niedziela, 22 lutego 2015

Rok z ks. Janem Twardowskim (2)



„O znaku krzyża” Ks. Jan Twardowski

Chciałbym opowiedzieć, kto i co mi się przypomina, kiedy rysuję na sobie znak krzyża, mówiąc: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Najpierw przypominają mi się wasze mamusie i moja też. Przecież ona pierwsza uczyła mnie tego znaku. Gimnastykowała moją rękę, którą teraz podnoszę Najświętszy Sakrament. Komenderowała: „Na prawo, na lewo. Dotykaj czoła, a nie nosa. Serca, a nie blaszanego guzika. Ramion, a nie szelek.” Mówiła jeszcze, że dziewczynka przechodząc przed krzyżem przydrożnym w czasie wakacji, powinna się przeżegnać, a chłopiec zdjąć czapkę.
Tak mi się jednak zdarzyło, że przechodziłem kiedyś w lipcu koło wiejskiego, wysokiego krzyża. Wiatr zerwał mi czapkę pełną upału wprost do stawu, na którym białe i żółte grążele chowały kwiaty pod wodę.
Zanim wyłowiłem czapkę kijem do poprawiania rolety, a trwało to wyławianie bardzo długo, bo stale przeszkadzała sinozielona trzcina, babka wodna i czołgający się tatarak o trójbocznej, czerwonawej u podstawy łodydze – przechodząc przed wiejskim krzyżem rysowałem na sobie znak krzyża świętego, tak jak dziewczynka.
Jak często teraz, kiedy przyjdzie się żegnać, choćby już opadły ostatnie liście, a powietrze pachniało bliskim śniegiem – staje mi w oczach ten stary wiejski krzyż z czasów szkolnych.
Czerwony motyl dotykał ran Pana Jezusa, opodal trzy grzyby pachniały już Wigilią.
To co było dawno, najlepiej się pamięta. Poza tym w tym dniu, kiedy zostałem księdzem i nie jadłem obiadu ze wzruszenia, choć podano mi zsiadłe mleko z kartoflami, nie mogłem się nawet porządnie przeżegnać, bo trzymałem stale w rękach pół tysiąca obrazków do rozdawania.
Wtedy sama mamusia mnie  przeżegnała: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Czasem kreślisz znak krzyża byle jak, łapu capu, jakbyś wojsko owadzie odganiał, a ja nie potrafię tak szybko, bo przecież tyle mi się przypomina.

http://all-you-need-is-book.blogspot.com/search/label/Rok%20z%20ks.%20Janem%20Twardowskim

7 komentarzy:

  1. Zaraz otworzę kalendarz i zobaczę, co ks. Twardowski mówi mi na dzisiejszy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny post Marto...z przykrością patrzę, jak jestem na eucharystii, jak byle jak wierni robią na sobie znak krzyża świętego, i jak przykucają zamiast kleknąć na obydwa kolana, by oddać swemu Bogu cześć i się przed nim ukorzyć.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisane :) Coraz bardziej wzrasta mój podziw do twórczości ks. Twardowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Abstrahując od religii, mam wrażenie, że coraz więcej robimy na szybko, niedokładnie, byle jak.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały człowiek!
    Uwielbiam Jego poezję! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, nic dodać nic ująć. Ks. Twardowski wszystko idealnie ujął w postaci tak prostych słów. W istocie magia zawarta w słowie pisanym.

    OdpowiedzUsuń