środa, 12 sierpnia 2015

Głupota nie boli, czyli „Opowieść o rzeczywistym człowieku” Pavela Vilikovskiego


tytuł: Opowieść o rzeczywistym człowieku
tytuł oryg.: Příběh opravdického člověka
autor: Pavel Vilikovsky
wydawnictwo: Książkowe Klimaty
rok wydania: 2015
ilość stron: 271

moja ocena: 6/10

„Opowieść o rzeczywistym człowieku” Pavela Vilikovskiego inauguruje projekt K4, czyli wspólną inicjatywę wydawców z Czech (Větrné mlýny), Słowacji (Kalligram), Węgier (Kalligram) i Polski (Książkowe Klimaty). W projekcie chodzi głównie o promowanie dobrej, współczesnej literatury środkowoeuropejskiej, co w praktyce oznaczać będzie, że w tym samym momencie konkretny tytuł ukaże się we wszystkich czterech krajach biorących udział w K4 (owacje i fanfary dla Petra Minaříka z wydawnictwa Větrné mlýny, który to wszystko wymyślił). Inicjatywa godna podziwu, pomysł wydawców szalenie mi się podoba, dlatego już czekam na następne książki, które ukażą się w ramach K4, ale zanim to nastąpi warto sięgnąć po Vilikovskiego, od którego wszystko się zaczyna.

„Opowieści o rzeczywistym człowieku” przyświeca myśl zaczerpnięta z Gombrowicza: „A człowiek rzeczywisty to taki, którego boli”. Ale jak głosi stare powiedzenie głupota nie boli, a bezimienny bohater Vilikovskiego do inteligentów nie należy. Cała powieść to zapis osobistych przemyśleń bohatera, który dostaje dziennik i pióro na czterdzieste urodziny. Z kolejnych zapisów wynika, że mężczyzna widzi siebie samego jak człowieka prawego i sprawiedliwego, który żyje uczciwie i ciężko pracuje, żeby zapewnić swojej rodzinie godne życie. Początkowo czytelnik wierzy w jego zapewnienia, ale głupota i naiwność bohatera szybko wychodzi na wierzch, a ten kretyn sam się demaskuje.

Idealne życie rodzinne mężczyzny to jedno wielkie kłamstwo, bo bohater nie ma żadnego kontaktu z synem-buntownikiem (chłopak choć młody, jest dużo mądrzejszy od ojca) i żoną-popychadłem, które powinno znać swoje miejsce i nie narzekać. Zapewnienia o miłości brzmią jak kpina w obliczu ich wspólnej relacji. Mąż czuje się panem w domu, któremu wszystko wolno, a jego służąca ma siedzieć cicho, bo przecież złapała Pana Boga za nogi. On sobie dla niej żyły wypruwa, a ona nie potrafi tego docenić. Nawet ich życie erotyczne sprowadza się jedynie do małżeńskiego obowiązku realizowanego zgodnie z harmonogramem, bo bohater nie ma za grosz fantazji.

Narrator nie chce bratać się z komunistami, ale robi to w imię wyższych ideałów, którymi, jak twierdzi, są szczęście i dobrobyt jego rodziny. W rzeczywistości ten naiwny półgłówek daje sobą manipulować i robi dokładnie to, czego oczekują od niego zwierzchnicy. Łasy na komplementy i przekonany o własnym sprycie nie zauważa, że już dawno stracił resztki godności i wolnej woli. Bohater oburza się na porady kolegów z pracy, ignoruje ich dobre rady i ostrzeżenia, bo funkcja, którą pełni daje mu poczucie wyższości. Nawet nagłe zainteresowanie Vikini nie wzbudza jego podejrzeń. I tak rzeczywisty człowiek w wersji Vilikovskiego staje się uosobieniem ślepej naiwności, uporu i głupich przekonań, które nie zmieniają się nawet po srogiej nauczce. Kogoś takiego należy się wystrzegać, a jego okruchów szukać we własnym wnętrzu, bo Vilikovsky ostrzega, co może się stać z nami samymi, jeśli w porę nie przejrzymy na oczy.

Pavel Vilikovsky jest literackim gigantem w swojej ojczyźnie, który zgarnął chyba wszystkie najważniejsze nagrody literackie. Co prawda „Opowieść o rzeczywistym człowieku” nie powaliła mnie na kolana, ale doceniam przesłanie, które niesie ze sobą historia wymyślona przez Vilikovskiego. Zdecydowanie na plus zaliczam też fakt, że lekturę przeżywałam całą sobą, powstrzymując narastającą irytację i marząc tylko o tym, żeby pisarz dopisał mnie do fabuły. Wtedy mogłabym tak po prosto strzelić bohatera w twarz i krzyknąć na niego, żeby się opamiętał. To dopiero byłoby fantastyczne zakończenie. Dla mnie, bo nie dla narratora. Jednak Pavel Vilikovsky rozegrał to wszystko lepiej ode mnie, ale w końcu jest profesjonalistą i wie co robi. Chwała mu za to. 

***
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Krzysztofowi i wydawnictwu Książkowe Klimaty
http://ksiazkoweklimaty.pl/



7 komentarzy:

  1. Ostatnio sporo książek czeskich czytać, muszę w końcu sięgnąć po literaturę sąsiadów ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam mieszane uczucia, z jednej strony nie lubie tego typu rzeczy a z drugiej cos mnei ciagnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Obawiam się, że ten strzał w twarz nic by nie dał, ten facet to przypadek beznadziejny :). Ale to jest jednak sztuka, stworzyć postać, która aż tak silne emocje wywołuje w czytelniku, prawda? Ja też się już momentami nie mogłam powstrzymać i wypisywałam na marginesie różne inwektywy pod jego adresem :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam już o projekcie i również myślę, że to wspaniała inicjatywa:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje kraje! Dla nich przeczytam każdą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiadomo juz, jakie jeszcze ksiazki znajda sie w kolekcji? Pomysl jest swietny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że to powieść dla mnie. Zainteresowała mnie fabuła, postaci spodobały i jestem ciekawa ogólnej puenty. Przeczytam!

    OdpowiedzUsuń