środa, 18 marca 2015

I jeszcze… żeby już nigdy nie było wojny

tytuł: Dziewczyny Wyklęte
autor: Szymon Nowak
wydawnictwo: Fronda
rok wydania: 2015
ilość stron: 528

moja ocena: 8/10

1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Z roku na rok rośnie świadomość społeczna na temat ludzi z antykomunistycznego podziemia, a samo święto promuje się często plakatami z wizerunkiem rotmistrza Pileckiego. Bo żołnierze, to jednak w domyśle mężczyźni. A przecież panowie nie walczyli sami, często towarzyszyły im kobiety, które brały czynny udział w partyzantce. Nie zawsze działały bezpośrednio z bronią w ręku, ale ich udział w walkach o Polskę nie wzbudza żadnych wątpliwości. Szymon Nowak, historyk, specjalista od czasów II wojny światowej, autor kilku książek, w swojej najnowszej publikacji „Dziewczyny Wyklęte” oddał hołd kobietom, które dzieliły los Żołnierzy Wyklętych.

W „Dziewczynach Wyklętych” Sławomir Nowak przedstawił historię szesnastu niezwykłych, niewyobrażalnie odważnych dziewcząt, które poświęciły wszystko dla dobra Ojczyzny. Niektóre bohaterki były tak młodziutkie, że nawet trudno nazwać je kobietami. Ale te podlotki wykazały się dojrzałością, niesamowitym hartem ducha i śmiałością. Walczyły pomimo ryzyka, kochały na przekór szalejącej wokół nienawiści, żyły pełnią życia choć otaczała je śmierć. Historyk przedstawia losy kobiet bez brutalnych szczegółów, a jednak w sposób działający bezpośrednio na świadomość czytelnika i oddający w pełni grozę tamtych wydarzeń. Najstraszniejsze jest chyba to, że dziewczyny nie miały żadnej taryfy ulgowej. Były prześladowane, przesłuchiwane i torturowane na tych samych zasadach co mężczyźni. Nawet ciążowy brzuszek nie wzbudzał litości oprawców. Ze wszystkich historii najbardziej poruszyły mnie te, w których razem z dziewczynami cierpiały ich nienarodzone lub maleńkie dzieci. 

Wszystkie historie dziewczyn wyklętych zostały zbeletryzowane, a autor opowiada ich losy w trzeciosobowej narracji. Doskonałe posunięcie, które ułatwia odbiór publikacji przeciętemu czytelnikowi, a także pozwala utożsamiać się z samymi bohaterkami. Cennym dodatkiem do książki są liczne zdjęcia pochodzące z prywatnych zbiorów żołnierek i ich rodzin. Może nie jest to najważniejszy element, ale dzięki tym fotografiom przeżywałam lekturę jeszcze bardziej, bo mogła zobaczyć twarz (nieraz niemal dziecięcą) kryjąca się za konkrety nazwiskiem. 

W każdym opowiadaniu to bohaterka stanowi punkt centralny, wokół którego obraca się cała akcja, ale przy okazji czytelnik poznaje losy ich rodzin, ukochanych mężczyzn, a czasem całych oddziałów. Sławomir Nowak nie ocenia dziewcząt, chociaż dziś, z perspektywy czasu, możemy wskazać, które decyzje były niewłaściwe, zbyt gwałtowne, lekkomyślne. Kiedy powinny posłuchać rozumu, a nie serca. Ale tu wcale nie chodzi o wytykanie błędów, ale o zrozumienie i przede wszystkim szacunek. 

Uważam, że historyk wykazał się ogromną empatią oraz wyczuciem i przedstawił biografie dziewcząt z kobiecej perspektywy. Z ich delikatnością i wrażliwością, z całym wachlarzem emocji i impulsów, które determinowały wybory żołnierek. Młode kobiety dołączały do partyzantki z rożnych pobudek. Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się patriotyzm, ale nie oszukujmy się, często najważniejszym impulsem była miłość do mężczyzny działającego w podziemiu. Dlatego w poszczególnych opowieściach nie brakuje tkliwych, wzruszających i tak zwyczajnie pięknych momentów. 

