środa, 30 września 2015

Wspomnienie z Literackiego Sopotu, czyli fantastyczne spotkanie z genialnym Mariuszem Urbankiem!


Za oknem ciemno, zimno i spać się chce, dlatego z przyjemnością bujam w obłokach i wspominam minione wakacje. Piasek, plaża i książki. Czy może być coś fajniejszego? Może! Spotkania autorskie! W czasie naszego pobytu nad morzem odbywał się Literacki Sopot. Szczególnymi gośćmi byli w tym roku czescy pisarze, więc moja ekscytacja sięgnęła zenitu i postanowiłam, że muszę świeżo poślubionego męża wywlec na choć jedno spotkanie. Przeanalizowałam program festiwalu z każdej strony, długo głowiłam się nad tym, którego czeskiego spisovatela najbardziej chciałabym posłuchać, aż w końcu zdecydowałam się na spotkanie z… Polakiem!

piątek, 25 września 2015

Daj Włos! Nie chodź bezmyślnie do fryzjera



Moje długaśne włosiska hodowałam przez ostatnie cztery lata, po tym jak pani fryzjera opitoliła mnie na chłopczyka z bajki „Zaczarowany ołówek”. To było traumatyczne przeżycie, które sprawiło, że postanowiłam już nigdy więcej włosów nie obcinać. Do czasu kiedy przeczytałam o akcji „Daj Włos!” prowadzonej przez fundację Rak'n'Roll.

wtorek, 22 września 2015

Mieszkam z psychofanem fantastyki :-)



Ostatnio chwaliłam się Wam moimi zbiorami, nie będę ukrywać, że Wasze zachwyty sprawiły mi dużą przyjemność, bo jestem dumna z mojej biblioteczki. Wtedy celowo pominęłam tytuły, które należą do mojego taty, ale dziś postanowiłam pochwalić się także jego skromną kolekcją.

czwartek, 17 września 2015

Obyczajówka z górnej półki – „Ostatnia kwadra Księżyca” Krystyny Januszewskiej



Powieść „Ostatnia kwadra Księżyca” zjawiła się w moim domu bez zapowiedzi. Miła, niezobowiązująca niespodzianka. Opis z okładki wydał mi się ciekawy, ale z lekturą czekałam dłuższy czas. Zostawiłam ją sobie na wakacje. Przez kilka dni z rzędu pakowałam do plażowej torby kocyk, ręcznik, jakieś olejki do opalania i książkę Krystyny Januszewskiej. Błękitne niebo, złoty piasek i szum morza stworzyły cudowną scenerię do tej melancholijnej opowieści.

poniedziałek, 14 września 2015

My precious, czyli chwalę się książkami ♥

Odkąd wróciliśmy z wakacji nie mogę się ogarnąć. Mało czytam, jeszcze mnie piszę, właściwie sama nie wiem co robię, ale dni mijają mi w ekspresowym tempie. Większość mojej energii pochłania teraz remont pokoju i urządzanie go na nowo, więc tym sobie tłumaczę książkowe lenistwo. Pewnie minie jeszcze trochę czasu zanim na nowo wpadnę w swój czytelniczy rytm. Zanim to nastąpi chciałabym się pochwalić moimi książkowymi zbiorami :-)

Remont pokoju zmusił mnie do przeorganizowania miejsca na półkach. Najpierw musiałam wszystko wynieść na strych, a później znieść to z powrotem. 850 tomów to nie przelewki, więc kolejne dwa dni zajęło mi układanie książek na 4 zbyt ciasnych regałach. Moje zbiory trochę się skurczyły, bo odłożyłam jakieś 50 tytułów, z którymi zdecydowałam się rozstać (z mniejszym lub większym żalem). Trochę spróbuję sprzedać, resztę rozdam i wyniosę do biblioteki.

czwartek, 10 września 2015

Cierpki smak dojrzewania – „Ostatni dzień lata” Joyce Maynard



Na zakończenie wakacji przeczytałam sobie „Ostatni dzień lata” Joyce Maynard, amerykańskiej pisarki znanej też z tego, że była dziewczyną Salingera. Przed przystąpieniem do lektury nie miałam żadnych oczekiwań, liczyłam jedynie na chwilę niezobowiązującej rozrywki. Joyce Maynard zaskoczyła mnie totalnie, bo jej powieść zrobiła na mnie gigantyczne wrażenie i sprawiła, że przez kilka dni myślałam tylko o Adele i Franku.

poniedziałek, 7 września 2015

Sztuka ważniejsza niż miłość, czyli „Narzeczona Schulza” Agaty Tuszyńskiej



Agata Tuszyńska nie pisze książek niepotrzebnych i błahych. Każdy lektura opatrzona jej nazwiskiem jest niezwykła i poruszająca, a historia opowiadana przez genialną biografistkę na długo pozostaje w sercu i pamięci czytelnika. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej „Narzeczonej Schulza”. Tym razem pisarka wzięła na warsztat postać Józefiny Szelińskiej – jedynej kobiety, którą Bruno Schulz nazywał swoją narzeczoną.

piątek, 4 września 2015

Najpiękniejsze morze na świecie :-)


Uwielbiam morze. Nasze morze. Bo Bałtyk jest najpiękniejszy. Tylko on potrafi tak zadziwiać kolorami. Zmieniać się i każdego dnia mieć inny odcień. Od stalowoszarego, przez błękity, zielenie, aż do granatu. Nie zmienia się tylko to, że woda jest zimna. Ale to nic, bo bliskość Bałtyku daje mi poczucie obezwładniającego szczęścia i wolności. Gdybym mogła, zostałabym tam na zawsze. Tam, czyli na Helu. W najpiękniejszym miejscu w Polsce.