wtorek, 16 czerwca 2015

nigdy nie dowiemy się, po co istniejemy i co to wszystko znaczy


Nie mogę nazwać się fanką talentu Tadeusza Konwickiego z prostej i oczywistej przyczyny – nie znam jego twórczości. Kilka lat temu skusiłam się na „Kronikę wypadków miłosnych”, która w moim odczuciu straciła na aktualności. To mi wystarczyło, aby się zniechęcić i po inne powieści nie sięgać. Zapragnęłam wrócić do Konwickiego, kiedy znalazłam cytat: „Mam uczucie, przeczucie, domysł, że w innym bycie dość lekkomyślnie wykupiłem wczasy na ziemi. No i wakacje niezbyt się udały.” Padło na „W pośpiechu”, czyli wywiad-rzekę, który przeprowadził Przemysław Kaniecki.

Cóż, fanką Tadeusza Konwickiego już nie zostanę i nie rzucę się na inne jego książki. „To nie mój styl i nie mój plan ten blues i swing” jak śpiewał Seweryn Krajewski. Do tego trochę mnie te rozmowy Kanieckiego zmęczyły, bo będąc zupełnie z boku i bez żadnych oczekiwań, czułam się jak intruz w męskim towarzystwie. Może gdybym jednak znała twórczość Konwickiego przeczytałabym „W pośpiechu” z większym entuzjazmem. Mimo wszystko udało mi się wynotować kilka interesujących fragmentów, którymi się z wami dzielę.

„Przemeczku! Nie za dużo wiedzieć. Tym bardziej że pana zapewnia, że nigdy nie dowiemy się, po co istniejemy i co to wszystko znaczy. Bo na tym polega sens… jakbyśmy się dowiedzieli, to być może byłby koniec wszytego.” (s. 86)

„Nie musi pan się bać, ja jestem ostrożny, przestrzegam poprawności politycznej. Jakbym panu powiedział, co ja naprawdę myślę, to by pan spadł z tego fotela.”  (s. 128)

„Czyli tak zwana sztuka to jest rodzaj wielkiej przygody. Przygody, której chcemy, nie – która nam jest przymusowo dana, tylko chcemy tej przygody, chcemy w tej naszej oczywistości mieć takie iskierki czy płomyki czegoś nadrzędnego. Czegoś, co nam… no, boję się to powiedzieć, ale powiem: pomaga nam żyć. Bo taka pełna jałowość, przynajmniej pewnym osobnikom homo sapiens, byłaby nieznośna.” (s.251)

„Musi pan pamiętać, że prawie każdy, z kim pan porozmawia serdecznie, a jeszcze jak wypije kielicha, powie panu, że się czuje samotny. Poczucie samotności jest rodzajem choroby, wszyscy ją mają czy wszystkim się ona udziela - i fakt, że się znajduje kogoś podobnego, podobnie myślącego, przeżywającego podobne problemy, podnosi na duchu.” (s.304)

1 komentarz:

  1. Szkoda, że nie przekonał Cię Konwicki, bo liczyłam, że jeszcze zastanę tu "Pamiętam, że było gorąco" :)

    OdpowiedzUsuń