sobota, 14 lutego 2015

#widzęcię, czyli trochę inne walentynki

http://www.deon.pl/walentynki


Do św. Walentego przyczepiła się łatka w kształcie serduszka informująca wszystkich, że Walenty jest patronem zakochanych. Ale przecież ten Święty, któremu komercja i popkultura nadają słodki wygląd, jest również opiekunem ludzi cierpiących. Wszystkich tych, których cierpienia nie widać na pierwszy rzut oka.

Na portalu Deon.pl ruszyła walentynkowa akcja #widzęcię, która ma być gestem solidarności z podopiecznymi św. Walentego. Bez lukru, czekoladek, szampana i serduszek. Za to z troską, uwagą, współczuciem, ciepłym słowem i gestem. Mogłabym opowiedzieć o swoich doświadczeniach łączących się z sześcioma hasłami zaproponowanymi przez Deon, ale jak zawsze wolę się schować za książkami.

Lubię publikacje poruszające trudne tematy. Świadomie dobieram sobie tytuły, po których nie mogę spać w nocy, a w dzień chodzę otępiała i rozmyślam tylko o jednym, bo tak jak Kafka „Sądzę, że powinniśmy czytać tylko ten rodzaj książek, które nas ranią i przeszywają…”. Często tego typu opowieści oparte zostały na faktach. Te bolą najbardziej, ale też niosą nadzieję. Poniżej prezentuję Wam listę tytułów, które według mnie mogłyby ukazać się pod patronatem św. Walentego.




„Bellevue” Ivany Dobrakovovej to z pozoru lekka, wakacyjna opowieść. Wszystko zaczyna się miło i przyjemnie, ale czytelnik szybko orientuje się, że coś tu nie gra, a historia Blanki gmatwa się coraz bardziej, kiedy na jaw wychodzi, że dziewczyna cierpi na depresję.







 
„Picie. Opowieść o miłości” Caroline Knapp nie jest książką, którą czyta się dla przyjemności. To przerażające studium samotności i powolnego spadania na samo dno. Autentyczna i brutalna opowieść kobiety, która przeszła przez piekło walcząc z anoreksją i alkoholizmem.




Z kolei „Bóg znalazł mnie na ulicy i co z tego wynikło. Historia bezdomnego alkoholika” to prosta, szczera i pełna pokory opowieść Henryka Krzoska, której zakończenie przywraca wiarę w ludzi i umacnia wiarę w cuda. Sama książką jest jednym z nich.




„Ślady małych stóp na piasku” Anne-Dauphine Julliand to opowieść matki, która patrzy jak jej dziecko powoli gaśnie i odchodzi. W pierwszoosobowej narracji Anne-Dauphine dzieli się z czytelnikami najskrytszymi myślami i obawami. To jedna z tych książek, do których powinni dołączać paczkę chusteczek higienicznych.




„Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa” Constanze Bohg to chyba najtrudniejsza książka o osieroconych rodzicach, jaką w życiu czytałam. Historia małego Juliusa złamała mi serce i sprawiła, że w trakcie lektury ryczałam jak bóbr. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała stanąć przed podobnym dylematem, ale ostatecznie chciałabym wierzyć, że znalazłabym w sobie dość siły i odwagi, żeby zachować się tak, jak  Constanze. 




PS
Dziękuję Krzyśkowi z bloga Pochwalony.eu, który dzięki swojej wrażliwości stał się inicjatorem całej akcji!

13 komentarzy:

  1. To prawda, to również patron cierpiących, a tym lepiej nie pamiętać współcześnie, ehh.. Z tych 5 książek, które poleciłaś czytałam jedynie ,,Ślady..." i bardzo poruszająca faktycznie, także jestem ciekawa tym bardziej pozostałych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że o tym wspomniałaś. Przyznam, że sam nie wiedziałem, czyim patronem jest św. Walenty. A w kościele parafialnym, do którego było przypisane moje liceum i do którego chodziłem na rekolekcje wielkopostne znajduje się jedna z największych na świecie relikwii św. Walentego.
    Dość dawno nie wchodziłem na Twojego bloga (brak czasu), więc dopiero teraz zauważyłem zmiany. Bardzo korzystne! Blog wygląda dużo lepiej.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te dwie ostatnie książki- ile emocji i wzruszeń i cierpienia, ale też myślę ogromnej miłości...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mądry, wyważony wpis na tę dzisiejszą "okazję":) Tak, takie rzeczy popieram! Przypomniałaś mi też o Bellevue - miałam kupić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za ten wpis. Jestem zmęczona Walentynkami i małpowaniem amerykańskich świąt. Poza tym mam wrażenie, że Walentynki u nas stają się już nawet nie świętem miłości, tylko seksu. Co za wypaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takich postów powinno być więcej! Każda z przedstawionych lektur jest z pewnością wartościowa - mnie najbardziej intrygują dwie ostatnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. bellevue - z checia to rpzeczytam - nawwet nie znalam - musze dopisac do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ogromny plus ode mnie za napisanie o walentynkach trochę inaczej!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo chciałam napisać ;)
      A co do powyższych propozycji wydawniczych, jestem jak najbardziej na tak.

      Usuń
  9. Jakiś czas temu "Ślady małych stóp na piasku" rozbiły mnie emocjonalnie... Potrzeba więcej takich książek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Inne spojrzenie na Święto Zakochanych zaprezentowałaś i bardzo dobrze...Dowiedziałam się o kilku wartościowych tytułach, o których wcześniej nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z dwoma ostatnimi tytułami chętnie się zapoznam.

    OdpowiedzUsuń