czwartek, 20 sierpnia 2015

To miejsce na mapie, gdzie kończy się papier

tytuł: Poza mapą. Utracone przestrzenie, niewidzialne miasta, zapomniane wyspy, dzikie miejsca
tytuł oryg.: Off The Map
autor: Alastair Bonnett
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
rok wydania: 2015
ilość stron: 348

moja ocena: 6/10

Gdyby zapytać przypadkowych ludzi na ulicy na co przeznaczyliby nieoczekiwanie wygrane pieniądze pewnie większość powiedziałaby, że na podróże. Nie dziwi mnie, że ta odpowiedź najczęściej powtarza się w teleturniejach i konkursach, bo gdybym miała taką możliwość to już siedziałabym w pociągu do Pragi. Wciąż tkwi w ludziach jakaś potrzeba odkrywania nowych miejsc, ale prawdziwa ciekawość zastąpiona została turystyką. Bo powiedzmy sobie szczerze, turysta już dawno przepędził z nas odkrywcę.

Zaplanowane wakacje all inclusive lub trochę skromniejsze, ale za to z przewodnikiem w dłoni dają poczucie komfortu,  wypoczynku i dobrze zagospodarowanego czasu. Jednocześnie sprawiają, że na otaczającą nas rzeczywistość patrzymy bezmyślnie. Mało kto ma odwagę, żeby z rozmysłem zgubić się w świecie i odkrywać to, co pozostaje poza zasięgiem wzroku. Dlatego w reportażach z różnych miejsc szukam fragmentów duszy, którą autor uwiecznił za pomocą słów. Jednym z takich niezwykłych ludzi jest Alastair Bonnett, profesor geografii społecznej na Uniwersytecie Newcastle, który w swojej książce „Poza mapą” przedstawił galerię 47 niezwykłych miejsc, których na próżno szukać na mapach. 

Alastair Bonnet, posługując się formą krótkich esejów, opowiada o nieoczywistych miejscach, zaginionych miastach, wymyślonych wyspach, przestrzeniach zniszczonych, czy zdominowanych przez człowieka. 47 nietypowych lokalizacji to naprawdę dużo jak na jedną książkę, ale w tym przypadku od przybytku głowa nie boli. Dla mnie dużo ciekawszy od samych miejsc okazał się sposób ich przedstawienia. Autor rozwija w sobie filozofię miejsc, którą dzieli się z czytelnikiem, dlatego jego poetyckie, przesiąknięte metafizyką teksty są tak fascynujące. Profesor odkrywa zależności między ludźmi i miejscami, tak jakby jedne bez drugich nie mogły istnieć. Jego przemyślenia nie zawsze nastrajają optymizmem, ale stanowią ważny głos w dyskusji nad kondycją współczesnego świata i człowieka.

W „Poza mapą” najbardziej podobały mi się fragmenty o miejscach, które są tuż obok, a które w codziennym pędzie tak łatwo przeoczyć. Lista nora w ogrodzie, czy pas zieleni przy drodzy wrosły w krajobraz do tego stopnia, że nikt nie zwraca na nie uwagi. Alastair Bonnett udowadnia, że można być odkrywcą nie ruszając się daleko od domu. Zamiast fury pieniędzy na dalekie podróże wystarczy wrażliwość i ciekawość świata, bo w każdej przestrzeni można zaleźć intrygujące i niezbadane miejsca. Miejsca, których nie znajdziemy w żadnych atlasach, a które mogą stać się ważnymi punktami na mapach naszego życia. 

***
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Marty i Domu Wydawniczego PWN!

11 komentarzy:

  1. To była ciekawa książka, taka... inna, właśnie dzięki opisywanym przez autora miejscom, przestrzeniom. Zdecydowanie nie żałuję czasu poświęconego lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyżby coś dla mnie? Nie mam teraz okazji wyjechać gdzieś daleko, a ta książka może mi pomóc jeszcze raz odkryć moją okolicę. I ją docenić.
    Będę lokalnym odkrywcą!;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie poczytam takie eseje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie dla mnie, jakos książki o tej tematyce nigdy nie trafiały w moje ręce ;)

    http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię odkrywać takie nieznane miejsca. Bez różnicy czy poprzez rzeczywistą podróż, czy po prostu dzięki lekturze książki ;) Zapisuję sobie tytuł i na pewno kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda na to, że to może być dość niebanalna pozycja. Delektuję się Twoim zdaniem o duszy...zgrabnie to uchwyciłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie bym się zapoznała z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasem tuż przed naszym nosem są zupełnie niezwykłe miejsca - to prawda. Książkę Bonetta kupiłam w ciemno, bo gdzieś w głębi duszy marzę o takich odkryciach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już widzę, że to coś dla mnie. Zwłaszcza ta lisia nora mnie kupiła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oo.. bardzo ciekawa publikacja :) też staram się zauważać piękne miejsca niedaleko domu.. A o Pradze marzę od dawna.. eh gdyby tak wskoczyć do pociągu :)

    OdpowiedzUsuń