 „Dziewczyny Wyklęte” to poruszająca, wartościowa i przede wszystkim bardzo potrzebna, przełamująca ciszę publikacja. Wbrew pozorom nie wszystkie losy żołnierek skończyły się tragicznie. Kilku z nich udało się przetrwać i żyć dalej, choć to życie w komunistycznej rzeczywistości wcale nie było łatwe. Wanda, Krystyna, Lala i Sarenka przekazały autorowi swoje historie osobiście. Pomimo wszystkich trudnych doświadczeń pozostały ciepłymi i serdecznymi osobami oraz zachowały pogodę ducha. Najlepiej świadczą o tym słowa „Sarenki”, czyli Danuty Szyksznian-Ossowskiej: 
„Gdyby dziś ktoś mnie zapytał, co to jest szczęście – Kończy swe wspomnienia pani Danuta – nie mogłabym jednym słowem odpowiedzieć. Przecież samo życie jest szczęściem, a jeszcze żyć w wolności, być zdrowym, mieć rodzinę, dzieciaki, wnuki – to ogromne szczęście. Reszta jest mniej ważna. I jeszcze… żeby już nigdy nie było wojny.”

***
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Izabeli i wydawnictwu Fronda.

15 komentarzy:

  1. Bardzo jestem ciekawa tych biografii. Piękne motto "Sarenki"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Poruszająca. Ja trochę stronię od wojennych wspomnień, dzienników, retrospekcji i nawet tych aktualnych reportaży (np. bardzo lubię Jagielskiego, ale on tylko o tej wojnie...), bo wojna przeraża autentycznie. Te wszystkie horrory, literatura grozy, wymyślone strachy - to takie nic, to czyta się dla przyjemności, dla dreszczyku. Nie równa się prawdziwie strasznym wojennym obrazom.

    Ogromnie podoba mi się dobór cytatów w Twoich recenzjach. Ostatnio przy Myśliwskim bardzo mnie tym ujęłaś. Zresztą, tak jest za każdym razem. Tu też.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie dla mnie, lubię biografie, a taki temat to ten, o którym nie można zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chciałabym poznać historie tych 16 kobiet. Teraz żałuję, że nie kupiłam tej książki, ale na szczęście jest u mnie w bibliotece i już lecę zamawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka dotarła do mnie wczoraj, więc na pewno się z nią zapoznam. Natomiast polecam Ci również "Żołnierzy Wyklętych" tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Doskonała książka, pod każdym względem według mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem ciekawa tej pozycji, więc będę ją miała na uwadze. Obym nie zapomniała tytułu :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Czesto nie doceniamy tego niewielkiego szczescia, ktore nas otacza. Czyżby niewielkiego? Przecież ono jest ogromne! Większość z nas jest zdrowa i żyję w wolności, bez wojny. Może robić co chce, może sie spełniać. Niestety często o tym zapominamy, a takie pozycje są idealnym dla nas impulsem, aby zaczac doceniać to co mamy zanim to stracimy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam bohaterki za hart ducha, odwagę i wiarę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka zdecydowanie w moim guście:) Muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka zdecydowanie w moim guście:) Muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzisiaj skończyłam "Dziewczyny wyklęte". W moim przypadku doszedł jeszcze ten 'czynnik', że duża ilość wątków/wydarzeń miała miejsce w okolicy, z której pochodzę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydawnictwo Fronda ostatnio wydaje same perełki. Koniecznie muszę przeczytać i tę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nie czytałam, ale to moje ,,must read" koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem zachwycona faktem, że takie książki powstają, że ludzie je czytają i dzięki temu pamiętają o tych, o których zapomnieć nie wolno. Doceniam tę pozycję, czyta się dobrze, jest wartościowa i pełna wiedzy. Mądra, a jednocześnie przyjemna. Jedyne, czego się czepiam, to sposób prowadzenia narracji. Miałam wrażenie, że autor nie do końca jest zdecydowany - pisze opowiadanie czy książkę popularnonaukową. Na to drugie - "Dziewczyny..." są zbytnio zbeletryzowane, na to pierwsze - zbeletryzowane za mało.

    OdpowiedzUsuń