piątek, 10 kwietnia 2015

Bzdurna, ale potwornie wciągająca trylogia dla nastolatek


tytuł: Delirium, Pandemonium, Requiem
tytuł oryg.: Delirium, Pandemonium, Requiem
autor: Lauren Oliver
wydawnictwo: Otwarte
rok wydania: 2012, 2012, 2013
ilość stron: 360, 376, 392

moja ocena: 6/10

Postarzałam się od zeszłego roku. Niby nic odkrywczego, bo teoretycznie wszystkim nam przybył kolejny krzyżyk na karku. Chodzi o to, że chyba zaczęłam emocjonalnie dojrzewać (no wypadałoby w końcu kiedyś zacząć). Do takich życiowych refleksji doszłam pod wpływem lektury trylogii „Delirium” Lauren Oliver. Nie żeby powieści skłaniały do refleksji, po prostu czytanie bzdur dla nastolatek przestało mi sprawiać taką frajdę jak kiedyś, a co więcej wszystkie wydają mi się takie same i do bólu przewidywalne. Bo zaczynając „Delirium” już wiedziałam jak skończy się „Requiem”. Wiele się nie pomyliłam.

Pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy. Autorka snuje wizję przyszłości (oczywiście akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, no bo gdzieżby indziej), w której miłość uznana zostaje za śmiertelny wirus, który, co najlepsze, można wyleczyć. Sposób może nie jest zbyt przyjemy, bo przywodzi na myśl starą, dobrą lobotomię, ale tu o skuteczność chodzi a nie wrażenia estetyczne. A zabieg działa. Nie w 100% przypadków, ale jednak społeczeństwo powoli zamienia się w pozbawionych uczuć i łatwych do manipulowania mentalnych zombiaków. Nastoletnia Lena i jej przyjaciółka Hana już za kilka miesięcy przejdą operację, więc póki mogą cieszą się swoim towarzystwem. Ale już wkrótce Lena poznaje Aleksa, który jest odmieńcem, rebeliantem, człowiekiem zza muru, który wierzy w miłość i ośmiela się zarazić tym wirusem niewinną bohaterkę. 

Lena jest przeciętna do bólu. Ani ładna, ani brzydka. Ani gruba, ani chuda. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Dziewczyna pozostaje w cieniu swojej doskonalej przyjaciółki – pięknej, śmiejącej się perlistym śmiechem i uwielbianej przez wszystkich Hany. Ale kiedy na horyzoncie zjawia się Aleks (enigmatyczny ideał i marzenie każdej młodej kobiety), to dziwnym trafem i wbrew powieściowej logice chłopak zakochuje się nie w idealnej Hanie, ale nijakiej Lenie. Dziwne? Ani trochę! Przecież większość nastolatek czuje się właśnie jak szare myszki, najbrzydsze w towarzyskie ładniejszych i fajniejszych koleżanek. Oczywiście zakochana Lena przechodzi wielką przemianę i z zahukanego dziewczątka zmienia się w silną i odważną buntowniczkę, która nie waha się walczyć w imię miłości. 

W drugim tomie bohaterka biega po lesie, uczy się życia z rebeliantami i romansuje z Julianem, chociaż wcale nie chce, bo przecież kocha Aleksa, a Julian jest jej wrogiem. No ale zakazany owoc i te sprawy. Z kolei trzecia część to już klasyczny trójkąt miłosny, czyli ona niby nie wie kogo wybrać, a czytelnik dobrze wie jak to wszystko się skończy. Takie jak ona nigdy nie podejmują rewolucyjnych decyzji. Poza miłosnymi dylematami trzeba jeszcze ocalić świat. Ale to tak raczej na marginesie. Zakończenie trylogii jest dość typowe i szablonowe, czyli myślcie sobie co chcecie. Autorka tylko sygnalizuje co udało się osiągnąć bohaterom i kogo wybrała Lena, ale właściwie nie wyjaśnia żadnych kornetów. Całą resztę czytelniczki muszą sobie dowymyślać.

