piątek, 1 maja 2015

Tłuściutki maj w cieniu zakwitających bzów :-)



Nareszcie wiosna! Tym radosnym okrzykiem rozpoczynam piękny, długi i pachnący bzami „tłuściutki maj”. Pomysł na ten miesiąc miałam zupełnie inny, ale rzeczywistość zweryfikowała moje plany.

Tłuściutki maj wymyśliłam sobie tylko w jednym celu – żeby wreszcie przeczytać „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk. 22 maja pisarka będzie odsłaniać swoją tablicę w oświęcimskiej Alei Pisarzy. Takiego spotkania nie mogę przegapić, a co więcej chciałabym się na nie wybrać dobrze przygotowana, dlatego „Księgi Jakubowe” to mój czytelniczy priorytet. Gdyby udało mi się jeszcze przeczytać „Emancypantki” Prusa to też byłoby fajnie (kolejne 900 storn tekstu).

Podsumowując bzdurny kwiecień chciałabym się pochwalić, że przeczytałam 21 tytułów (przerwa świąteczna zdecydowanie sprzyjała lenistwu i czytaniu), w tym dwie cienkie bajeczki i jeden chudziutki tomik wierszy, więc właściwie te trzy książeczki nawet nie powinny się liczyć. W ramach miesięcznego wyzwania połknęłam 6 bzdurnych książek z mojej półki, a trzy kolejne zaczęłam, ale nie dałam rady przetrawić do końca, więc porzuciłam bez żalu. Na półkach nadal piętrzy się stos „jednorazówek”, ale powoli, powoli będę starała się sięgać po kolejne tytuły. Chyba przedawkowałam czytania, bo nawet nie ciągnie mnie do kolejnych lektur, a jak już czytam, to się nudzę, dlatego podczytuję trzy książki na raz i po cichu mam nadzieję, że mój czytelniczy entuzjazm powróci w wielkim stylu.

Jeśli chodzi o nowości na półce to w kwietniu obłowiłam się maksymalnie i wydałam zdecydowanie za dużo pieniędzy na książki. Oczywiście wszystkie upolowane tomy pochodzą z wyprzedaży (aros, Biedronka, przeklęte allego i olx), ale nie zmienia to faktu, że sumienie trochę mnie gryzie. Całkiem sporo tomików wymieniłam i powiększyłam biblioteczkę o kilka egzemplarzy recenzenckich. W maju planuję kupić tylko trzy tytuły (no góra cztery) i mam nadzieję, że uda mi się dotrzymać tego postanowienia.


A na koniec przypominam, że trwa wiosenny targ z książkami :-)

http://all-you-need-is-book.blogspot.com/2015/04/wiosenny-targ-z-ksiazkami.html

16 komentarzy:

  1. W kwietniu zaszalałaś zarówno w czytaniu, jak i kupowaniu :D Nie wiem czy kiedykolwiek w życiu przeczytałam w miesiąc 21 książek, może jakoś we wczesnej młodości. Mnie udało się przeczytać tylko 8 książek i kilka dla dzieci i ogromnie się z tego cieszę. Czekam na recenzję "Ksiąg Jakubowych" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle ksiazek O_O gratuluje 21 tytulow bardzo ladny wynik ;] haha tlusciutki maj calkiem zabawna nazwa ale pasujaca idalnie do tych stronic do przeczytania powodzenia!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaa muszę w końcu też po Tokarczuk sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  4. Na "Upalne lato" czekam z niecierpliwością;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, zdobyłaś naprawdę wiele cennych książek :) Życzę udanej majówki, pewnie będzie baardzo zaczytana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany! Aż tak się obkupiłaś? :D Ładnie ładnie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie cudowne stosy, że aż można dostać zawrotów głowy;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko trzy albo cztery nowe książki w maju? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wciąż się zachwycam tymi Twoimi "miesiącami". Tłuściutki maj :) Trzymam kciuki z Tokarczuk (nie żeby było ciężko, ale ja się tych Ksiąg najprawdziwiej boję).

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany *-*

    papierowemiasta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję wyników i cieszę się niezmiernie na "tłuściutki" maj :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tokarczuk i u mnie, ale nie priorytetowa, bo własnie skończyłam grubaska (800 stron) i muszę odsapnąć :) Trzymam kciuki za tłuściutki maj :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mega zakupy. A ja myślałem, że kupując 10-12 książek to szaleję. :D Wiele świetnych tytułów widzę. Szczególnie polecam Bacigalupiego, McCarthy'ego i MacLeoda. :)

    Świat bibliofila

    OdpowiedzUsuń
  14. Poważna sprawa, Świderkówna razy trzy!

    OdpowiedzUsuń