niedziela, 22 marca 2015

Dwa debiuty – dobry i zły

Ostatnimi czasy chętnie sięgam po najróżniejsze debiuty literackie. Czytam pierwsze dzieła znanych i wypróbowanych przeze mnie autorów oraz zupełnych nowicjuszy, którzy dopiero wkraczają  na skomplikowane ścieżki pisarskiego życia. Co ciekawe tomy tego typu podobają mi się bardzo albo wcale. Pośrednich odczuć nie zanotowałam. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o dwóch takich skrajnych przypadkach.

tytuł: Przypadek Alicji
autor: Aleksandra Zielińska
wydawnictwo: W.A.B.
rok wydania: 2014
ilość stron: 288

moja ocena: 7/10

Alicja, młoda studentka farmacji na jednej z krakowskich uczelni, pewnego ranka budzi się na trawniku na Podgórzu. Jest skołowana, otępiała i nie bardzo wie dlaczego spała na polu (jesteśmy w Krakowie, więc dwór odpada). Po chwili przypomina sobie, że poprzedniej nocy wypiła za dużo, dorzuciła do tego jakieś prochy, a w ostateczności w klubowej toalecie zdradziła swojego chłopaka z nieznajomym. Jakiś czas później dwie niewielkie kreseczki na teście ciążowym zwiastują, że od tej nieszczęsnej nocy w brzuchu Alicji rozwija się pasożyt, którego jak najszybciej trzeba będzie się pozbyć. 

Nieplanowana ciąża diametralnie pogarsza stan Alicji, która już wcześniej była niestabilna emocjonalnie, niepewna siebie i zagubiona. Niespodziewana informacja popycha dziewczynę w kierunku króliczej nory, ale każdy ma taką krainę czarów, na jaka sobie zasłużył. Atmosfera powieści zagęszcza się z każdą kolejna stroną, wokół Alicji mnożą się kolejne iluzje, dziwy i strachy, a schizofreniczny nastrój zaczyna udzielać się czytelnikowi. Studentka błąka się po świecie i zupełnie nie może sobie poradzić z rzeczywistością, która powoli zamienia się w senny koszmar. Co prawda dziewczyna nie prosi wprost o pomoc, ale rozpaczliwie próbuje zwrócić na siebie uwagę otoczenia.  

Akcja powieści dzieje się w Krakowie, ale równie dobrze mogłoby to być każde inne miasto. Gród Kraka znam całkiem dobrze, więc wiedziałam o jakich miejscach pisze autorka, ale to nie o panoramę miasta i urokliwe uliczki rozchodzi się w powieści, ale samotną dziewczynę w wielkim mieście, która ze wszystkich sił broni się przed dorosłością. Tyle, że ta dorosłość zastaje ją zupełnie nieprzygotowaną do życia. Alicja zamyka się w swoim własnym świecie, pielęgnuje nienawiść do nienarodzonego dziecka, nie dogaduje się ze współlokatorką, nie rozumie chłopaka artysty. Nie ma żadnego wsparcia w mamie tradycjonalistce, starszej siostrze prowadzącej ustabilizowane i schematyczne życie oraz milczącym ojcu, który nie ma własnego zdania. 

Aleksandra Zielińska garściami czerpie z popkultury (nawiązuje nie tylko do dzieła Lewisa Carrolla), puszcza oko do czytelnika, żartuje, podrzuca kolejne tropy i sugestie. Przyznam, że z przyjemnością dołączyłam do zabawy i rozszyfrowywałam kolejne aluzje. „Przypadek Alicji” to gorzka i niepokojąca proza, od której nie sposób się oderwać. Najmocniejszym punktem całej powieści jest wprawiające w osłupienie zakończenie. Świetna robota! Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnej książki z nazwiskiem Aleksandry Zielińskiej na okładce.


tytuł: Książę
autor: Filip Syczyński
wydawnictwo: W.A.B.
rok wydania: 2014
ilość stron: 416

moja ocena: 2/10

Debiutancką powieść Filipa Syczyńskiego reklamowano jako literacką odpowiedź na „Django” i „Zniewolonego”. Głównym bohaterem „Księcia” jest czarnoskóry niewolnik, a autor powieści jest filmowcem, więc skojarzenie tego typu nie dziwi, choć porównanie jest dość ryzykowne. Po opisie z okładki spodziewałam się zwariowanej i brawurowej fabuły, charakterystycznych bohaterów oraz poczucia humoru rodem z filmów Tarantino. Ale wbrew wszelkiej nadziei lektura powieści okazała się drogą przez mękę.

