czwartek, 15 października 2015

Przyjaciel potrzebny od zaraz - „Bercik i niuniuch”, Petra Soukupová


Bycie dzieckiem wcale nie jest takie łatwe jak się dorosłym wydaje. Do wszystkich nieszczęść związanych z dorastaniem wystarczy dołączyć rozwód rodziców. Bercik wie coś na ten temat. Ale to nie koniec tragedii, bo mama znajduje sobie nowego faceta, który zabiera ją i Bercika na wakacje do swojej rodziny. I co z tego, że dom jest w lesie (chłopiec uwielbia zwierzęta, a dzikie zwierzęta fascynują go podwójnie), a na miejscu wszyscy są dla chłopca mili, skoro ten wstrętny Słoń Morski nie jest przecież tatą…

Świetna czeski pisarka młodego pokolenia Petra Soukupová znów bierze na warsztat skomplikowane relacje rodzinne. Jej genialna powieść „Zniknąć” robiła mnie emocjonalnie. Tym razem  Soukupová skupia się na młodszych czytelnikach i z pomocą uroczego niuniucha pomaga dzieciom poradzić sobie z trudnym tematem rozwodu rodziców i zakładania przez nich nowych rodzin.

Bercik nie jest małym głuptasem, w końcu ma już 9 lat, a to całkiem poważny wiek. Ale cóż z tego, skoro każde spotkanie z facetem mamy wyprowadza go z równowagi. A wspólne wakacje z Richardem to już najgorszy koszmar. Richard jest okropny i nie zmieni tego nawet nintendo, które kupił mu za dobre świadectwo. Perspektywa wakacji, wędrówek po lesie i zabawy z innymi dziećmi nie sprawia mu radości, bo chłopiec wolałby siedzieć w tym czasie w mieszkaniu taty, nawet jeśli miałby być sam, bo przecież tata musi pracować. A już najgorsze jest to, że wszyscy tak lubią i chwalą Richarda. Mama jest w niego zapatrzona, inne dzieci zachwycają się jego pomysłami i gotowością do zabawy. Jakby byli ślepi i nie rozumieli co to za wstrętny typ.

W Berciku kotłują się negatywne emocje, przez to jest opryskliwy i gburowaty. Odtrąca przyjaźń dzieci, nie chce się bawić, choć rozrywki wymyślane przez Richarda bardzo mu się podobają. Ale chłopiec czuje, ze jeśli polubi faceta mamy, to tak jakby zdradzał tatę. A tego by przecież nie chciał. W końcu Bercik wpada na szatański pomysł jak skrzywdzić Richarda. Tak tylko troszkę, żeby facet wiedział, że z Bercikiem nie ma żartów. Wszystko się komplikuje, kiedy w zastawioną pułapkę wpada Zuzana i rozbija sobie głowę tak bardzo, że musi jechać do szpitala. Przerażony Bercik ucieka do lasu i tam poznaje… niuniucha!

Jeśli wydaje wam się, ze niuniuchy nie istnieją, to jesteście w błędzie. Te małe, urocze stworzonka są wszędzie, ale niestety dorośli ich nie widzą. Bo niuniuchy to przyjaciele dzieci. Pojawiają się zawsze, gdy maluchy potrzebują pomocy. Ten, którego spotyka Bercik jest trochę pyskaty i wcale nie ma zamiaru użalać się nad chłopcem. Zwierzątko zna wszystkie obawy Bercika, a co gorsza wie, co mały przeskrobał. Niuniuch staje się kimś w rodzaju głosu rozsądku. Mówi jak dorosły, ale jest przecież małym, uroczym zwierzaczkiem, któremu można powiedzieć nawet to, czego nie powiedziałoby się mamie. Cierpliwie tłumaczy, ale zostawia Bercikowi wolną rękę, pozwala chłopcu popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski. Dzięki niemu chłopiec może poukładać sobie wszystko w głowie i zrozumieć, że mama zawsze będzie jego mamą, a tata nie przestanie go kochać tylko dlatego, że polubił Richarda (z którego w gruncie rzeczy jest fajny facet).

„Bercik i niuniuch” to świetnie napisana, wciągająca opowieść o zagubionym chłopcu i jego nietypowym przyjacielu. To również bardzo ważna i bardzo potrzebna książeczka dla dzieci z rozbitych rodzin, które nie radzą sobie z końcem świata, który spadł na ich małe barki. Nie oszukujmy się, coraz więcej  maluchów pochodzi z patchworkowych rodzin, a rodzice nie zawsze wiedzą jak dotrzeć do swoich pociech i wytłumaczyć im, że rozwód i nowa rodzina wcale nie oznaczają tego, ze dziecko będzie mniej kochane. Dobrze w takich momentach mieć neutralnego przyjaciela, który pomoże oswoić emocje, weźmie na siebie złość dziecka i przez cały czas będzie je wspierał. Myślę, ze niuniuch nadaje się do tego idealnie.

moja ocena: 9/10

Petra Soukupová, Bercik i niuniuch (tyt. oryg. Bertík a čmuchadlo), tłum. Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2015.



4 komentarze:

  1. Coraz więcej spotykam pochlebnych opinii na temat czeskiej pisarki, koniecznie muszę poznać jej pióro. Historia wygląda na niebanalną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby wiek nie ten, ale opis brzmi tak cudnie! No i znów mam wyrzuty sumienia, że omijam lit. czeską. :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst. To ważny temat i fajnie, że są takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka książka na pewno przyda się zainteresowanym tematem. Jeszcze nie słyszałam o takiej książce. A może pomóc niejednemu dziecku .. i dorosłemu. Chętnie ją znajdę i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń