środa, 11 marca 2015

Książka na wierzbie



tytuł: Uprawa roślin południowych metodą Miczurina
autor: Weronika Murek
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2015
ilość stron: 144

moja ocena: 8/10

Iwan Władimirowicz Miczurin był rosyjskim ogrodnikiem i sadownikiem, który przyczynił się do stworzenia kilku odmian roślin odpornych na surowy klimat panujący w głębi kraju. Nazwisko Miczurina kojarzone jest jednak z kontrowersyjnymi i niezgodnymi z prawami genetyki poglądami, według których człowiek posiada zdolności do dowolnego przekształcania przyrody. Cóż, nie on jeden w historii obiecywał ludziom gruszki na wierzbie. Pomysły Miczurina były zdrowo pokręcone, zupełnie tak jak opowiadania Weroniki Murek zebrane w tomiku „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina”.


Już grafika na okładce i sam tytuł debiutanckiej książeczki Weroniki Murek sugerują, że potencjalnego czytelnika czeka jazda bez trzymanki. Siedem opowiadań młodej autorki to specyficzna mieszanina czarnego humoru, absurdu i groteski. A wszystko za sprawą ekscentrycznych bohaterów i niesamowitych okoliczności, w których się znajdują. Prawdziwa galeria oderwanych od rzeczywistości dziwadeł, które próbują wtopić się w otoczenie. Maria z otwierającego tomik, a zarazem najlepszego opowiadania, jako ostatnia dowiaduje się, że umarła, ale nie chce tego faktu przyjąć do wiadomości. W dalszych, krótkich scenkach poznajmy chłopca, którego nikt nie lubi, bo jest zrobiony z mięsa, psa, który wrócił z zaświatów, demoniczną fryzjerkę, polskiego kosmonautę, uczestników wieczorku tanecznego oraz żabę obserwującą trzeci pogrzeb generała Sikorskiego.

- Podobno, że zmarłam - powiedziała Maria. - Wróciłam po przerwie do pracy i nikt nie patrzył mi w oczy. Przyjechałam do domu, a tu matka się dorwała do jakiegoś ciała, trzyma w pokoju, obmywacza zamówiła. Twierdzą wszyscy, że moje. Każą mi oglądać, gapią się tak strasznie. Napuściła ludzi. (s.31)

Weronika Murek w fenomenalny sposób udowadnia, że jej nieskrępowana wyobraźnia nie zna granic. Niebanalne, surrealistyczne historie bawią, fascynują i przerażają jednocześnie. Czarny humor skrzy się z każdej strony i próżno szukać głębszego sensu w dialogach prowadzonych przez bohaterów opowiadań. Ale cały urok wszystkich historyjek tkwi właśnie w absurdalnych i chaotycznych rozmowach, kreujących świat przypominający senną iluzję. Ponadto całość zachwyca oszczędnym stylem i zwyczajnym językiem wyrwanym prosto z ulicy, który genialnie kontrastuje z szaloną fabułą. W moich stronach ludzie rozmawiają między sobą dokładnie w ten sam sposób, ale nie dziwota, bo autorka mieszka tuż za miedzą.

Znakomity debiut Weroniki Murek to powiew świeżości i oryginalności w polskiej prozie. Na takie książki czeka się latami, dlatego ich lektura tak szybko uderza do głowy. Ale trzeba pamiętać, że „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina” nie jest dla każdego. Opowiadania odradzam przede wszystkim permanentnym ponurakom, nałogowym smutasom oraz tym, którzy nie trawią groteski i czarnego humoru. Reszta wariatów będzie zachwycona. Ja jestem!

Pomylił sny! - powiedziała Różyłło. - Powiedziała mi to w dniu pogrzebu. Przyśnił mi się w nocy, powiedział: „Pomyliłem wtedy sny i zasiadłem we śnie kogoś innego. To, co zdarzyło się mnie, może się zdarzyć każdemu. Zniknęły okna i drzwi i już nie mogłem się wydostać.” Spytałam, jak tam jest, po śmierci, odparł: „Niewyobrażalna samotność”, to znaczy nie najgorzej. (s.20)

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Annie i Wydawnictwu Czarne!

5 komentarzy:

  1. Zwykle nie przekonują mnie debiuty, ale na ten bym się skusiła. Wydaje się, że pisarka ma mnóstwo nowatorskich pomysłów, a i styl nie najgorzej brzmi.

    OdpowiedzUsuń
  2. mam mieszane odczucia. Nie wiem czemu, tak jakos sie stalo. Zle dla mnie wrozy. Ale sa inne ksiazki wiec poczekam na kolejne recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami taki absurd i groteskę lubię, więc czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czarny humor, absurd i groteska skondensowane na 144 stronach (szkoda, że książka nie jest grubsza)? Brzmi fantastycznie! Cytaty też zachęcają, świetnie napisane (i wybrane, rzecz jasna). :)

    OdpowiedzUsuń