niedziela, 14 czerwca 2015

Nie ma sprawiedliwości na tym świecie


tytuł: Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością
tytuł oryg.: Nazis on the Run: How Hitler's Henchmen Fled Justice
autor: Gerald Steinacher
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2015
ilość stron:

moja ocena: 7/10

Według Arystotelesa prawdziwą sprawiedliwością jest przeżyć to co się uczyniło innym. Moje wewnętrzne poczucie sprawiedliwości domaga się, żeby zbrodniarze zostali ukarani, a nawet doświadczyli na własnej skórze losu swoich ofiar, tak żeby prześladowani mogli zaznać spokoju. Bo na świecie musi być jakiś ład i porządek, a zło nie może pozostać bezkarne. Ale słowa greckiego filozofa aż nazbyt często pozostają jedynie teorią. Publikacja „Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością” Geralda Steinachera jest tego doskonałym przykładem.  

„Zbiegli naziści” to praca habilitacyjna Geralda Steinachera, profesora historii i judaistyki na Uniwersytecie Nebraska-Lincoln, która została skrócona na potrzebny książki. Publikacja Steinachera to pierwsza poważna praca poświęcona esesmanom, którym po wojnie udało się uciec przed sprawiedliwością. Steinacher śledzi trasy wielkich ucieczek oraz analizuje jak to się stało, że poszukiwani naziści bez problemu pozostawali w ukryciu lub opuścili kontynent i znaleźli bezpieczne schronienie w Ameryce Południowej.

Gerald Steinacher nie moralizuje, nie feruje wyrokami, nie rzuca oskarżeniami na prawo i lewo, unika taniej sensacji i chwytów mających na celu zszokowanie czytelnika. Właściwie tylko w jednym miejscu pozwala sobie na wyrażenie własnej opinii. Cała publikacja to powściągliwie przedstawione fakty. A jednak nie da się przeczytać „Zbiegłych nazistów” na chłodno, bez emocji. Sama myśl o tym, że Mengele i Eichmann zdołali uciec dzięki papierom wystawionym przez Czerwony Krzyż burzy krew w żyłach. Bo jak to tak? Kto mógł dopuścić do takich zaniedbań? Jakim cudem tak znane postaci nie wzbudziły żadnych  podejrzeń? I w tym momencie do akcji wkracza Steinacher, który zaczyna wyjaśniać.

W swojej publikacji autor tłumaczy sytuację społeczno-polityczną w powojennej Europie, bo żeby zrozumieć w jaki sposób zbrodniarzom wojennym udało się czmychnąć trzeba przede wszystkim zrozumieć chaos panujący na świecie po wojnie. Na korzyść nazistów uciekających przed sprawiedliwością działały przede wszystkim tłumy przesiedleńców, emigrantów i więźniów ocalałych  obozów koncentracyjnych, którzy pragnęli wrócić do swoich domów. Międzynarodowy Czerwony Krzyż organizował papiery, upraszczał procedury, pomagał załatwiać dokumenty niezbędne do podróży. Każdy, kto tylko chciał ukryć swoją tożsamość miał ułatwione zadnie, właściwie nie musiał nawet bardzo się starać, bo nikt nie był w stanie weryfikować prawdziwości danych. Tam gdzie pojawiały się problemy wystarczyła odpowiednia ilość pieniędzy oraz znajomości. Bo sympatycy Hitlera mający w swoich rękach realną władzę chętnie pomagali zbiegłym esesmanom, a i sami naziści w razie potrzeby wspierali się wzajemnie.

Układy i polityczne sympatie nie ominęły nawet watykańskich murów. Steinacher dotarł do faktów zwianych ze zwierzchnikami kościelnymi, którzy osobiście i z premedytacją pomagali w ucieczkach. Profesor ujawnia również rolę aliantów w nielegalnych przerzutach, skupiając się przede wszystkim na amerykańskich służbach wywiadowczych, które organizowały byłym funkcjonariuszom SS lewe dokumenty i gwarantowały bezpieczeństwo w zamian za usługi szpiegowskie. Bo w początkach zimnej wojny nienawiść do komunistów była większa niż niechęć do nazistów. A doskonale przeszkoleni esesmani idealnie nadawali się do współpracy.

