poniedziałek, 21 grudnia 2015

Czeski underground, czyli wiersze inne niż wszystkie



*** Egon Bondy
Zmarnowałem życie całe
dupy z domu nie ruszałem
głowę miałem pełną planów
okazały się do chrzanu
chciałem pisać piękne rzeczy
wyszedł z tego kwik zwierzęcy

1981
przeł. Anna Car


„Zwiastun śmierci” Pavel Zajíček

daremna jest wędrówka
na szczyty
kiedy korzenie
wrastają w bagno
daremna jest
najjaśniejsza wizja
kiedy w oku
odbija się grób

stoimy nad przepaścią
jedna noga tkwi w pułapce

swój popiół
unosisz w góry
żeby w swych dłoniach
przynieść ogień
samotne szczyty
proponują najkrótszą drogę
przystanek przed śmiertelnym skokiem

stoimy nad przepaścią
jedna noga tkwi w pułapce

stworzyłeś zaświaty
dla swojego życia
ciało to osmalony kamień
toczony przez gangrenę
łzy są chorobą
słonym nalotem na sercu

stoimy nad przepaścią
jedna noga tkwi w pułapce

nie oglądaj się za siebie
stoi tam ciemna przeszłość
ciemność wpełza również
do twojej teraźniejszości
wrastasz w szklaną mogiłę
jak posępny
zwiastun śmierci

stoimy nad przepaścią
jedna noga tkwi w pułapce

1979
przeł. Maciej Domagalski


„Treblinka” Petr „Peták” Lampl

Gdy cię wiozłem do Treblinki,
Zarzygałaś koszulinki.
Teraz z Bełżca wiozę cię,
Jutro pobierzemy się.

1970-1974
przeł. Anna Janyska


„Smutna droga” Jim „Čert” Horáček

Wiatr ze mnie szydził, ja szedłem dalej,
myślałem o tym, co będzie z krajem.
Przeklęty system czy kiedyś sczeźnie?
Czy będzie można kochać swą ziemię?

Po łez padole w smutku się snuję,
być może kiedyś ktoś mnie zrozumie.
Ciemność rozświecam światłem poznania,
ubek wytłucze ze mnie zeznania.

Prycza mnie czeka tam za kratami,
sny o wolności są tylko snami.

Ludzie jak ważki gonią za groszem,
dopóki żyją, tak będzie zawsze.
A kiedy poznasz swoją bezsilność
to pozostanie ci tylko wściekłość.

1979
przeł. Dorota Dobrew


*** Josef Vondruška

Wolałbym być z kamienia
duszę z twardego mieć granitu
ciało i serce z kamienia
należałbym do pomników

Wolałbym być z kamienia
bez marzeń kawałkiem lodu
mieć zamiast członków zimne
nieżywe kamienne kłody

Wolałbym być z kamienia
me oczy wygasłe wulkany
byłbym wciąż zamkniętymi
spalonymi kamykami

Wolałbym być z kamienia
kawałkiem niemej martwej skały
w którym ludzkie uczucia
na zawsze by tylko spały

1976
przeł. Maciej Domagalski

2 komentarze:

  1. Wiersz Egona Bondy jest taki... życiowy! Wiele osób cierpi na to, co autor ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popiół, kamień i lód... Księżycowy krajobraz i smutek przebija z tych wierszy. W ciekawy sposób opisywał poetę Mariusz Szczygieł...

    OdpowiedzUsuń