wtorek, 30 czerwca 2015

Wakacje pod polsko-czeską banderą


Nie mogę uwierzyć, że już są wakacje! Nawet nie wiem gdzie zgubiłam czerwiec. Przeraża mnie, że dni tak szybko uciekają. Mam nadzieję, że letnie miesiące pozwolą trochę odsapnąć i nabrać sił, choć chyba sama siebie oszukuję, bo przecież zostało nam tylko 6 tygodni do ślubu (od września to taki moment graniczny, którym się podpieram planując cokolwiek).

Mam wrażenie, że jeszcze mnóstwo rzeczy trzeba zorganizować, zaplanować, załatwić. A gdzieś po drodze planuję coś w stylu wieczoru panieńskiego dla moich najbliższych koleżanek. Czeka nas jeszcze sesja przedślubna, w którą zaczynam powątpiewać, bo pan fotograf mnie zbywa. Nie chcę nawet wspominać jak denerwuje mnie nasza didżejka, która totalnie mnie olewa. A tu jeszcze czekają mnie przymiarki sukni, próbna fryzura i makijaż. O przygotowaniu prezentu dla rodziców nie wspominając... Powtarzam sobie w myślach jak mantrę „nie nakręcaj się, nie nakręcaj się”, ale mój autorytet jest za słaby, bo sama siebie nie słucham :-) 

Ale przecież miałam pisać o książkach, a nie moich żalach i pretensjach. Przez cały miesiąc wydawało mi się, że czytałam wyjątkowo mało, ale po ostatnich przeliczeniach okazało się, że udało mi się połknąć 19 tytułów  (w tym 3 bajki i jeden tomik wierszy). W ramach „czarnego czerwca” przeczytałam 5 książek z Czarnego. Z planem na najbliższe dwa miesiące miałam kłopot, bo nie wiem czy będę miała czas na książki. Myślałam, myślałam i wymyśliłam, że  na lipiec i sierpień zorganizuję sobie jedno wyzwanie, czyli „Wakacje pod polsko-czeską banderą”.

Chciałabym przeczytać te tomiki, które kupiłam w ostatnim czasie (niemal sama literatura polska) oraz nadrobić kilka czeskich tytułów. Przy okazji, zupełnie przypadkiem, okazało się, że razem z moim świeżo poślubionym mężem będziemy w podróżny poślubnej na Helu, a w tym samym czasie rzut muszelką od nas będzie się odbywał Literacki Sopot! Tym razem gośćmi festiwalu będą czescy pisarze, więc tym bardziej nie mogę przegapić tego wydarzenia. Mam nadzieję, że mój M. dzielnie zniesie te kilak spotkań :-)

W czerwcu książki pchały się do mnie drzwiami i oknami. Znów dałam się naciągnąć wyprzedaży na bonito.pl, ale zakup wszystkich tomików dokładnie sobie przemyślałam, więc nie żałuję wydanych pieniędzy. 


Również same wspaniałości wpadły mi do recenzji :-)



I na końcu niemniej cudne tomiki z wymiany („Chodzić po wodzie” capnęłam w bibliotece na bookcrossingu) :-)



A jak Wam minął czerwiec?

4 komentarze:

  1. Z powyższych stosików widzę parę książek dla siebie ;) Życzę w takim razie udanego lipca i sierpnia w towarzystwie satysfakcjonujących książek ;)
    Mój czerwiec? Męczący, gdyż był to dla mnie ostatni miesiąc szkoły i wiadomo, trzeba było się przyłożyć, aby jakoś to świadectwo wyglądało ;) Minął mi także pod znakiem typowo książkowych zakupów, a jednak miałam je ograniczać. Wychodzi na to, że mój autorytet również jest za słaby ;D

    http://czytelnicze-turbulencje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz, pisz o przedślubnych przygotowaniach bo fajne notki Ci wychodzą :) Co do przeczytanych książek - jak zwykle imponująco :) Życzę owocnego lipca!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Dźwięki kolorów" to CUDO!!!! Pisałam kiedyś o nich u siebie. A "Poza mapą" zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle wspaniałych książek, eh ^^ U mnie również sporo przybyło, ale ostatnio nie mam kompletnie czasu na czytanie, mam nadzieję, że niedługo to się zmieni.. też mi lecą te miesiące jak szalone, nie wiem jak to się stało, że jest już połowa lipca ;/

    OdpowiedzUsuń