poniedziałek, 25 maja 2015

O tych, którzy nie zdążyli


tytuł: Lotnisko w Monachium
tytuł oryg.: Munich Airport
autor: Greg Baxter
wydawnictwo: Czwarta Strona
rok wydania: 2015
ilość stron:320

moja ocena: 6/10

Myśląc o lotnisku jako miejscu mam same pozytywne skojarzenia. Przygoda, wakacje, zabawa, powrót do domu i spotkanie z tymi, których się kocha. Ale dla bohatera powieści Grega Brixa „Lotnisko w Monachium” staje się czyśćcem, a może nawet przedsionkiem piekła. Miejscem, w którym trzeba rozliczyć się z przeszłością, spojrzeć samemu sobie prosto w oczy i zaakceptować fakt, że nie dopilnowało się najważniejszych relacji w życiu, a teraz jest już za późno na skruchę.

Bohaterami powieści Grega Baxtera jest ojciec i syn. Mężczyźni nie widzieli się od kilku lat, a teraz spotykają się w Niemczech, żeby odebrać zwłoki Miriam i przewieźć trumnę do Ameryki, gdzie ma nastąpić pogrzeb. Ojciec nie widział swojej córki od dwudziestu lat. Ich drogi gdzieś się rozeszły i z łączącej ich relacji pozostały jedynie wspomnienia. Rozrzucone po świecie rodzeństwo spotykało się okazjonalnie, zwykle z inicjatywy brata. To tu, to tam, ale nigdy na dłużej. Obaj mężczyźni wpadają w wir żałoby, odreagowują nagłą śmierć kobiety w trochę szalony sposób, aż w końcu trafiają na monachijskie lotnisko, gdzie muszą zmierzyć się ze smutkiem, rozpaczą i spróbować zrozumieć dlaczego Miriam zagłodziła się na śmierć. 

Greg Baxter napisał przeraźliwie smutną powieść, w której na wierzch wychodzą bolączki współczesnego i nowoczesnego człowieka. Związki międzyludzkie znaczą mniej niż kariera, a mieć już dawno zdominowało być. Ale w prozie Baxtera nie chodzi o pieniądze i wygodne życie, ale właśnie o ludzi, którzy z własnej woli zamykają się w ciasnych kokonach i żyją obok siebie obojętnie. Ból i wyrzuty sumienia męczące anonimowego bohatera dotykają czytelnika i każą mu zrobić szybki przegląd własnego życia. Zastanowić się nad swoimi relacjami i obojętnością na innych. Pozornie pisarz snuja swoją opowieść w beznamiętny i zbyt drobiazgowy sposób. Ilość szczegółów i bezustannie sączący się smutek zaczynają po pewnym czasie przytłaczać. Dopiero całościowa refleksja wyrywa z marazmu i daje gorzką satysfakcję z lektury.  

Lotnisko w Monachium” to kameralna powieść. Cicha i spokojna. Bo w rozpaczy mężczyzn więcej bezsilnej rezygnacji niż buntu i złości. To smutna opowieść o samotności i zmarnowanych szansach. O ludziach, których wypuściliśmy z rąk i bez powodu pozwoliliśmy im odejść. Hasła głoszące wolność i niezależność zawiodły, bo kiedy życie niespodziewanie zwalnia i wyrywa nas z codzienności, okazuje się, że zmarnowanych szans na kontakt było zbyt wiele, a uporczywe poczucie straty rozrywa serce. Ksiądz Twardowski napisał kiedyś „Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą”. „Lotnisko w Monachium” to powieść o tych, którzy nie zdążyli.


***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Panu Piotrowi i wydawnictwu Czarna Strona!

8 komentarzy:

  1. Podoba mi się zwrot "kameralna powieść", a smutek pewnie by mnie tak nie raził, bo jednak - przyznaję... lubię czytać smutne książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. om coś smutnego na zbyt pozytywny dzień mozę nas udobruchać hi hi

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie do końca czuję się przekonana, ale będę miała tą książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się to zdanie - "to książka o tych, którzy nie zdążyli". Niby takie niepozorne i nijakie, ale ma w sobie tyle emocji, tyle historii...

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo w tej historii melancholii. Z drugiej jednak strony, to wnikliwa analiza współczesnych relacji międzyludzkich.

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany, nie mam chyba siły na tak przygnębiającą (nawet, jeśli prawdziwą i aktualną) lekturę... Właściwie to nie spodziewałam się, że może być tak pełna emocji i smutku... Będę ją mieć na uwadze, bo z pewnością jest tego warta, ale póki co - odpuszczę ją sobie, chyba nie dałabym teraz jej rady.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojojoj, nie wiem czy odważę się to przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się dosyć ciekawie, może nie w najbliższym czasie, ale będę mieć książkę na uwadze w przyszłości!

    OdpowiedzUsuń