czwartek, 26 lutego 2015

Wciskające w fotel kontynuacje

tytuł: Dzikie serce, Gniewna gwiazda
tytuł oryg.: Rebel Heart, Raging Star
autor: Moira Young
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2014, 2015
ilość stron: 400, 448

moja ocena: 7/10

Pamiętam, że „Krwawy szlak” Moiry Young był dobry, ale bez większego szału. Ot, niewyróżniająca się niczym szczególnym młodzieżówka z obowiązkowym wątkiem miłosnym w tle. Po kontynuację sięgnęłam bardziej z poczucia, że nie lubię zostawiać rozgrzebanych serii, niż z ciekawości jak potoczą się dalsze losy Saby i jej rodzeństwa. Okazało się, że kontynuacja (zarówno tom 2 i 3) wypada dużo lepiej niż jedynka.

Akcja drugiego tomu „Kronik czerwonej pustyni” zaczyna się niedługo po wydarzeniach kończących „Krwawy szlak”. Rodzeństwo jest już razem, ale podziało się zbyt wiele, żeby relacja Saby i Lugh była taka jak wcześniej. Oboje zmielili się nie do poznania i tylko Emmi sprawia wrażenie tej samej, radosnej dziewczynki. Bohaterowie nie mają czasu zaznać ani chwili spokoju, bo z każdym dniem rośnie wróg rośnie w siłę, ale garstka buntowników nie zamierza się poddać. Do tego Saba tęskni za Jackiem. Problem w tym, że wszystko wskazuje na to, że jej ukochany dołączył do wojsk nieprzyjaciela…

Moria Young naprawdę postarała się, żeby pokomplikować losy bohaterów. Akcja powieści pędzi na łeb na szyję, nie pozwalając czytelnikowi odetchnąć ani na moment. Rzadko spotykam powieści, w których przez cały czas coś się dzieje, ale w przypadku  „Kronik czerwonej pustyni” trudno znaleźć choć jeden spokojny rozdział. Przygoda goni przygodę, a bohaterowie są w ciągłym ruchu przemierzając świat wykreowany przez autorkę. Atmosfera powieści jest ciężka i budzi niepokój, a odbiorca podskórnie czuje, że coś wisi w powietrzu. „Dzikie serce” aż bucha emocjami, żeby powoli wyciszać się w Gniewnej gwieździe.

Osobiście uważam, że w obu kontynuacjach bohaterowie przeszli pozytywną metamorfozę. Saba nareszcie zaczyna myśleć o sobie, a nie tylko martwić się o to, co powie jej brat. Z kolei Lugh nie ma nic wspólnego z chodzącym ideałem (choć siostra nie przestaje go idealizować), jest trochę chamowaty i prostacki, co wbrew pozorom działa na jego korzyść. W końcu relacja między rodzeństwem jest w miarę normalna (kamień z serca), bo w trakcie lektury pierwszego tomu podejrzewałam ich o kazirodztwo. Przez karty powieści przewija się również plejada bardzo ciekawych postaci (starych i nowych), a autorce udaje się tworzyć intrygujące powiązania między nimi. Ale najbardziej podoba mi się to, że Moira Young nie trzęsie się nad swoimi bohaterami i lekką ręką uśmierca jednego za drugim. Co prawda do poziomu Georga R. R. Martina jeszcze sporo jej brakuje, ale i tak trup ściele się gęsto. 

„Dzikie serce” wgniata w fotel i nie pozwala ani na moment odetchnąć. Cały tom pochłonęłam zachłannie w kilka godzin bez żadnej przerwy. W porównaniu z obłędem, który ogarnął mnie w trakcie lektury dwójki, „Gniewna gwiazda” wypada nieco słabiej, choć i tak dużo lepiej niż jedynka. Nie twierdzę, że zakończenie okazało się marne, wręcz przeciwnie, ale zabrakło mi jakiegoś szaleństwa (choć nie obyło się bez kilku pozytywnych zaskoczeń), które zwaliłoby mnie z nóg. Mimo wszystko, dzięki bardzo udanym kontynuacjom, cała seria wypada naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że plotki o wykupionym przez Ridleya Scotta prawie do ekranizacji serii okażą się prawdziwe, bo historia wymyślona przez Moirę Young ma zdecydowanie filmowy potencjał.

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Magdzie i Wydawnictwu Egmont!

10 komentarzy:

  1. Rzadko zdarzają się udane kontynuacje, super, że stało się tak w tym przypadku, tym bardziej mnie to zachęca do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli faktycznie się okaże, że Ridley Scott będzie ekranizował. to i ja się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeeeeeny, a Krwawy szlak ciągle nietknięty na półce... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też lubię, gdy każda następna część jest lepsza. Najgorsze są rozczarowania, gdy pierwsza oczaruje, a potem brakuje pomysłu i pisze się na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Druga część lepsza od pierwszej? :) O. Chyba pierwszy raz się spotykam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozytywna metamorfoza w kolejnych częściach serii- to na wielki plus.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, a ja coś nie czuję tych książek. Niby fajne, niby się innym podobają, a ja zupełnie nie mam na nie ochoty. Trochę szkoda, no ale nic na siłę :/

    OdpowiedzUsuń
  8. To ja aż tak prędko tego tomu nie przeczytałam, ale przyznam, że finał jest zaskakujący. Sprawił nawet, że wzrosła moja ogólna ocena dla całości tej trylogii :) Choć na ekranizację nadaje się najlepiej tom pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadal mam chęć na tę serię :) Lubię zaskakujące i wbijające w fotel finały :

    OdpowiedzUsuń
  10. O dziwo nie słyszałam dotychczas o tej serii, ale bez wątpienia intryguje, także mam nadzieję, ze wcześniej czy później natrafię na nią ;)

    OdpowiedzUsuń