piątek, 26 czerwca 2015

Książkowe mydło i powidło



Nadrabiania zaległości ciąg dalszy, czyli kolejna odsłona książkowego mydła i powidła. Tym razem więcej narzekam niż chwalę, ale przecież nie wszystkie książki muszą być od razu wybitne, choć chciałbym czytać tylko te najlepsze :-)


„Magda” Meike Ziervogel to rozpisana na trzy głosy opowieść o nazistowskim ideale kobiety, jakim była Magda Goebbels. Rozpieszczona zimna suka z wielkimi ambicjami, morfinistka, dzieciobójczyni, żona i matka. Kobieta wierna Hitlerowi do samego końca. Autorka bazując na biografii  Magdy Goebbels tworzy szokującą powieść, której największym atutem jest właśnie kontrowersyjny charakter. Bo 144 strony tekstu to zdecydowanie za mało, żeby stworzyć przekonujący portret psychologiczny kobiety, która własnoręcznie zamordowała swoje dzieci. 

To prawda, że w trakcie lektury trudno utrzymać nerwy na wodzy, ale wydaje mi się, że wiążą się one bardziej ze świadomością historyczną i powszechną wiedzą na temat historii Magdy. Albo też ich brakiem, bo jeśli ktoś wcześniej nie wiedział kim była żona Josepha Goebbelsa, to może być autentycznie zszokowany. Przez to emocje niejako napędzają się same, nawet bez udziału autorki. Według okładkowych słów wydawcy „Meike Ziervogel próbuje wyjaśnić, jaka kobieta jest w stanie zamordować własne dzieci”. Cóż, ja się żadnych wyjaśnień w tej minipowieści nie doczytałam. 

Historia Magdy rozpisana została na trzy głosy, dzięki temu jedną bohaterkę poznajemy z trzech zupełnie rożnych perspektyw. Matki Magdy, samej Magdy i Helgi – jej najstarszej córki. Destrukcyjne relacje, wyrachowanie, polityczne gierki, kłamstwa, którymi karmi się niczego nieświadome dzieci łączą się ze sobą w postaci Magdy – pierwszej damy Trzeciej Rzeszy. Prawdopodobnie autorka chciała nadać swojej bohaterce ludzkie oblicze, pokazać jakie wydarzenia  mogły zmienić dziewczynkę w pięknego potwora, jak trudne relacje z matką skrzywiły jej psychikę i położyły się cieniem na całym jej życiu, ale w mojej opinii nie do końca jej się to udało. Meike Ziervogel zaledwie ślizga się po temacie, muska niektóre wątki, a fantazja czytelnika robi swoje, bo mówiąc szczerze więcej sobie wymyśliłam niż wyczytałam bezpośrednio z powieści, dlatego po odłożeniu książki na półkę poczułam się  trochę oszukana.

moja ocena: 6/10


Książka „Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu” Reginy Brett okazała się prawdziwym hitem na całym świecie. Właściwie nie wiem dlaczego, bo mnie ta publikacja niczym nie zaskoczyła. Felietony autorki, która czerpie garściami z własnego życia i przenosi do tekstów własne, często trudne i bolesne doświadczenia, przeczytałam z zainteresowaniem, ale bez zachwytu. Nie wypłakałam hektolitrów łez, nie biłam się w pierś i nie stwierdziłam, że muszę przewartościować swoje życie. 

Najbardziej podobał mi się felieton o tym, żeby zamienić w swoim słowniku słowo „muszę” na „mogę”. Faktycznie taki zabieg zmienia perspektywę i pozwala spojrzeć na codzienne sprawy z wdzięcznością, o której często się zapomina. Cała reszta tekstów jest mocno przeciętna i zalatuje amerykańskością, która nieco mnie irytuje. Smutne jest to, że ludzie żyją bezmyślnie z dnia na dzień i nie zastanawiają się nad sobą, swoimi działaniami i szeroko pojętym sensem istnienia. Bo gdyby było inaczej, to książki takie jak ta nie byłyby potrzebne.

moja ocena: 6/10




Może nie powinnam się do tego przyznawać, ale nie przeczytałam „Lalki” Bolesława Prusa. W wieku nastoletnim inne książki miałam w głowie i tak jakoś udało mi się zignorować tę szkolna lekturę. Oczywiście znam fabułę i dzięki lekcjom polskiego wiem nawet co autor miał na myśli, ale do samej powieści nie mam nabożnego stosunku. Chyba dlatego do „Córki Wokulskiego” Romana Praszyńskego, czyli komediowo-przygodowej kontynuacji dzieła Bolesława Prusa podeszłam z optymizmem i nadzieją na doskonałą rozrywkę. Łatka romansu erotycznego tylko dodała pikanterii, ale szybko przypomniałam sobie, dlaczego jednak nie lubię powieści erotycznych...

