sobota, 14 marca 2015

niektórzy twierdzą że nie powinno się pisać w wierszu o tym czego się żałuje


Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że nie lubię poezji amerykańskiej. Wiersze Charlesa Bukowskiego wypatrzyłam w bibliotece, prędko capłam je z półki, zanim ktoś mnie uprzedzi (mój pośpiech był raczej zbędny, bo kto dzisiaj czyta poezję) i równie szybko rzuciłam się na lekturę. To było dziwne doświadczenie, bo cała ta poezja jest dziwna, a i Bukowski mocno odbiegał od szeroko przyjętej normalności.

Właściwie trudno mi nazwać utwory amerykańskiego pisarza wierszami, bo to raczej proza zapisana w słupkach. Mocna, odważna, kontrowersyjna, brudna i zupełnie nie taka jak lubię. Doceniam trafne pointy, teksty pisane z dna piekła, złośliwości i żarty. Kilka razy czułam nawet ekscytacje połączoną z fascynacją, ale zabrakło mi piękna poezji rozumianej w klasyczny sposób. Snobizm? Pewnie tak. Mam tylko jedną refleksję po przeczytaniu tomu „Noce waniliowych myszy” – Bukowski miałby w dupie moje zdanie. I ta myśl nie przestaje mnie bawić.

do kurwy która ukradła moje wiersze

niektórzy twierdzą że nie powinno się pisać w wierszu
o tym czego się żałuje,
że trzeba uciec w abstrakcję i jest w tym jakiś sens,
ale na boga:
zabrałaś mi 12 wierszy a ja nie używam kalki i
masz też moje
obrazy, te najlepsze; dobija mnie to:
czy próbujesz mnie zmiażdżyć jak cała reszta?
dlaczego nie wzięłaś pieniędzy? zwykle to robicie
przeszukujecie kieszenie śpiących pijanych portek którym
niedobrze w kącie.
następnym razem zabierz moją lewą ręką albo
pięćdziesięciodolarówkę.
ale zostaw wiersze:
nie jestem Szekspirem
może nigdy więcej
nie będzie już moich wierszy, abstrakcyjnych lub nie;
będą pieniądze kurwy pijacy
aż do samego wybuchu bomby,
bo jak powiedział Bóg
zakładając nogę na nogę:
widzę, że stworzyłem wielu poetów
lecz tak niewiele
poezji.

Przełożył Piotr Madej


romans literacki

poznałem ją dzięki korespondencji albo poezji albo czasopismom
zaczęła wysyłać do mnie sprośne wiersze o gwałcie i pożądaniu,
seks pomieszany z wątłym intelektualizmem
wprawił mnie w takie zakłopotanie że wsiadłem do samochodu i
ruszyłem przez góry doliny i autostrady na północ
w ogóle nie spałem, byłem dopiero co rozwiedzionym
starzejącym się zmęczonym pijakiem bez pracy, jedyne czego
pragnąłem
przez ostatnie pięć czy dziesięć lat to spać, w końcu znalazłem
ten motel w małym słonecznym miasteczku
przy bocznej drodze, siedziałem tam i paliłem papierosa
myśląc: musiałeś chyba oszaleć,
potem spóźniony o ponad godzinę poszedłem
na umówioną randkę, była dość stara
prawie tak stara jak ja i niezbyt pociągająca
dała mi twarde zielone jabłko
i gryzłem je resztą swoich zębów;
umierała na jakąś nieznaną chorobę
coś podobnego do astmy, powiedziała do mnie:
chcę ci coś wyznać, ja na to:
wiem - jesteś trzydziestopięcioletnią dziewicą.
wyjęła notes z dziesięcioma czy dwunastoma wierszami:
dziełem jej życia i zmuszony byłem je czytać
próbowałem powiedzieć coś miłego
ale były naprawdę fatalne.
zabrałem ją do jakieś hali na mecz bokserki
kaszlała od dymu
zaciskając dłonie rozglądała się wokoło
gapiła się na wszystkich siedzących
potem na walczących.
ty nigdy się nie podniecasz? zapytała.
ale tej nocy na wzgórzu naprawdę się podnieciłem,
spotkałem ją jeszcze trzy albo cztery razy
pomogłem jej napisać kilka wierszy
potem wpychała mi język do gardła.
kiedy ją zostawiłem
dalej była dziewicą
i beznadziejną poetką.
sądzę że kiedy kobieta nie rozwiera nóg
przez 35 lat
za późno potem
na miłość
za późno
na poezję.

