sobota, 12 grudnia 2015

Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci...

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inna ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat
Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?


31. 12. 79: Już wkrótce

Już wkrótce wezmę się za siebie, wezmę
się w garść, zrobię porządek w szufladzie,
przemyślę wszystko do końca, zaplombuję zęby,
uzupełnię luki w wykształceniu, zacznę
gimnastykować się co rano, w słowniku
sprawdzę kilka słów, których znaczenie jest dla mnie wciąż niejasne,
więcej spacerów z dziećmi, regularny
tryb życia, odpisywać na listy, pić mleko,
nie rozpraszać się, więcej pracy nad sobą, w ogóle
być sobą, być wreszcie bardziej
sobą

ale właściwie jak to zrobić, skoro
już,
i to od tak dawna, tak bardzo
nim jestem


Widokówka z tego świata

Szkoda, że Cię tu nie ma. Zamieszkałem w punkcie,
z którego mam za darmo rozległe widoki:
gdziekolwiek stanąć na wystygłym gruncie
tej przypłaszczonej kropki, zawsze ponad głową
ta sama mroźna próżnia
milczy swą nałogową
odpowiedź. Klimat znośny, chociaż bywa różnie.
Powietrze lepsze pewnie niż gdzie indziej.
Są urozmaicenia: klucz żurawi, cienie
palm i wieżowców, grzmot, bufiasty obłok.
Ale dosyć już o mnie. Powiedz, co u Ciebie
słychać, co można widzieć,
gdy się jest Tobą.
Szkoda, że Cię tu nie ma. Zawarłem się w chwili
dumnej, że się rozrasta w nowotwór epoki;
choć jak ją nazwą, co będą mówili
o niej ci, co przewyższą nas o grubą warstwę
geologiczną, stojąc
na naszym próchnie, łgarstwie,
niezniszczalnym plastiku, doskonaląc swoją
własną mieszankę śmiecia i rozpaczy -
nie wiem. Jak zgniatacz złomu, sekunda ubija
kolejny stopień, rosnący pod stopą.
Ale dosyć już o mnie. Mów, jak Tobie mija
czas - i czy czas coś znaczy,
gdy się jest Tobą.
Szkoda, że Cię tu nie ma. Zagłębiam się w ciele,
w którym zaszyfrowane są tajne wyroki
śmierci lub dożywocia - co niewiele
różni się jedno z drugim w grząskim gruncie rzeczy,
a jednak ta lektura
wciąga mnie, niedorzeczny
kryminał krwi i grozy, powieść-rzeka, która
swój mętny finał poznać mi pozwoli
dopiero, gdy i tak nie będę w stanie unieść
zamkniętych ciepłą dłonią zimnych powiek.
Ale dosyć już o mnie. Mów, jak Ty się czujesz
z moim bólem - jak boli
Ciebie Twój człowiek.


Żeby w kwestii tej nocy była pełna jasność

Ponieważ nigdy nie wiadomo,
czy oczy również jutro z rana
otworzą się, czy bielą stromą
rozwidni się jak co dzień ściana
na wprost; ponieważ wysypana
żwirem alejka szepcze z chrzęstem
czyjś późny powrót i swój banał
dźwięczny gdzieś świerszcz; ponieważ jestem

- jak na sennego - dość świadomy
własnego niezasługiwania
na miejsce w punkcie, gdzie atomy
się zbiegły, i w niezbieżnych planach
planet; ponieważ prócz tykania
sekund przez fosforyczną przestrzeń
tarczy budzika nic nie wzbrania
wdzięcznym być w śnie; ponieważ jestem

- jak na blask gwiazd - dość niewidomy,
aby mi z łaski była dana
zdolność sięgania po kryjomu,
na oślep, w zaczajony na nas
mrok, umiejętność popełniania
wykroczeń poza siebie, przestępstw
przez kordon czaszki, zbrodni trwania
większych niż śmierć; ponieważ jestem

- jak na śmierć - dość żywego zdania
o krwi, tętniącej w skroń rejestrem
łask, nie myśl, że nie jestem w stanie
wierzyć, żeś jest. W to nie wierz: jestem.


*** (Wiersz Maryny Cwietajewej w przekładzie Stanisława Barańczaka)

Tęsknota za ojczyzną! Brednia,
Dawno rozbite w puch złudzenie!
Mnie — jest zupełnie wszystko jedno,
Gdzie mam samotna być zupełnie,
Przez jakich bruków brnąć obszary
Z siatką zakupów, i gdzie stoi
Dom, który nawet — jak koszary
Lub szpital — nie wie, że jest moim.
Wszystko mi jedno, jakich twarzy
Krąg mnie otoczy, jak lwa w klatce,
Z jakich środowisk i towarzystw
Wyrugowana będę — zawsze —
W swe wnętrze jednoosobowe.
Niedźwiedź bez kry pod białą łapą,
Nie dbam, gdzie trudno złożyć głowę
i gdzie o poniżenie łatwo.
Już nawet mnie ojczysta mowa
Nie skusi swoim mlekiem płodnym —
Wszystko mi jedno, w jakich słowach
Nie porozumiem się z przechodniem!
(Z tym połykaczem słów, w pośpiechu
Plotki dojącym z cielska gazet…)
Bo on jest — z dwudziestego wieku,
A ja — ze wszystkich wieków razem!
Dla mnie, zmartwiałej jak pnia drewno
Na skraju w pień wyciętych alej,
Wszyscy — jednacy, wszystko — jedno,
A już z przyszłością, im jest dalej,
Tym bliżej jestem pojednana.
Wszystkie znamiona, daty, godła
Z duszy — gdzieś urodzonej — z dawna
zniknęły — jakby ręką odjął.
Ten kraj mnie nie strzegł, tak w dal odszedł,
Że niech mi szpicel duszę zryje,
Niech ją obmaca — wzdłuż i w poprzek! —
Piętna ojczyzny nie wykryje!
Wszystko — jednakie, wszystko — jedno,
Dom — obcy, pusta mi świątynia.
Lecz jeśli w drodze krzak lub drzewo
Mignie, a zwłaszcza — jarzębina…

8 komentarzy:

  1. Kocham Barańczaka! Pamiętam, jak w liceum czytałam go... w wannie (tak byłam zafascynowana i nie mogłam się oderwać!). Ikona mojej młodości ;) Fajnie, że o nim przypominasz!

    OdpowiedzUsuń
  2. ...przepiękne słowa... a jakie mądre...ponadczasowe...tak bardzo do każdego z nas...

    OdpowiedzUsuń
  3. A filiżanka z wzorem kaszubskim to z Lubiany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filiżankę przywiozłam z Helu :) Był tam taki mały drewniany sklepik, w którym pani sprzedawała właśnie porcelanę z kaszubskimi wzorami, rożne ozdoby i elementy strojów ludowych. Najchętniej wykupiłabym wszytko, a taka zastawa obiadowa to już szczyt marzeń :)

      Usuń
  4. 'Jeżeli porcelana to wyłącznie taka' - uwielbiam. Muszę w przyszłym roku koniecznie zaopatrzyć się w tomik wierszy Barańczaka, a dziś chyba poczytam Szymborską.

    OdpowiedzUsuń