niedziela, 31 maja 2015

„Czarny czerwiec”, czyli liczę na literackie uniesienia





Ze wszystkich miesięcy tego roku to maj minął mi najszybciej. Nawet nie wiem kiedy przekwitły bzy i zaczerwieniły się pierwsze truskawki. Do ślubu zostało nam jeszcze tylko 12 tygodni, więc teraz pewnie wszystko będzie się kręciło wokół tego jednego wydarzenia. Mam nadzieję, że znajdę choć trochę czasu na czytanie, bo ostatnio łapię się na tym, że nawet nie chce mi się sięgać po książki.

piątek, 29 maja 2015

Nie taka poradnia straszna jak ją malują


Kamień z serca, a kalendarz ze ściany, czyli mówiąc krótko zaliczyliśmy już trzy spotkania w katolickiej poradni rodzinnej, które to są niezbędne do zawarcia związku małżeńskiego. Przed kursem przedmałżeńskim nie miałam żadnych oczekiwań i byłam nawet pozytywnie nastawiona, ale za to przed poradnią wzbraniałam się rękami i nogami. Tyle różnych historii nasłuchałam się od koleżanek, że rozmowa na intymne tematy z panią z poradni była ostatnią rzeczą, o której marzyłam. Ale jak mus to mus. Na spotkania chodziliśmy przez trzy piątki z rzędu i wiecie co? Nie było tak strasznie. A właściwie to było całkiem miło.

wtorek, 26 maja 2015

Twoje ręce – mamusiu dobre jak szafirek po deszczu



Mama. Najważniejsza kobieta w moim życiu. To ona pokazała mi czym jest miłość. To ona opowiadała mi w dzieciństwie bajki, nauczyła mnie czytać i po raz pierwszy zaprowadziła za rączkę do biblioteki, żebym wybrała dla siebie nowe książeczki. A w końcu to za jej przyczyną wpadły mi w ręce pierwsze tomiki poezji ks. Twardowskiego.

poniedziałek, 25 maja 2015

O tych, którzy nie zdążyli


tytuł: Lotnisko w Monachium
tytuł oryg.: Munich Airport
autor: Greg Baxter
wydawnictwo: Czwarta Strona
rok wydania: 2015
ilość stron:320

moja ocena: 6/10

Myśląc o lotnisku jako miejscu mam same pozytywne skojarzenia. Przygoda, wakacje, zabawa, powrót do domu i spotkanie z tymi, których się kocha. Ale dla bohatera powieści Grega Brixa „Lotnisko w Monachium” staje się czyśćcem, a może nawet przedsionkiem piekła. Miejscem, w którym trzeba rozliczyć się z przeszłością, spojrzeć samemu sobie prosto w oczy i zaakceptować fakt, że nie dopilnowało się najważniejszych relacji w życiu, a teraz jest już za późno na skruchę.

niedziela, 24 maja 2015

Ten, kto opowiada historie, ten ma władzę - Olga Tokarczuk w Galerii Książki


W miniony piątek Olga Tokarczuk odsłoniła swoją tablicę w oświęcimskiej Alei Pisarzy. Na tabliczce znalazł się cytat z „Prawieku”: „Wyobrażanie sobie jest w gruncie rzeczy stwarzaniem, jest mostem pojednania między materią a duchem”. Ale właściwie chciałam zacząć od tego, że czekając w bibliotece aż zacznie się cała impreza przypomniał mi się jeden z moich wykładowców na studiach. Wszyscy oni tworzyli wybuchową mieszankę i sprawiali wrażeni nieszkodliwych wariatów zakochanych w książkach tak bardzo jak moje koleżanki z roku. Wspomniany doktor prowadził jakieś dziwne zajęcia związane z literaturą, na które przychodził w książką Olgi Tokarczuk „Bieguni”. Nie ważne, że wykładał zupełnie inny temat, ale zawsze kończył zdaniem: „I pamiętajcie, żeby czytać Tokarczuk”.

