla”, „Grochów”, „Jadąc do Babadag”, „Nie ma ekspresów przy żółtych drogach”).

piątek, 9 października 2015

Na wojnie w papilotach – „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, Swietłana Aleksijewicz



Wczorajszy literacki Nobel dla Swietłany Aleksijewicz to jeden z najbardziej zasłużonych Nobli w historii. A i ukłon Akademii w kierunku literatury faktu cieszy podwójnie. Radość, która wybuchła w Internecie po ogłoszeniu werdyktu przez Akademię Szwedzką świadczy tylko o tym, że Swietłana Aleksijewicz jest w Polsce czytana, doceniania i uwielbiana.

„Piszę nie o wojnie, ale o człowieku na wojnie. Piszę historię nie wojny, ale uczuć. Jestem historykiem duszy.”

czwartek, 8 października 2015

Życie i zbrodnie zimnego lekarza - „Preparator”, Hubert Klimko-Dobrzaniecki

Okładka „Preparatora” Huberta Klimko-Dobrzanieckiego przyciąga i odpycha jednocześnie. Zerkam na regał, z wahaniem wyciągam rękę i czuję się, jakbym za moment maiła poczuć prąd pod palcami. Dlatego wyobrażam sobie niestworzone historie, czytam kolejne, pełne zachwytów recenzje, aż w końcu decyduje się na lekturę. I wiecie co? Ta niepewność przed dostarczyła mi więcej emocji niż sama historia preparatora.

wtorek, 6 października 2015

Królowa jest tylko jedna - „Respect. Życie Arethy Franklin” David Ritz




Publikacja „Respect. Życie Arethy Franklin” David’a Ritz’a, jednego z najważniejszych biografów muzycznych, to prawdziwa gratka dla fanów książek muzycznych i wszystkich, którzy interesują się kulturą amerykańską. Gdzieś między wierszami autor snuje fascynującą i wielowymiarową opowieść o Ameryce lat ’50, ’60 i ’70. Ale to postać tytułowej bohaterki jest tu najważniejsza. Dzieło Ritz’a to klasyczna w swojej formie biografia Arethy Franklin, jednej z najzdolniejszych, jeśli nie najzdolniejszej wokalistki, która kiedykolwiek chodziła po amerykańskiej ziemi.

czwartek, 1 października 2015

Październik idzie pod prąd!



Wrzesień miał być wypełniony ambitnymi lekturami, z trzema powieściami Wiesława Myśliwskiego na czele. Ale jesienne przesilenie i przeprowadzony w międzyczasie remont pozbawiły mnie sił i sprawiły, że zwyciężyło lenistwo. Mało czytałam, jeszcze mniej pisałam, ale ani przez moment nie tęskniłam do bloga (choć te wasze odwiedzam z niesłabnącą przyjemnością). I znów zaczynam się zastanawiać czy dalsza zabawa w tym miejscu ma jeszcze sens.