piątek, 22 maja 2015

Być jak Alfons Mucha

tytuł: Sztukoterapia - Art Déco. 100 antystresowych kolorowanek 
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2015
ilość stron: 128

moja ocena: 8/10


Będąc małą dziewczynką uwielbiałam rysować własne obrazki i kolorować wszelakie malowanki. Mogłam się tak bawić godzinami. Kredek w domu nigdy nie brakowało, bo dostawałam je od bliskich z najróżniejszych okazji, a kolejne pudełeczka zawsze sprawiały mi radość. Ponieważ zabrakło mi talentów artystycznych, to malowanie porzuciłam w czasach nastoletnich, a wróciłam do niego dopiero na studiach. Na kursie z biblioterapii mieliśmy zajęcia z arteterapii, na których okazało się, że zabawa kredkami w dorosłym życiu to żaden wstyd, ale świetny sposób na relaks! 


Wypełnianie kolorami białych miejsc działa na mnie antystresowo i wyciszająco, a po chwili nie myślę już o niczym innym poza tym, czy zielony będzie pasował do niebieskiego i może jednak złoty będzie bardziej wyrazisty niż różowy. Fakt, czasami trudno zleźć choćby chwilę dla siebie, bo przecież zamiast się bawić (i w domyśle marnować czas) może raczej powinnam wyprasować pranie, albo odkurzyć dywan. Ale restrat psychiczny jest od czasu do czasu konieczny, dlatego warto uciszyć wyrzuty sumienia, a nawet odłożyć kilka obowiązków na później i choć przez chwilę pozwolić sobie na kolorowe szaleństwo.


„Sztukoterapia” nie jest typową książką, bo to po prostu zbiór 100 kolorowanek dla dorosłych. Ilustracje zamieszczone zaczerpnięte zostały ze stylów art nouveau i art déco, czyli kwintesencja klasy i elegancji. A przy tym całe mnóstwo maleńkich elementów do wypełniania. Nie mogłam się oprzeć pokusie i podglądałam jak zaproponowane ilustracje wyglądają w oryginale. Ale przecież użycie tych samych kolorów to zwykłe zgapianie od autora i przede wszystkim... nuda! O ileż przyjemniej popuścić wodze fantazji i używać kredek zgodnie z własnym, może nie zawsze udanym pomysłem. 

Okładka tomiku nie przestaje mnie zachwycać. Jest twarda, zrobiona z grubej tektury, która może służyć jako podkładka, a dzięki temu kolorować można prawie wszędzie. W dodatku dzięki okładce tego typu każdy bez problemu zrozumie powiedzenie czytać (w tym przypadku malować) od deski do deski. Jeśli macie artystyczne ciągoty, lubiliście w dzieciństwie zabawy kredkami, albo po prostu szukacie niezawodnego sposobu na relaks to „Sztukoterapia” będzie dla was idealna. 



***
Za możliwość kolorowe szaleństwo serdecznie dziękuję Pani Magdzie i Wydawnictwu Egmont!

14 komentarzy:

  1. Odstresowywacz idealny, a jak bliscy się cieszą, kiedy mogą coś dobazgrać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio nawet rozglądałam się za tymi kolorowankami, ale bardziej mnie kusi malowanie po kolorach - muszę sobie to w końcu kupić

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako dziecko też lubiłam kolorowanki, ale przeglądając malowanki dla dorosłych, nie czułam dawnego zapału. Nie wierzę w to, że znajdę chęci do kolorowania, ale może kiedyś dam się przekonać :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam sobie kupić, ale mam jeszcze kolorowy trening antystresowy esy floresy. Powiem szczerze, że pierwsze obrazki mnie odstresowały i cieszyły, ale teraz chyba maluje 14 i już mnie to nie cieszy tylko wpędza w jeszcze większy dół - a to, że brzydko koloruję, że mam mało kolorów kredek, a to też fakt że się łatwo zniechęcam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, nie wiedziałam, że istnieją kolorowanki dla dorosłych. Chyba muszę się w taką zaopatrzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że ta książka sprawiłaby mi wiele radości ;) Sama będąc na studiach co i raz miałam różne mapki i wykresy do kolorowania i zawsze świetnie się przy tym bawiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio modne i wszyscy chwalą ten kolorowanki, może więc i ja spróbuję. Relaks zawsze się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam Kolorowy trening antystresowy - super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna sprawa :D
    Moja mama chętnie korzysta z tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam i uwielbiam <3
    Chyba nigdy nie wyrosnę z kolorowania :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama mam inną część kolorowanek (trening antystresowy;) i akurat na art deco bym się nie skusiła. Ale moja przyjaciółka uwielbia takie klimaty, więc...;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że też powinnam się na to skusić, ale zawsze zapominam :D

    OdpowiedzUsuń