poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Czytelnicze podsumowanie wakacji i plan na wrzesień!



No i po wakacjach! Letnie miesiące zleciały mi jeszcze szybciej niż wszystkie poprzednie. Najbardziej żal mi, że skończył się ten cudowny, idealny, wyjątkowy sierpień. Najlepszy sierpień w moim życiu.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Trochę kręcę nosem, czyli nie dajcie ignorantce kryminałów



tytuł: Na dno
tytuł oryg.: Frozen Out
autor: Quentin Bates
wydawnictwo: C&T Crime & Thriller
rok wydania: 2014
ilość stron: 334

moja ocena: 6/10

Nie jestem fanką kryminałów, dlatego sięgam po nie rzadko i tylko w wyjątkowych okolicznościach. W przypadku powieści „Na dno” Quentina Batesa zwabiła mnie Islandia. Wyspa (jakakolwiek) zawsze wydaje mi się schizofrenicznym miejscem do życia, niemal czuję, że brakuje mi powietrza na samą myśl, że mogłabym utknąć tam na zawsze. Dlatego przystąpiłam do lektury z poczuciem niepokoju, zimnem wędrującym wzdłuż kręgosłupa i wielkimi oczekiwaniami przeżycia niezapomnianej przygody w towarzystwie bohaterów powieści.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Wierszowane podziękowania dla rodziców :)


Podziękowania dla rodziców to już niemal obowiązkowy element każdego wesela. Nie lubię takich scenek pod publiczkę i na samą myśl, że miałabym publicznie okazywać uczucia wszystko się we mnie buntuje. Bo jeśli mam coś do powiedzenia rodzicom to mogę to zrobić w domu, a nie przy ludziach, kiedy w tle leci jakaś beznadziejna i wyciskająca łzy piosenka (tak, tak mam na myśli ten wstrętny hit, który leci na każdym weselu).

czwartek, 20 sierpnia 2015

To miejsce na mapie, gdzie kończy się papier

tytuł: Poza mapą. Utracone przestrzenie, niewidzialne miasta, zapomniane wyspy, dzikie miejsca
tytuł oryg.: Off The Map
autor: Alastair Bonnett
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
rok wydania: 2015
ilość stron: 348

moja ocena: 6/10

Gdyby zapytać przypadkowych ludzi na ulicy na co przeznaczyliby nieoczekiwanie wygrane pieniądze pewnie większość powiedziałaby, że na podróże. Nie dziwi mnie, że ta odpowiedź najczęściej powtarza się w teleturniejach i konkursach, bo gdybym miała taką możliwość to już siedziałabym w pociągu do Pragi. Wciąż tkwi w ludziach jakaś potrzeba odkrywania nowych miejsc, ale prawdziwa ciekawość zastąpiona została turystyką. Bo powiedzmy sobie szczerze, turysta już dawno przepędził z nas odkrywcę.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Literacki wieczór panieński, czyli zmyśleni mężczyźni mojego życia :-)


Zawsze byłam kochliwa. Odkąd sięgam pamięcią moje dziewczęce serduszko podskakiwało radośnie na widok uroczych, męskich uśmiechów. Dziś, w ostatnim dniu panieńskiego stanu, wspominam wszystkich (no dobra, nie wszystkich, większość) przystojniaków, którzy kiedyś zaprzątali moje myśli. A było ich sporo! Każdy z nich był na swój sposób wyjątkowy, choć panowie mieli wspólne cechy. Ironiczny humor, złośliwy dystans do wszystkiego, chmurne spojrzenie. Aha, co najważniejsze! Wszyscy byli zmyśleni…