Fabuła „Księcia” jest tak pokręcona, że właściwie trudno w kilku słowach nakreślić o co mniej więcej chodzi. Poznajemy czarnoskórego niewolnika nazwanego Jezuskiem, służącą i jej tępego syna, ekscentrycznego Księcia i jego szurniętą dziewczynę. Losy wszystkich bohaterów splatają się przypadkiem i skupiają wokół postaci Jezuska. Wszystkie wydarzenia prowadzą do tego, żeby czytelnik mógł poznać tragiczne losy każdego z bohaterów szkoda tylko, że większość perypetii jest zwyczajnie niepotrzebna i bezsensowna. Szczególnie ciężko było mi przebrnąć przez pierwsze 100 stron, bo akcja pędziła na łeb na szyję, przez karty powieści przewinął się tłum różnych postaci, ale autor nie był łaskaw powiedzieć o co tak właściwie się rozchodzi.  

Sama historia może miałaby jakiś sens, gdyby została skrócona o połowę i opowiedziana inaczej. Bo choć manieryczny styl Syczyńskiego nie przestawał mnie irytować do samego końca, to i tak najgorsze były bezsensowne dialogi o dupie Maryny, w których bohaterowie obrzucali się niewybrednymi wyzwiskami w stylu: „dziwka”, „obciągara”,  „dupodajka”, czy „paszteciane ryje”. Przyznaję, autor wykazał się nie małą wyobraźnią, bo obelgi raczej się nie powtarzają. Żeby nie być gołosłowną pozwolę sobie zacytować kilka fragmentów:
„ – Zlizuj podłogę, szmato! – dodaje.
- Przesadzasz, kochanie!
- Wpierdalaj kurz zębami!” (s. 81)

„- Debil!
- Idiotka!
- Skurwysyn!
- Pizda!” (s. 83)

„- Teda nazywają kominiarzem, bo swojego komina nie myje! – dodaje Lala, opierając się o ścianę.
- A który facet sam do wanny pójdzie? Powiedzcie mi, kochane! Poza tym Ted jest słodziakiem. Gdyby chociaż miał przednie zęby, ale co zrobić? – broni się najwyższa.
- Raz przyszedł do mnie i jak ściągnął majtki, to wiecie, co krzyknęłam?! – pyta Lala, podpierając ręką biodro. – Matko Boska! To dżuma przecie!” (s. 119)
Dalej wcale nie jest lepiej:
„ - Niedołega z ciebie!
- Głupek!
- Kretyn!
- Pedał!
- Pederasta!” (s. 411)

„ - Koniec świata to ty masz w swojej pustej głowie!
- Wal się na ryj!
- Krasnolud!
- Zboczeniec!
- Niedorobiony!” (s. 412)
Czas i miejsce akcji (przypominam - Londyn w pierwszej połowie XIX wieku) nie mają zupełnie znaczenia (a wydaje mi się, że mieć powinny), bo maniery bohaterów pozostawiają wiele do życzenia, a język jest do bólu współczesny. Dziwnym trafem porwany z Afryki czarnoskóry mężczyzna doskonale dogaduje się z pozostałymi postaciami (bariery językowe nie istnieją). Gdzieś w tle zaserwowane zostają pseudointelektualne przemyślenia na temat życia i śmierci, bo Jezusek, Książę i Natasza są przecież tacy wrażliwi, smutni i samotni. A co do Jezuska… Kiedy czarnoskóry bohater ląduje na londyńskiej ulicy zostaje przezwany Jezuskiem, a motłoch zakłada mu na głowę drucianą koronę i nie przestaje go wyśmiewać. Z opresji ratuje go Louis, ale nic to, bo już do samego końca Książę i cała reszta będą nazywać Murzyna tym szyderczym przezwiskiem. I to niby mają być przyjaciele? 

