środa, 24 czerwca 2015

"coś, czego nie da się wypowiedzieć, a jednocześnie nie można o tym milczeć"


tytuł: Ojciec
tytuł oryg.: Otac
autor: Miljenko Jergović
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2012
ilość stron: 208

moja ocena: 7/10

„Umarł mi ojciec.” Tak Miljenko Jergović rozpoczyna swoją opowieść. Opowieść zrodzoną ze smutku i miłości, choć z ta ostatnią autor ma problem. W pewnym momencie stwierdza nawet, że ojciec go nie kochał, ale to żałoba podpowiada mu czarne scenariusze, bo wrażliwy czytelnik dostrzeże w „Ojcu” całe pokłady szorstkiej i trudnej miłości.

Miljenko Jergović zdecydował się nadać swoim wspomnieniom formę eseju. Śmierć ojca staje się pretekstem do przeanalizowania losów swojej rodziny i ojczyzny. Bo w prozie Jergovića historia prywatna oraz historia narodowa jest tak samo ważna. Odpowiedzialność za swój własny los i za losy ojczyzny leżą w rękach każdego z nas. Dlatego wątki osobiste przeplatają się z patriotycznymi przemyśleniami. Pisarz nie przebiera w słowach, otwarcie i szczerze opowiada o bolączkach dręczących jego rodzinę i naród. 

Autor przeprowadza operację na otwartym, rozdartym sercu i z chirurgiczną precyzją analizuje trudne relacje z ojcem. Opowiada o dzieciństwie, rozpadzie swojej rodziny, poszukiwaniu tożsamości i podobieństwach, które w końcu poróżniły go z ojcem. O mężczyznach odwróconych do siebie plecami, którzy nigdy nie nauczyli się ze sobą rozmawiać. Między te prywatne wynurzenia wplata przemyślenia natury egzystencjalnej oraz analizuje dzieje swojej ojczyzny, w które zaplątali się jego bliscy. Nie trzeba znać szczegółów z burzliwej bałkańskiej historii, żeby przeczytać książkę  Jergovića z przejęciem, ale choćby minimalna wiedza z pewnością ułatwi lekturę.

„Ojciec” Miljenko Jergović to trudna i wymagająca pozycja. Proza napisana ręką poety. Literacko piękna i zachwycająca, a po ludzku bolesna i smutna opowieść o życiu i śmierci. O murze, który z czasem wyrasta między ojcem i synem oraz o wszystkich niewypowiedzianych słowach, na które po śmierci jest już za późno. Mocna, rozdzierająca proza, która pozostawia czytelnika z bolącym sercem. Ten niepozorny tomik po prostu trzeba przeczytać.

„Wittgenstein może nie ma racji, istnieje i to coś, czego nie da się wypowiedzieć, a jednocześnie nie można o tym milczeć. Literatura między innymi temu właśnie służy, żeby przez całe życie od nowa próbować powiedzieć coś więcej niż to, czego nie da się wepchnąć w słowa, a pisarzowi zawsze wydaje się, że ma to na końcu języka.” (s. 151)

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam Sulinę. Chyba najbardziej ze wszystkich serii Czarnego. Do "Ojca" podchodzę jednak jak do jeża. Trochę nie te klimaty. Zbyt rodzinnie, intymnie. Zdecydowanie wolę wspomnienia związane z miejscami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny post, idealny na Dzień Ojca. Przy okazji uderzyło mnie, jak blisko lekturowo się znalazłyśmy. Siedzę nad recenzją "Mojej walki" Knausgarda. Tam też pokazanie życia przez pryzmat relacji z ojcem. Może nie taka historia, o jakiej wspominasz (nie o narodzie), bo opowieść o ojcu służy zupełnie innym celom. Książkę, którą prezentujesz koniecznie kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Idealny na Dzień Ojca. Zgadzam się z przedmówczynią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesująca propozycja, ale latem mam ochotę na trochę lżejsze lektury. Tymczasem zapiszę ją na późniejszy stosik, który wymaga skupienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałem w planach tę ksiażkę, bo wykazywałem ostatnio spore zainteresowanie wydawnictwem Czarnym, które w zeszłym roku przekonało mnie naprawdę porządnymi ksiażkami. Przesukiwałem ich pozycje i natknąłem się na tę. Niestety, wszystkiego się przeczytać nie da, a teraz żałuję, że się w tę powieść nie zaopatrzyłem, bo widzę że to naprawdę rarytas, po który muszę sięgnać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tego typu powieści - melancholijne, o bólu, o życiu, trudnych relacjach. Zapisuję tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie, że warto przeczytać. Tylko obecnie w życiu osobistym nie ma możliwości na taką smutną lekturę, ale kiedyś :]

    OdpowiedzUsuń