sobota, 16 maja 2015

Człowiek i jego wybory

tytuł: Gdy zniknęły gołębie
tytuł oryg.: Kun kyyhkyset katosivat
autor: Sofi Oksanen
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2015
ilość stron: 368

moja ocena: 8/10

Sofi Oksanen jest Finką, ale po matce ma estońskie korzenie. Z pisarską wnikliwością i kobiecą wrażliwością autorka powieści „Gdy zniknęły gołębie” zerka w kierunku ojczyzny swojej mamy i snuje opowieść o dwóch kuzynach, którzy w latach wojennej zawieruchy wybrali w życiu dwie zupełnie inne ścieżki.

Akcja powieści rozgrywa się Estonii lat czterdziestych i sześćdziesiątych. Zaburzona chronologia początkowo dezorientuje czytelnika, który nie rozumie kto z kim i dlaczego. Ale już po kilku rozdziałach cieniutkie i kruche jak babie lato więzy między bohaterami zaczynają się zacieśniać. Roland i Edgar są kuzynami, ale łączące ich więzy krwi są już za słabe, żeby mężczyźni byliby wobec siebie lojalni. Różnica charakterów jest ogromna, poza tym obaj stoją po dwóch stronach barykady. Roland walczy w pratyzance dla kraju. Zmieniają się okupanci, ale on jest wierny przede wszystkim ojczyźnie. Z kolei Edgar Parts zmienia poglądy jak chorągiewka na wietrze. To ten typ, który trzyma z tymi, którzy aktualnie są u władzy. Mężczyzna nie cofnie się przed niczym, żeby ocalić własną skórę i wygodnie ustawić się w życiu. 

Między dwoma bohaterami tkwi Judith, żona Edgara i przyjaciółka narzeczonej Rolanda. Zagubiona, odtrącona i pragnąca miłości dziewczyna, która chce postępować właściwie, ale nie do końca wie co to oznacza. Gdy tylko mąż znika na froncie spragniona czułości i uwagi bohaterka wikła się w romans z niemieckim oficerem. Początkowo Hellmuth jest jej zadaniem, wojskowym, którego ma oczarować i wyciągnąć odpowiedni informacje, ale między tą dwójką zaczyna rodzić się prawdziwe uczucie. Jednak bezlitosna, wojenna rzeczywistość upomni się o swoje. Niemcy już wiedzą, że nie wygrają wojny, ich siły słabną, a wokoło szerzy się sowiecki terror. Zakazana miłość jest zbyt krucha, żeby mogła przetrwać w takich warunkach. 

„Gdy zniknęły gołębie” to powieść, która mogłaby się rozgrywać wszędzie, niekoniecznie w Estonii. Jedynie obco brzmiące nazwiska zdradzają, że życie toczy się gdzieś za granicami naszego kraju. Cała reszta jest do bólu zwyczajna i brzmi aż nazbyt znajomo. Kraj rozdarty jest między nazistów i sowietów, a zwykli ludzie muszą podejmować decyzje, które zaważą na przyszłości ich samych oraz kolejnych pokoleń. Sofi Oksanen nie feruje wyrokami, nie ocenia bohaterów, a jedynie przekazuje ich historie. Pisarka stara się równoważyć wątki związane z Edgarem i Rolandem, ale jednak to ten pierwszy dominuje w powieści. Czytelnik częściej kroczy jego ścieżkami, słyszy jego najskrytsze myśli i poznaje dalsze losy Judith i Rolanda z perspektywy Partsa.

Sofi Oksanen opowiada historię kuzynów zwyczajnie i bez emocji. Jednak w trakcie lektury trudno zachować spokój. Współczucie miesza się z oburzeniem i niedowierzaniem. Bo ciężko zaakceptować, że ktokolwiek może być aż taką gnidą. Przerzucając kolejne strony tylko czekam, kiedy Partsa dosięgnie sprawiedliwość, nie ważne - boska czy ludzka. Jakakolwiek. Ucieszy mnie nawet romantyczna zemsta wymierzona przez naturę. Przecież na świecie musi istnieć jakaś równowaga, która pozwoli tym dobrym na szczęśliwe zakończenie, a złym da bolesną nauczkę. Skurwysyństwo nie może bezkarnie pełzać po świecie. Nie może...

„Gdy zniknęły gołębie” to po mistrzowsku opowiedziana historia o dwóch mężczyznach i ich życiowych wyborach. Najlepsze jest to, że autorka rozrzuca odłamki ludzkich losów i z nich układa bolesną, ale prawdziwą opowieść o życiu i jego moralnych konsekwencjach. Jej układanka pełna jest pustych miejsc, niedomówień i sekretów. Wielu rzeczy czytelnik musi się domyślać, bo Sofi Oksanen unika mówienia wprost, a przy tym do samego końca potrafi zaskoczyć czytelnika. Pisarka wystrzega się typowego podziału na dobro i zło. Nawet ci pozytywni bohaterowie mają zbrukane sumienia, bo wojenna i powojenna rzeczywistość zmienia punkt widzenia, a klasyczne podziały zaczynają się zacierać. Ale gdzieś musi tkwić granica, po przekroczeniu której człowiek zatraca wszelkie ludzkie uczucia i moralne hamulce. O tym właśnie jest ta książka. Wspaniała, mocna  proza.

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Annie i Wydawnictwu Czarne!

8 komentarzy:

  1. Wydawnictwo Czarne ma zawsze znakomite książki, tej jeszcze nie czytałam, ale chętnie to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Estonii i rzeczywistości tego kraju jeszcze nie miałam okazji czytać. Szalenie mnie zaintrygowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesująca pozycja i ze względu na fabułę, czasy w jakich się ona rozgrywa i oczywiście miejsce.
    Zapisuję sobie....

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię książki, które są związane z historią. Ta na pewno znajdzie się na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, ze mogłabym ją przeczytać gdyż stanowiłaby ona dla mnie naprawdę wartościowe doświadczenie :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem - piękna recenzja, tak mądrze i dobrze napisania. Zachęciłaś mnie do tej książki. O Estonii jeszcze nie czytałam, a widzę, że ta powieść to trochę moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaintrygowała mnie audycja w trójce na temat tej książki, więc już czeka na półce... A Twoje zdanie jeszcze mnie utwierdziło w przekonani, że warto sięgnąć po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama po tę powieść nie sięgnę, ale dobrze wiedzieć, o czym jest. To mi się przyda w pracy. Bardzo;)

    OdpowiedzUsuń