piątek, 22 maja 2015

Być jak Alfons Mucha

tytuł: Sztukoterapia - Art Déco. 100 antystresowych kolorowanek 
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2015
ilość stron: 128

moja ocena: 8/10


Będąc małą dziewczynką uwielbiałam rysować własne obrazki i kolorować wszelakie malowanki. Mogłam się tak bawić godzinami. Kredek w domu nigdy nie brakowało, bo dostawałam je od bliskich z najróżniejszych okazji, a kolejne pudełeczka zawsze sprawiały mi radość. Ponieważ zabrakło mi talentów artystycznych, to malowanie porzuciłam w czasach nastoletnich, a wróciłam do niego dopiero na studiach. Na kursie z biblioterapii mieliśmy zajęcia z arteterapii, na których okazało się, że zabawa kredkami w dorosłym życiu to żaden wstyd, ale świetny sposób na relaks! 

czwartek, 21 maja 2015

Bajki pomagajki - "Bajkoterapia, czyli bajki pomagajki dla małych i dużych"


„Bajkoterapia” to zbiór bajek innych niż wszystkie. Tu nie ważny jest morał, dobra rozrywka, czy nawet ilustracje (choć te Marcina Piwowarskiego są po prostu śliczne). W historyjkach terapeutycznych chodzi o przedstawienie konkretnej, problemowej sytuacji i pokazanie dziecku najlepszego sposobu na jej rozwiązanie. Bajki mają oswoić lęk, dać poczucie bezpieczeństwa i pokazać małemu czytelnikowi, że nie jest sam ze swoimi obawami i emocjami.

wtorek, 19 maja 2015

Smak dzieciństwa ukryty w słowach, czyli "Moje książeczki. Księga pierwsza"


Pamiętacie serię „Moje książeczki” z charakterystycznym czarnym kotem w czerwonych butach? Ja pamiętam doskonale. Poza serią „Poczytaj mi, mamo” to właśnie „Moje książeczki” należały do moich ukochanych tomików czytywanych przez mamę. Mniej więcej od tego momentu rozpoczęła się moja przygoda z literaturą, dlatego po księgę pierwsza antologii „Moje książeczki” sięgnęłam z największą przyjemnością i trudnym do ukrycie wzruszeniem.

sobota, 16 maja 2015

Człowiek i jego wybory

tytuł: Gdy zniknęły gołębie
tytuł oryg.: Kun kyyhkyset katosivat
autor: Sofi Oksanen
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2015
ilość stron: 368

moja ocena: 8/10

Sofi Oksanen jest Finką, ale po matce ma estońskie korzenie. Z pisarską wnikliwością i kobiecą wrażliwością autorka powieści „Gdy zniknęły gołębie” zerka w kierunku ojczyzny swojej mamy i snuje opowieść o dwóch kuzynach, którzy w latach wojennej zawieruchy wybrali w życiu dwie zupełnie inne ścieżki.

piątek, 15 maja 2015

Wynalazca, który zrewolucjonizował życie moli książkowych



tytuł: Uczeń Gutenberga
tytuł oryg.: Gutenberg's Apprentice
autor: Alix Christie
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
rok wydania: 2015
ilość stron: 352

moja ocena: 6/10

Pamiętam, że na jednym z egzaminów na studiach z historii książki każdy chciał trafić na pytanie o Gutenberga i jego legendarną Biblię. Dla mnie też ten temat był najłatwiejszy i nie ukrywam, że wynalazca uratował moją studencką skórę, dlatego z wielką przyjemnością, tak z sentymentu, sięgnęłam po powieść „Uczeń Gutenberga” amerykańskiej pisarki Alix Christie.

środa, 13 maja 2015

Ludzka pomysłowość nie zna granic… :-)


Znacie ten dowcip?

Wiezie taksówkarz kobietę. Na zakończenie kursu okazuje się, że ta nie ma kasy, więc taksówkarz zawraca, jedzie za miasto na piękną, zieloną łączkę. Zatrzymuje się, otwiera bagażnik, wyciąga koc i kładzie na trawę.
- Ale proszę pana, ja na pewno oddam panu pieniądze, proszę nic mi nie robić, mam dzieci i męża... - mówi płaczliwym głosem kobieta.
- A ja 40 królików, rwij trawę! - odpowiada taksówkarz.