środa, 12 sierpnia 2015

Głupota nie boli, czyli „Opowieść o rzeczywistym człowieku” Pavela Vilikovskiego


tytuł: Opowieść o rzeczywistym człowieku
tytuł oryg.: Příběh opravdického člověka
autor: Pavel Vilikovsky
wydawnictwo: Książkowe Klimaty
rok wydania: 2015
ilość stron: 271

moja ocena: 6/10

„Opowieść o rzeczywistym człowieku” Pavela Vilikovskiego inauguruje projekt K4, czyli wspólną inicjatywę wydawców z Czech (Větrné mlýny), Słowacji (Kalligram), Węgier (Kalligram) i Polski (Książkowe Klimaty). W projekcie chodzi głównie o promowanie dobrej, współczesnej literatury środkowoeuropejskiej, co w praktyce oznaczać będzie, że w tym samym momencie konkretny tytuł ukaże się we wszystkich czterech krajach biorących udział w K4 (owacje i fanfary dla Petra Minaříka z wydawnictwa Větrné mlýny, który to wszystko wymyślił). Inicjatywa godna podziwu, pomysł wydawców szalenie mi się podoba, dlatego już czekam na następne książki, które ukażą się w ramach K4, ale zanim to nastąpi warto sięgnąć po Vilikovskiego, od którego wszystko się zaczyna.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Księżyc, kolory i samotność, czyli najpiękniejsza poezja w wersji rysunkowej


Sięgając po książeczki tajwańskiego pisarza i ilustratora Jimmy'ego Liao zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Spodobały mi się tytuły i tyle. Dopiero później dowiedziałam się, że Jimmy to prawdziwa literacka gwiazda (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Nie będzie przesadą jeśli stwierdzę, że dwa tomiki opublikowane przez Officynę (mam nadzieję, że będą wydawać kolejne tytuły) ścięły mnie z nóg i zmieniły mój światopogląd.

piątek, 7 sierpnia 2015

Nie ma mężczyzn idealnych



tytuł: Mężczyzna idealny
tytuł oryg.: Román pro ženy
autor: Michal Viewegh
wydawnictwo: Zysk i S-ka
rok wydania: 2006
ilość stron: 230

moja ocena: 6/10

Michal Viewegh ma w Czechach status celebryty. Wszyscy czytają jego książki, albo oglądają ich ekranizacje. A trzeba przyznać, że Viewegh jest płodnym pisarzem i nabzdurzył już kilkanaście powieści. Ale to dobrze, bo czyta się go miło, lekko i przyjemnie, choć jego książek nie można nazwać arcydziełami. „Mężczyzna idealny” to powieść, dla której zarwałam kawałek nocy, bo tak mnie wciągnęła lektura. Dopiero rano zorientowałam się, że właściwie bardziej jestem oburzona niż zadowolona z tego co przeczytałam.

środa, 5 sierpnia 2015

Tęsknota za młodością


Etykietki na wódkę weselną zrobiłam :)

tytuł: Pijane banany
tytuł oryg.: Opilé banány
autor: Petr Šabach
wydawnictwo: Afera
rok wydania: 2015
ilość stron: 228

moja ocena: 8/10

Rozczytałam się literaturze czeskiej. Lektura każdego kolejnego tomu sprawia mi niesamowitą frajdę, szczególnie, że póki co trafiam na same satysfakcjonujące historie. Ostatnio zajadałam się „Pijanymi bananami”, a z każdym kolejnym kęsem byłam coraz bardziej ubawiona. Petra Šabacha znają chyba wszyscy, więc jego powieści właściwie nie trzeba reklamować. Dlatego postawiam jedynie szczerzyć zębiska w szerokim uśmiechu i wpychać ten optymistyczny tomik komu popadnie.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

piosnka bardzo nieziemska o zakochanych aż do szaleństwa ♥

 Pieśni

III

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór, żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof stworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

sobota, 1 sierpnia 2015

Czego pragną mężczyźni, czyli zwierzenia prostytutki

tytuł: Plastikowe M3, czyli czeska pornografia
tytuł ryg.: Umělohmotný třípokoj
autor: Petra Hůlová
wydawnictwo: Afera
rok wydania: 2013
ilość stron: 160

moja ocena: 7/10

Plastikowe M3, czyli czeska pornografia” to trzecia książka czeskiej pisarki Petry Hůlovej, która ukazała się na polskim rynku. Podobno najbardziej oburzająca ze wszystkich, które autorka ma w swoim dorobku. Powieść musiała narobić sporego zamętu u naszych południowych sąsiadów, ale też cieszyć się niemałym zainteresowaniem czytelników, bo historia wymyślona przez  Hůlovą została nawet przeniesiona na deski teatru. Nie wiem z jakim skutkiem, ale przyznaję, że chętnie usłyszałabym monolog bohaterki na własne uszy.