Przełożył Piotr Madej

tragedia liści

obudziłem się w suchym powietrzu i paprocie umarły.
doniczkowe rośliny były żółte jak zorze;
moja kobieta odeszła
a puste butelki otaczały mnie jak pokrwawione trupy
i były równie bezużyteczne;
tylko słonce wydawało się dalej dobre,
kartka od gospodyni domu szeleściła swoim czystym
nie narzucającym się żółtym kolorem; tego czego była teraz potrzeba
to dobrego komedianta w klasycznym stylu, błazna
z dowcipami o bezsensie bólu; ból jest bezsensowny
bo istnieje, to wszystko;
uważnie ogoliłem się stara brzytwa
ja, mężczyzna który kiedyś był młody i o którym
mówiono ze jest geniuszem; ale
na tym polega tragedia liści,
zwiędłych paproci, uschłych roślin;
wszedłem do ciemnej sieni,
stała tam gospodyni domu
złorzecząca ostateczna
wysyłała mnie do wszystkich diabłów,
machała tłustymi spoconymi rękami
wrzeszczała
domagała się żebym zapłacił za mieszkanie
bo świat zawiódł nas
oboje.

Przełożył Piotr Madej

żal bez zmrużenia powiek

wypalono już ostatnie papierosy, pokrajano bochenki
a żeby te słowa nie trąciły kąśliwym smutkiem
utop pająka w winie.
 
powiedzieć, że nie żyjesz, to grubo za mało:
jestem naczyniem na twoje popioły,
garścią na twoje znikłe powietrze.
 
w życiu najstraszniejsze to
stwierdzić, ze uszło

Przełożył Michał Kłobukowski

8 komentarzy:

  1. :)) gościu trafia w sedes poezji, choć jak dla mnie pewnie i w samo jej sedno :)) i wcale nie żałuję, iż nie korzysta z mrówek Mickiewicza czy też odreagowuje jak Fredro jaką XIII Księgą. Pozdrawiam W.Michalak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne stwierdzenie :D Ja jednak zostanę przy Mickiewiczu, jakoś bardziej bo rozumiem. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Raczej nie powinienem wypowiadać się na temat poezji, bowiem od niedawna ją czytuję, ale te wiersze również i mi się nie podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są akurat te, które mi się najbardziej spodobały :)

      Usuń
  3. Bukowski jest nieszablonowy, ale chętnie poznam jego twórczość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję zmierzyć się jeszcze z jego prozą, bo zaintrygował mnie odrobinę. Ale wielkich oczekiwań nie mam :)

      Usuń
  4. „lubię
    przypominać sobie słowa jakie Capote, kolejny zły pisarz
    powiedział o mnie: on po prostu stuka na maszynie
    czasami nawet źli pisarze mówią prawdę”
    :)

    A ja lubię. Nie wiem właściwie dlaczego, nigdy nie potrafiłam pisać o poezji i nie potrafiłam uzasadnić, czemu coś do mnie trafia, a czemu coś innego nie. Może jest tak, że po prostu nie odpowiadają mi te tradycyjne, wyszukane formy? Też zachwycają, ale to jest taki zachwyt, do którego dochodzę powoli i w bólach. A Bukowski jakoś przemówił do mnie od razu. Zdziwiło mnie, kiedy pierwszy raz sięgnęłam po jego poezję, że tyle u niego smutku, rezygnacji, beznadziei. Jakby wszystko rozpadało mu się w rękach, jakby nie było w ogóle sensu wstawać rano z łóżka. Jakby tylko nigdy nie trzeźwiejąc można było uchronić się od szaleństwa. I tak żył.

    Może proza zrobi na Tobie jednak trochę lepsze wrażenie? Ja po „Najpiękniejszej dziewczynie” i „Szmirze” stwierdziłam, że muszę przeczytać wszystko :) A dopóki znałam go tylko z jego pijacko-dziwkarskiej legendy, nigdy, przenigdy bym nie pomyślała, że zostanie jednym z moich ulubionych. Cudowne, jak literatura potrafi zaskakiwać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mnie dzisiaj zaintrygowałaś twórczością tego poety. Widać, ze jest indywidualistą w pełni tego słowa znaczeniu.

    OdpowiedzUsuń