Gerald Steinacher przytacza zaskakująco dużo szczegółów, pokrótce przypomina biografie osób o których pisze, zaznacza jaką rolę w czasie wojny odgrywali i przywołuje ich niechlubne zasługi. Dzięki temu czytelnik bez problemu odnajduje się w jego drobiazgowej opowieści. O tym jak tytaniczną pracę wykonał profesor, do ilu materiałów, wywiadów i opracowań dotarł, świadczy pokaźna bibliografia zajmująca 30 stron w książce. Publikacja Steinachera jest pracą habilitacyjną, ale jej lektura nie nuży. Wręcz przeciwnie, bo sama książka przypomina raczej powieść sensacyjną niż pracę naukową.

Końcowa refleksja, która dojrzewa razem z odbiorcą w trakcie lektury „Zbiegłych nazistów” jest najbardziej zaskakującym elementem publikacji. Swoją pracą Gerald Steinacher przede wszystkim zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym jak zmienili się ludzie w przeciągu tych 70 lat od zakończenia wojny. Poczucie moralności i sprawiedliwości dziejowej dojrzewało wraz ze społeczeństwem i ujawnianiem kolejnych faktów o nazistowskich zbrodniach, których skala nie była znana zaraz po wojnie. Potrzeba sprawiedliwości rosła wraz ze świadomością ludzi. To najlepiej tłumaczy dlaczego takie emocje i kontrowersje wzbudza toczący się obecnie proces Oskara Gröninga - strażnika z Auschwitz. 

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Annie i Wydawnictwu Czarne!

13 komentarzy:

  1. Chociaż za historią nie przepadam, to II Wojna Światowa bardzo mnie ciekawi i lubię czytać książki z nią związane. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie książki, ale latem wolę coś lżejszego, więc o zbiegłych nazistach chętnie dowiem się czegoś więcej za kilka miesięcy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudny i kontrowersyjny temat, ale niezwykle interesujący. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że pojawiło się takie podsumowanie. Wyobrażam sobie ten wkład pracy w poszukiwania i podejmowanie tropów! Nie wyobrażam sobie czytania tej lektury na chłodno. Nie w naszej kulturze, w której jak nigdzie na świecie - poznaliśmy ogrom ich zbrodni i winy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Treść mnie trochę zainteresowała, ale nie wiem czy będę w stanie kiedyś sięgnąć i przeczytać książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak pokazuje historia większości z nich nigdy nie udało się uciec przez sprawiedliwością ... A to za sprawą m.in. Mossadu.
    O "łowcach nazistów" można by napisać drugą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że w wielu przypadkach zasada "oko za oko" jest dobrą zasadą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli chodzi o mnie to wydaje mi się, że jest to dla mnie lektura obowiązkowa. II wojna Światowa bardzo mnie od roku interesuje i chcę na ten temat wiedzieć jak najwięcej. Powyższa publikacja pozwoli mi uzupełnić moją wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka wydaje się bardzo interesująca. Z ciekawością wielką po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie kiedyś przeczytam. Wiem, że wiele niepojmowalnych rzeczy wydarzyło się w trakcie wojny i po jej zakończeniu, i to nie odnośnie Niemców a całej reszty. Dużą rolę odgrywają tutaj Stany, które wpływ na wojnę miały, nawet jeszcze do niej nie przystępując (kiedyś gdzieś nawet czytałem, że Rockefeller dofinansowywał niemiecką armię) , i wiele z wiązanych z tym kontrowersji, nie tylko o trzymaniu nazistów . Myślę, że bardzo dobrą pozycją przybliżająca ten temat będzie też wydana na jesień tego roku pozycja Erica Lichtblaua "Sąsiedzi naziści", która na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Często czytając swego czasu relacje obozowe zastanawiałam się jakim cudem niektórzy nie doczekali się kary za zbrodnie, których się dopuścili...Do tej pory nie jestem w stanie tego pojąć. ta książka to moje must have!

    OdpowiedzUsuń
  12. To nie mój gatunek. Spasuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie książki. Temat dochodzenia sprawiedliwości trudny i kontrowersyjny. O ile jestem za tym, żeby karać ludzi, to złapałam się na myśleniu "daliby już spokój, przecież to już stary dziadek ..."
    nie chcesz się przypadkiem zamienić na tę książkę? w tematyce wojny mam "Bez retuszu" - czytana raz, twarda okładka :)

    OdpowiedzUsuń