Trzeba przyznać, że w „Księciu” dużo się dzieje, ale większość akcji i przewijających się w tle postaci nie ma najmniejszego sensu. Wciągnęłam się zaledwie w dwóch miejscach (opowieść Nataszy i historia życia Księcia), a przez pozostały czas dosłownie jęczałam nad książką. Do tej pory nie wiem co autor chciał przekazać poprzez historię Księcia i Jezuska. Ale tak sobie myślę, że może po prostu nie zrozumiałam tej książki? Może powieść jest tak artystyczna, że mój prosty umysł wiejskiej dziołchy nie może jej ogarnąć? Nie wiem. Jedno jest pewne, chcę o niej jak najszybciej zapomnieć. 

***
Za możliwość przeczytania obu książek serdecznie dziękuję Pani Paulinie i Grupie Wydawniczej Foksal

16 komentarzy:

  1. Pierwsza ksiazka mnie bardzo zainteresowala. O takim z nikad dzieecku juz raz czytalam i byla naprawde dobra. Moze i ta bedzie? A skoro taka wysoka nota to mozliwe ze i mnei sie spodoba ;)
    Co do drugiej ksiazki ( i nie wspominajac o nie dostosowaniu jezyka do wieku) w zyciu bym jej nei tknela za te oblegi. Nie moge czytac czegos, co w kolko ma wulgaryzmy. Cos okropnego dla chocby mych mysli. Uwazam ze wulgaryzmy powinny jak juz -podkreslac jakis stan emocjonalny badz sytuacje - a nie widniec jako czyste dialogi! Wlasnie jedna taka czytam, ze tylko dlatego ze chce napisac recenzje to mecze sie i czytam i czytam.... Szkoda powiesci, bo moze gdyby nie jezyk, gdyby jego dostosowanie, gdyby to jakos brzmialo - moze ksiazka "Ksiaze" bylaby dobra?

    Dobra moje wybiegi juz byly hehe, zes mnie tknela! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie to jednak mają fantazję w dobrze wyzwisk...

    OdpowiedzUsuń
  3. Do pierwszej książki mnie przekonałaś, natomiast drugą nie jestem zainteresowana. Nie lubię w książkach tak dużej ilości wulgaryzmów.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Każdy ma taką krainę czarów, na jaką zasłużył" - ładnie ujęte :) I podoba mi się, jak cudnie ironizujesz przy drugiej książce, że autor wykazał się wyobraźnią, bo obelgi się nie powtarzają :D

    A Zielińska ma nogi na okładce, kolejna książka z nogami, lubię obserwować te okładkowe trendy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Żadna z tych książek mnie nie ciekawi: w drugiej odstrasza mnie wulgarny język, w pierwszej schizofreniczny nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cytaty z "Księcia" nie zachęcają :/ A szkoda, bo fabuła wydawała się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Przypadek Alicji" - przeczytam to!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie przepadam za powieściami, których akcja dzieje się w Krakowie. A jeśli chodzi o drugą książkę... dziękuję, te cytaty mi wystarczą;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przypadek Alicji wydaje się interesujący. Ciekawy, taki dosadnie realny po prostu. Każdego z nas mogłoby to spotkać, dlatego też tytuł sobie od razu zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tymi debiutami to jest naprawdę różnie, choć ja ostatnio natykam się na same dobre... Ale żałuję, że ten "Książę" taki słaby...

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście ta książka o czarnoskórym niewolniku to prawdziwa "perła" :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przeszkadza mi wulgarny język w powieściach, ale to, co zaprezentowałaś w cytatach z "Księcia", to jak dla mnie przesada. Totalnie zniechęca do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  13. "O Jezu" - to mój jedyny komentarz do "Księcia". Co za syf. Najbardziej mnie wkurza, że autorzy czegoś takiego mają czelność zajmować czytelnikowi czas, który ten ostatni mógłby spożytkować na coś znacznie lepszego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z debiutami jest tak (przynajmniej ja to zaobserwowałam), że albo są rewelacyjne, albo okazują się klapą. I to też chyba widać u Ciebie (ocena 2/10, mamy tu wzorową klapę ;)).

    OdpowiedzUsuń
  15. O masakra z tą drugą książką :O Przytoczone cytaty ukazują jej bezsens ;]

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwszą jestem zainteresowana, ale ta druga... Co to jest ja się pytam? Co to są te beznadziejne cytaty? Tragedia.

    OdpowiedzUsuń