„Delirium” jako seria dla nastolatek wypada całkiem nieźle. Jest akcja, jest miłość i pozytywny morał, którym zachwycą się młodziutkie czytelniczki. Ta bzdurna, ale potwornie wciągająca trylogia idealnie wpisała się w mój czytelniczy plan na kwiecień. Co prawda pod koniec trzeciego tomu byłam już trochę znudzona i zniecierpliwiona, ale tłumaczę to tym, że przeczytałam całość ciągiem. Już chyba rozumiem dlaczego poszczególny tomy z serii wychodzą zawsze w kilkumiesięcznych odstępach. Ogólnie cieszę się, że nareszcie udało mi się przeczytać „Delirium” (i Ewa przestanie mnie nudzić o pożyczenie tomów), nie mam poczucia zmarnowanego czasu, ale wiem, że gdybym była młodsza, to seria spodobałaby mi się o wiele bardziej. Powoli zaczynam odstawiać książki tego typu, ale jeśli  jesteście w grupie docelowych odbiorców albo  lubicie takie bzdurne młodzieżówki, to serie „Delirium” bierzcie w ciemno. Dobra rozrywka gwarantowana.

19 komentarzy:

  1. Jakoś do mnie nie przemawia ta seria :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mojej córce bardzo się ta seria podobała i nawet miałam na nią ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie "Delirium" bardzo się podobało i mam tutaj na myśli raczej pierwszą część, bo pozostałe były rzeczywiście trochę słabsze :) Teraz sama coraz bardziej unikam młodzieżówek, ale tę zaczęłam czytać dobrych kilka lat temu, więc spojrzenie na świat miałam trochę inne :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dwa tomy, trzeciego nie zdążyłam jeszcze przeczytać, ale pewnie do tego dojdzie :) Ale trochę mnie rozczarowała ta historia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tylko pierwszy tom, który na tyle mi się spodobał, że kupiłam drugi, ale już go nie przeczytałam - bo wydoroślałam ;-) Może to i bzdurna seria, jednak jak złapię wenę, to może do niej przysiądę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam pierwszy tom i bardzo chciałabym skończyć tę serię. Może mi się uda w tym roku :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Odkąd tylko usłyszałam o tej trylogii, miałam wrażenie, że to chyba nie dla mnie. Dzięki za utwierdzenie mnie w tym przekonaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasami mam ochotę na takie głupiutkie książki;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam i mogę już śmiało powiedzieć, że raczej już nie sięgnę po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też już coraz mniej pociągają takie młodzieżówki, rzadko sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam dopiero pierwszy tom, podobał mi się . Teraz poluje na dwójkę, gdyż zakończenie jedynki jest nie do przyjęcia :) ja jakoś na swoje...lata nie mogę odstawić młodzieżówek, gdyż tylko przy nich mogę się zrelaksować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pod wpływem jakiejś bardzo pozytywnej recenzji kupiłam kiedyś 3 tomy na raz. Mojej mamie podobały się 2 tomy, ale 3 już nie dokończyła...Ja też co raz rzadziej czytam młodzieżówki, ale jeśli przyjdzie mi kiedyś ochota na odmóżdżenie to wiem po co sięgnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurczę, zauważyłam że coraz częściej mam ochotę właśnie na takie książki... co się dzieje??

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja niestety już dawno dojrzałam emocjonalnie, bo od kilku lat takie bzdurne serie dla nastolatek mnie nie wzruszają. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle... Na Delirium jakoś nie mam i nie miałam ochoty, wiem, że też czułabym się znużona, bardziej niż Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nieee.... to jednak nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Delirium mi się bardzo podobało. Przeczytałam pierwszy tom z wypiekami na policzkach. Drugi tez, ale były to wypieki złości, gdyż Pandemonium to idealny przykład tego, jak można zepsuć coś, co zapowiadało się rewelacyjnie. Przede mną trzeci tom, ale podchodzę do niego jak kot do wody...

    OdpowiedzUsuń
  17. Najbardziej podobało mi się Delirium, ale ta trylogia już za mną ...

    OdpowiedzUsuń