Fabuła powieści mogłaby być ciekawa i wciągająca gdyby nie wszechobecne sceny łóżkowe i wulgarny język. Bo trzeba przyznać, że tempo akcji pędzi na łeb na szyję, a w powieści cały czas coś się dzieje, szkoda tylko, że przygodówkę zdominowało porno. W moim odczuciu te wszystkie sceny erotyczne są po prostu zbędne, bohaterowie chodzą niewyżyci i próbują sobie ulżyć gdzie tylko popadnie. A już najgłupszy motyw to ten, jak pan Wokulski zapłodnił matkę Natalii, albo raczej sama się zapłodniła. Szczęka opadła mi do samej ziemi, bynajmniej nie z zachwytu. 

Szkoda mi tej „Córki Wokulskiego”, bo autor miał fajny pomysł, który zamiast w szaloną parodię zamienił się w porno dla napalonych nastolatków. Przypuszczam, że ta wersja przygód Wokulskiego bardziej spodobałaby się młodzieży szkolnej, niż oryginalne dzieło Prusa. Mnie zniesmaczył rynsztokowy język i obleśne sceny seksu. Gdyby je wszystkie wyciąć, to powieść czytałoby się z prawdziwą przyjemnością, ale chyba nie byłaby to już ta sama historia.

moja ocena: 3/10
* Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi.

14 komentarzy:

  1. Z tych książek jedynie ,,Magda" mnie zainteresowała, że mogłabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niewątpliwie masz rację, że gdyby ludzie bardziej myśleli, to książki serwujące oczywiste oczywistości, jak ta Reginy Brett - nie byłyby nigdy potrzebne. Ale że tak nie jest, to biją one rekordy popularności, podobnie jak powieści erotyczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszą i trzecią książkę miałam zamiar przeczytać, ale nie powinnam się wiele po nich spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bardzo lubię felietony Reginy Brett, choć tej ostatniej części nie miałam jeszcze okazji czytać, ale na półce zalega od Gwiazdki. Mam nadzieję, że spodoba mi się bardziej niż Tobie.
    Pozostałych dwóch książek raczej czytać nie zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bóg nigdy nie mruga - uwielbiam! Autorka pisze niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie trzy książki widziałam, miałam w ręce, ale nigdy nie miałam ochoty ich przeczytać (no, może przez chwilę "Magdę") - to nie jest literatura jaką lubię, szczególnie pani Brett

    OdpowiedzUsuń
  7. "Bóg nie umarł"mogłoby być ciekawą pozycję :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam ochotę na Magdę i Córkę Wokulskiego, ale sobie odpuszczę.
    "Bóg nidgy nie mruga" mam - czytałam wszystkie cześci, a razem ze mną Tata i koleżanka i jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam inną biografię Magdy Goebbels i jakoś nie mogę się za nią zabrać..."Córka Wokulskiego" to chyba jakiś żart... O.o

    OdpowiedzUsuń
  10. Też "Lalki" nie przeczytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsza książka jakoś mnie nie zachęciła. Po typowo historyczne książki sięgam stosunkowo rzadko.
    Na mojej półce czeka książka Reginy Brett, także pewnie w najbliższym czasie po nią sięgnę.
    Co do "Córki Wokulskiego" jestem na tak, ale dlatego, że przepadam za książkami erotycznymi, o dziwo.

    http://czytelnicze-turbulencje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też mogłabym sięgnąć po "Magdę", pozostałe w ogóle mnie nie zainteresowały. Brett wyskakuje z różnych stron i blogów, które czytuję, ale to nic nie zmienia. Czytam o jej książkach i czytam, i chyba nie jestem targetem ;) "Magda" to inna sprawa, tu niemal zżera mnie ciekawość, ale Twoja opinia troszeczkę studzi zapał ;)

    OdpowiedzUsuń