wtorek, 3 lutego 2015

Uważaj o czym marzysz, czyli stara prawda w wersji dla dzieci - "Okruchy magii", Kathryn Littlewood


Pamiętacie Rozamrynkę Szczęsną? Na pewno tak, bo tej małej nie sposób zapomnieć. „Okruchy magii” to już trzeci tom serii „Magiczna cukiernia” amerykańskiej pisarki Kathryn Littlewood. Przyznaję, że tęskniłam za Rozmarynką i jej niesfornym rodzeństwem, a lektura książeczki po raz kolejny sprawiła mi mnóstwo frajdy.

Akcja powieści rozpoczyna się niedługo po wydarzeniach kończących tom drugi. Rozmarynka wraca do domu w Klęskach Zdroju w otoczeniu dziennikarzy. Dziewczynka jest szczęśliwa, bo udało jej się odzyskać „Almanach Wiedzy Kulinarnej Szczęsnych” i znów wszystko wróciło do normy. No prawie wszystko, bo nagła sława i zainteresowanie mediów coraz bardziej ciążą małej bohaterce. Pewnego dnia Rozmarynka zostaje porwana! Okazuje się, że za wszystkim stoi Pan Smalec, szef Korporacji Wypieków Cukierniczych Mostess, który wymyśla sobie, że nie uwolni dziewczynki, dopóki ta nie opracuje nowych, magicznych przepisów, dzięki którym Pan Smalec osiągnie cukierniczy sukces…

„Magiczna cukiernia” to przezabawna i pełna akcji seria dla małych czytelników, która z pewnością podbije też serca rodziców. Całość jest po prostu świetna, ale mi najbardziej podoba się pozytywne przesłanie płynące z powieści. Autorka dokonuje klasycznego podziału na dobro i zło, nie ma w tej historii postaci neutralnych, więc dzieci nie będą miały problemów ze wskazaniem pozytywnych i negatywnych wzorców. Każdy, chociaż przez moment, chciałby być sławny, popularny, cieszący się powszechnym zainteresowaniem ludzi. O tym także marzy Rozmarynka, ale kiedy jej pragnienie się spełnia, wówczas dziewczynka dostrzega jego negatywne skutki. Nie tylko znajduje się pod ciągłą obserwacją kamer, ale też naraża się na niebezpieczeństwo, bo zwraca na siebie uwagę Pana Smalca. 

Innym, ważnym elementem powieści jest wzajemna miłość rodzeństwa. To nic, że czasami się kłócą i przegadują, bo kiedy Rozmarynka znajduje się w niebezpieczeństwie, jej bracia bez wahania ruszają z pomocą. Również rodzice to osoby godne zaufania, które ani przez moment nie wątpią w siły swoich dzieci, potrafią je wspierać i dopingować w trudnych momentach. Jak zawsze Kathryn Littlewood mistrzowsko dobrała imiona dla swoich bohaterów (tzn. tych, którzy pojawiają się w powieści po raz pierwszy), które odzwierciedlają ich osobowość. Ale nawet Panu Smalcowi, czarnemu charakterowi i postaci ewidentnie negatywnej, należy się szacunek, dlatego dzieci nie mówią o nim inaczej, niż właśnie „pan”. 

„Okruchy magii” to wspaniała, przesycona humorem i magią opowieść o dzielnej dziewczynce i jej nieustraszonych braciach. Szalona fabuła gwarantuje doskonałą zabawę i głośne wybuchy śmiechu. Ale uwaga, zanim zaczniecie czytać przygotujcie sobie jakieś smaczne jedzonko, bo od tych wszystkich pyszności pieczonych przez Rozmarynkę czytelnik od razu robi się głodny. Jeśli jeszcze nie słyszeliście o rodzince Szczęsnych, to musicie ich jak najszybciej poznać. Powieści Kathryn Littlewood to literatura dla dzieci, która zachwyci całą rodzinę, a nawet tych, którzy na co dzień nie sięgają po podobne książeczki.


***
tytuł: Okruchy magii
tytuł oryg.: Bite-sized magic
autor: Kathryn Littlewood
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2014

14 komentarzy:

  1. Niestety, nie znam tej serii, ale nic nie szkodzi na przeszkodzie, żebym się z nią zapoznała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam serii, ale rozejrzę się za nią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem muszę zaspokoić dziecko w sobie i sięgam po podobne lektury, więc całkiem możliwe, że spotkam się kiedyś z Rozmarynką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam, a im starsza jestem tym bardziej doceniam bajki :)

      Usuń
  4. Nie jestem do końca przekonana czy seria przeznaczona dla mnie, ale chyba warto się o tym przekonać sięgając na sam początek po część pierwszą.
    I tak się zastanawiam jak już wspomniałaś o jedzonku, dlaczego nie cierpię jeść przy lekturach... W istocie mnie to rozprasza i ociąga od czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej nie jem w trakcie czytania, co innego w przerwach :)

      Usuń
  5. Nie znam, ale chyba też nie poznam :]

    OdpowiedzUsuń