Wczoraj jechałam z pracy za tym panem z kawału….

wtorek, 12 maja 2015

Bad boy w krainie snów


tytuł: Złodzieje snów
tytuł oryg.: The Dream Thieves
autor: Maggie Stiefvater
wydawnictwo: Uroboros / GW Foksal
rok wydania: 2015
ilość stron: 479

moja ocena: 6/10

Pamiętacie jak Blue z kruczymi chłopcami szukała legendarnego Króla Kruków Glendowera? Nie? No właśnie, ja tez nie pamiętam... Taki urok serii wydawniczych. Pierwszy tom cyklu Maggie Stiefvater, czyli „Króla Kruków” przeczytałam prawie dwa lata temu. Pamiętam, że wpadłam w tę historię po uszy i z ogromnym przejęciem śledziłam losy Blue i chłopaków, a później przez długi czas nie mogłam doczekać się kontynuacji. Właśnie ten drugi tom jest w przypadku młodzieżowych trylogii najtrudniejszym. Bo trzeba nie tylko utrzymać poziom i podtrzymać uwagę czytelnika, ale tez przygotować go na wielki finał. Cóż,  Maggie Stiefvater trochę poległa....

poniedziałek, 11 maja 2015

Święta uśmiechnięta


Wśród wszystkich chrześcijańskich świętych mam kilku bliskich przyjaciół, z którymi trzymam sztamę i wiem, że zawsze mogę liczyć na ich pomoc. Raczej nie poszukuję nowych niebieskich znajomości, ale chętnie sięgam po wszelkie biografie i świadectwa związane z tymi, którzy zasłużyli sobie na oficjalną aureolkę. Święta Urszula Ledóchowska mignęła mi kiedyś, gdzieś. Kojarzyłam nawet jej fotografię, ale na temat samej świętej nie potrafiłabym powiedzieć nic konkretnego. Po lekturze dwóch tomików związanych z życiem i działalnością szanownej świętej,  św. Urszula natychmiast zdobyła moje zaufanie i stała mi się bardzo bliska. Od ludzi takich jak ona chciałabym się uczyć świętości.

sobota, 9 maja 2015

Zwierzenia pisarza, czyli Stasiuk obnażony



tytuł: Życie to jednak strata jest
autor: Andrzej Stasiuk, Dorota Wodecka
wydawnictwo: Czarne, Agora
rok wydania: 2015
ilość stron:

moja ocena: 8/10

Dawno temu, no może nie tak całkiem dawno, ale też nie niedawno, kiedy zachwycałam się jedną z książek Andrzeja Stasiuka i wyznawałam pisarzowi czytelniczą miłość (nie po raz pierwszy zresztą), to zwierzyłam się pisemnie z tego, że uwielbiam czytać wszelakie wywiady ze Stasiukiem i jestem przekonana, ze dałoby się poskładać z nich wartościową książkę. Słowo stało się ciałem (podejrzewam, że ktoś zwyczajnie zajumał mój pomysł), bo oto ukazał się tomik „Życie to jednak strata jest”.

wtorek, 5 maja 2015

Historia opętanego chłopca


tytuł: Moje opętanie
tytuł oryg.: La mia Possesione come mi sono liberato da  27 legioni di demoni
autor: Francesco Vaiasuso, Paolo Rodari
wydawnictwo: Esprit
rok wydania: 2015
ilość stron: 336

moja ocena: 7/10

Książki poruszające temat opętań zawsze czytam z przejęciem i dreszczykiem emocji. Ukryta w kącie łóżka, z naciągnięta pod samą szyję kołdrą mogę z bezpiecznej odległości podglądać pracę egzorcystów. Emocje związane z lekturą najczęściej wracają do mnie w snach (o ile nie jestem tak przestraszona, że nie mogę zasnąć). Po przeczytaniu „Mojego opętania” autorstwa  Francesco Vaiasuso śnił mi się Ojciec Pio wyglądający jak Obi-Wan Kenobi. Niezbadane są ścieżki podświadomości...

niedziela, 3 maja 2015

Książkowe mydło i powidło

Rozmarudziłam się ostatnio. Czytam i czytam kolejne tomiska, ale większość z nich nie robi na mnie żadnego wrażenia. Nawet nie chodzi o to, że książka jest zła, raczej po odłożeniu na półkę stwierdzam, że: „Phi, czytało się w życiu lepsze rzeczy”. Dlatego ograniczę się jedynie do krótkiego przeglądu czytadeł, które w niedalekiej przeszłości przeszły przez moje ręce.

piątek, 1 maja 2015

Tłuściutki maj w cieniu zakwitających bzów :-)



Nareszcie wiosna! Tym radosnym okrzykiem rozpoczynam piękny, długi i pachnący bzami „tłuściutki maj”. Pomysł na ten miesiąc miałam zupełnie inny, ale rzeczywistość zweryfikowała moje plany.