piątek, 19 czerwca 2015

Baśń dla dużych dzieci



tytuł: Noc przed festynem
tytuł oryg.: Vor dem Fest
autor: Saša Stanišić
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
rok wydania: 2015
ilość stron: 312

moja ocena: 7/10


Lubię ten moment na chwile przed świtem, kiedy jeszcze śnię, a już pamiętam. Kiedy wiem, że jestem w swoim własnym łóżku, a rozgrywająca się za zamkniętymi oczami projekcja jest tylko wytworem mojej wyobraźni. Jeśli się bardzo postaram, to mogę świadomie wpływać na kształt i fabułę moich snów. Wtedy przeżywam najlepsze przygody. Powieść „Noc przed festynem” Sašy Stanišića, niemieckiego pisarza bośniackiego pochodzenia, przypomina taki wykreowany z premedytacją sen.

W maleńkim miasteczku Fürstenfelde w krainie Uckermark zapada noc przed festynem Anny. Nikt nie wie co właściwie mieszkańcy świętują, ale to nie ma znaczenia, bo impreza jest lokalną uroczystością, która ściąga do wsi turystów. Ostatniej nocy przed festynem wszystko może się zdarzyć, bo magia reaguje na światło księżyca, ożywia sny, bajania i legendy, a z cienia wychodzą strachy i tajemnice. „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?”, jakby to powiedział Mistrz Mickiewicz. 

„Noc przed festynem” to bardzo osobliwa lektura. Dawno nie czytałam takiego dziwactwa. Mniej więcej po stu stronach zaczęłam się zastanawiać o co chodzi w fabule i mówiąc szczerze nadal nie wiem. Bo u Stanišić trudno doszukiwać się jednej, konkretnej historii. W Fürstenfelde zaciera się granica czasu, a przeszłość istnieje obok teraźniejszości. Mieszkańcy wsi to same indywidua i arcyciekawe jednostki, które niejedno mają na sumieniu. Gdzieś obok lisica, będąca pełnoprawną bohaterką powieści, skrada się do kurnika, a jej historia okaże się nie mniej intrygująca niż ta, która przypadła w udziale ludziom. 

Lektura prozy Stanišića wywołuje przyjemy dreszcz niepokoju i odurza mglistym klimatem. Do samego końca nie wiadomo co wydarzy się na następnej stronie, bo każdy kolejny epizod zaskakuje swoją niezwykłością. Czytelnik przedziera się przez fabułę po omacku i na paluszkach, żeby nie zbudzić tych, którzy śpią i nie narazić się czuwającym, bo przecież jest intruzem we wsi, zaburza naturalny porządek małej, hermetycznej społeczności. Dopiero jutro otworzą się dla niego bramy Fürstenfelde i będzie mógł uczestniczyć w festynie. Póki co musi siedzieć cicho, cichuteńko i zza drzew obserwować przemykających bohaterów.

Wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale to właśnie maleńkie graficzne arcydziełko, które wyszło z pracowni Mile Widziane przyciągnęło mnie do powieści Stanišića. Jestem fanką ich grafik, dotychczas podziwiałam je na okładkach Książkowych Klimatów, dlatego bardzo się cieszę, że PWN również podąża tą ścieżką. To zdecydowanie dobry kierunek. Do tego okładka swoim klimatem doskonale pasuje do prozy Stanišića, a to nieczęsto się zdarza. Czyżby grafik przeczytał książkę?

„Noc przed festynem” to magiczna, mocno zanurzona w ludowości i baśniowości opowieść o życiu i ludziach. Trudno nie docenić tragikomicznego charakteru powieści i soczystego, czarnego humoru, strachów, drobnych żarcików i złośliwostek, dzięki którym autor puszcza oko do odbiorcy. Całość zalatuje mi częścią drugą „Dziadów”, co w moim osobistym przekonaniu działa tylko na korzyść prozy Stanišića. Pisarz zachwycił mnie swoją niczym nieskrępowaną wyobraźnią i oryginalnymi pomysłami z pogranicza jawy i snu. Ta powieść to prawdziwe literackie dziwadło, które z pewnością docenią nieszablonowi i oryginalni czytelnicy. 


***
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Marty i Domu Wydawniczego PWN!



7 komentarzy:

  1. Lubię takie specyficzne, dziwne książki. Chętnie po tę sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko trafia się dobrze napisana baśń dla dorosłych. Bardzo często trącają infantylnością. Widzę jednak, że można.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie to pogranicze jawy i snu zanurzone w ludowości i baśniowości zaintrygowało...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przekonuje mnie takie baśniowe, senne dziwadło... Również w tym zalatywaniu "Dziadami" widzę potencjał ;) I w okładce. I w absurdzie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooo cso dla mnie lubie tego typu powiesci :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty zawsze trafiasz na takie niebanalne i mądre powieści, zupełnie zapomniane przez innych. Muszę sobie kiedyś je wszystkie spisać i po nie sięgnąć :) PS. Piękne zdjęcie książki!

    OdpowiedzUsuń