poniedziałek, 19 października 2015

Trzy razy Myśliwski



Jeszcze tylko kilka godzin i zasiądę w Pałacu pod Baranami, żeby posłuchać jednego z najlepszych polskich pisarzy. Na spotkanie z Wiesławem Myśliwskim czekałam od kilku lat, śledziłam na bieżąco wszystkie programy różnych literackich festiwali mając nadzieję, że w końcu uda mi się usiąść choć na chwilę gdzieś w pobliżu autora „Traktatu o łuskaniu fasoli” i posłuchać czy potrafi opowiadać tak zajmująco jak pisać.

Niedawno przeczytałam trzy powieści Myśliwskiego, których jeszcze nie znałam. Zgodnie z datami pierwszej publikacji pochłonęłam łapczywie „Pałac”, „Kamień na kamieniu” i „Widnokrąg”. Jedna lepsza od drugiej. We wszystkich pojawiają się te same wiejskie motywy, powrót do przeszłości, jakieś wspomnienia, majaki, nadzieje. Momenty dramatyczne i nostalgiczne przeplatają się z zabawnymi, budzącymi grozę, wzruszającymi. Mam wrażenie, że wszystkie te powieści prowadzą do  genialnego „Traktatu o łuskaniu fasoli”. Co prawda we wcześniejszych tytułach nie zaznaczyłam aż tak dużo fragmentów wartych zapamiętania, jak choćby w „Traktacie…”, ale teraz, na kilka chwil przed spotkaniem z Mistrzem, z przyjemnością wracam do zdań, które poruszyły moje serce.


„Zmęczony życiem. Jak to brzmi kojąco. Czy nie czujesz, że same słowa nieomal wabią? Wyzwalają jakąś nadzieję, podobną nadziei może głodu na sytość, zmęczenia na sen, ciemności na jasność. Nie masz pojęcia, ile bym dał za to, aby wreszcie poczuć w sobie tę błogą obojętność dla świata, dla siebie, krew zwolnioną w żyłach i serce zanikające, coraz dalsze, coraz cichsze, to zastyganie dnia przed wieczorem żebym wreszcie poczuł w sobie. Gotów jestem znieść ją bez słowa skargi, bez westchnienia, z pokorą, za jedyną pociechę mając to, że moje życie już poza mną, moje wielkie, długie, przeraźliwie długie moje życie poza mną nareszcie. Za tę pewność najpewniej­szą, że to życie już mi nie zagraża.” (s.127-128)

„Czy ty wiesz, że w takiej ciszy nieraz dziwna tęsknota mnie ogarnia, żeby być kimś innym, nie sobą, chociaż przez chwilę kimś innym, zwyczajnym, nawet biednym, byle nie sobą.” (s. 168)

Wiesław Myśliwski, Pałac, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.



Wybudować grób. To się tylko tak mówi. A kto nie budował, ten nie wie, co taki grób kosztuje. Prawie tyle, co dom. Choć grób, mówią, też dom, tylko że na tamto życie. Bo wieczność nie wieczność, a swój kąt powinien człowiek mieć.” (s. 7)

Bo łzy lubią nieraz gorzej niż kule dziurawić.” (s. 34)

O szczęściu mówiłem. Że szczęścia trzeba szukać w sobie, a nie naokoło. Że nikt go człowiekowi nie da, jak sam sobie go nie da. Że szczęście jest nieraz bliziutko, może w tej ubogiej izbie, gdzie się całe życie żyje, a ludzie Bóg wie gdzie go szukają. Że niektórzy w sławie i bogactwie go szukają, ale na sławę i bogactwo nie każdego stać, a szczęście jest jak woda i każdemu chce się pić. Że nieraz jest go więcej w jednym dobrym słowie niż w całym długim życiu.” (s. 250)

  Wiesław Myśliwski, Kamień na Kamieniu, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008.



„Na co matka odpowiadała, że obiad może poczekać, a ból nie. Bo kiedy człowieka coś boli, to jakby ziemia mu się spod nóg usuwała. A z głodu najwyżej w żołądku ssie. No, i człowiek człowiekowi powinien być jak konfesjonał, a choć nie ksiądz i nie Bóg za kratkami siedzi, to łatwiej potem, jak się komuś wyzwierzy, nie rozumiesz?” (s. 221)

„Nie za wygląd się kocha, ale nie wiadomo za co. A jak kocha się, to i co na wierzchu się kocha, i co ukryte, i co może się stać, tak tobie, jak i mnie, czyli jemu albo jej. I wtedy nieważne, czy ktoś łysy, czy że poci się. Nie kocha się osobno, że ktoś wysoki jest, a ktoś ma takie czy inne oczy, czy choćby ktoś najpiękniej mówił, bo jeden może być wymowny, a drugi nie. Z ilu zresztą ludzi trzeba by składać na takiego jednego czy jedną, żeby nie miał żadnej wady, a jeszcze mógłby wyjść z tego jakiś stwór, nie człowiek. Kocha się tak samo przez wady i nieszczęścia i może nawet głębiej, a najgłębiej kocha się przez ból. Może być ktoś wysoki, zadbany, wymyty, pachnący, a nie ma go za co kochać.” (s. 253)

To nie takie jednak proste spojrzeć, gdy się spojrzeniem dotyka bólu.” (s.597)

Wiesław Myśliwski, Widnokrąg, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007.

2 komentarze:

  1. Nie znam tego pana ale z checia sie zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o panu Myśliwskim, ale czytając recenzję, mam ochotę szybko to zmienić. Wygląda na to, że autor postarał się zamieszać w głowie czytelnika różnobarwnymi motywami i poszaleć z gatunkami. Chętnie, naprawdę chętnie, poznam świat stworzony przez Wiesława Myśliwskiego.

    OdpowiedzUsuń