wtorek, 10 lutego 2015

Pokręcona norweska obyczajówka

tytuł: Śnieg przykryje śnieg
tytuł oryg.: Snø vil falle over snø som har falt
autor: Levi Henriksen
wydawnictwo: Smak Słowa
rok wydania: 2015
ilość stron: 308

moja ocena: 6/10

Patrząc na okładkę tomu „Śnieg przykryje śnieg” Leviego Henriksena, norweskiego pisarza, dziennikarza i muzyka, można spodziewać się sensacji, albo thrillera. Z kolei opis z okładki sugeruje raczej kryminał. Ale powieść  Henriksena to nic innego, jak po skandynawsku pokręcona obyczajówka z wątkiem kryminalnym w tle.

Po odsiadce w więzieniu Dan Kaspersen wraca do małej rodzinnej miejscowości Skogli na pogrzeb młodszego brata. Mężczyzną targają wyrzuty sumienia, bo gdyby prosto z więzienia pojechał do domu, to może udałoby mu się powstrzymać Jakoba przed popełnieniem samobójstwa. Dan jest rozbity emocjonalnie, nie potrafi sobie poradzić z tragedią, chce jak najszybciej pozbyć się gospodarstwa i wyjechać gdzieś daleko. Ale życie szybko weryfikuje jego plany, kiedy na horyzoncie pojawia się piękna Mona, a duchy z przeszłości wyciągają po niego swoje łapska.

Literatura skandynawska przyzwyczaiła mnie do wszechobecnego zimna i śniegu, który jest nie tylko elementem krajobrazu, ale przede wszystkim symbolizuje stan duszy bohaterów. Tak jest też w przypadku Dana, człowieka z przeszłością i bez jasno określonej przyszłości, czy chociaż konkretnych planów. O marzeniach nawet nie warto wspominać, bo tych mężczyzna wyzbył się już dawno temu. Cała powieść to właściwie zapis wewnętrznych zmagań bohatera, który jako dorosły człowiek nie doszedł do niczego, niczego nie osiągnął i niczego konkretnego nie planuje. Ale Dan będzie walczył dopóki tli się w nim iskierka nadziei. Z jakim wynikiem zakończy się ta potyczka musicie przekonać się już sami.  

Rzadko kiedy mam okazję przeczytać powieść obyczajową (będę się upierać, że to na pewno nie jest thriller, ani tym bardziej kryminał) napisaną przez mężczyznę. I to jeszcze wrażliwego mężczyznę, który nie boi się wspominać o uczuciach, choć bywa przy tym szorstki i nieporadny. Książka Henriksena ma przede wszystkim sensowną i dobrze skonstruowaną fabułę, choć radzę nie oczekiwać rewolucji. Wielkich zaskoczeń nie będzie. Norweski pisarz skupił się na warstwie emocjonalnej swojej powieści, co z pewnością działa na jego korzyść. Wykreował niejednoznacznych bohaterów, którzy nie są nieskazitelnie dobrzy lub źli do szpiku kości, jednak czytelnik podświadomie wie z kim sympatyzować i czyją stronę trzymać. 

„Śnieg przykryje śnieg” to dobrze napisana powieść, która gwarantuje kilka godzin rozrywki na przyzwoitym poziomie. Co prawda Henriksen nie zakasuje odkrywczą fabułą, ale skłania do refleksji i kusi mroźnym, norweskim klimatem. Właściwie historia Dana to już gotowy scenariusz filmowy, a ja jestem pewna, że Mads Mikkelsen (<3) poradziłby sobie doskonale w roli głównego bohatera. 

***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Karolinie i wydawnictwu Smak Słowa!


16 komentarzy:

  1. Tyle już o tej książce napisano na blogach...kolejna akcja reklamowa. Ja sobie podaruję, bo coś czuję, że to coś w rodzaju beznadziejnych Córek gór

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak jest ze stylem? Nie ufam skandynawskim pisarzom (rety, miałam już tak nie pisać), albo tłumaczeniom skandynawskich książek. Ale skoro piszesz, że na poziomie, to nawet zerkam z zainteresowaniem... Zimę i śniegi uwielbiam, obyczajówki już nie tak bardzo. Też myślałam, że to raczej kryminał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i przeczytam, ale raczej w najbliższym czasie się na to nie zapowiada, bo mam za duży domowy stosik :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Każda opinia inna, ale nie znalazłam takiej całkowicie pełnej pochwał i zachwytów... A mnie kusi... Można by samemu porównać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że skandynawska proza coraz mocniej mnie przekonuje (podobnie mam z kinem). Już nie tylko słynne kryminały, ale nawet powieści obyczajowe. Sam jestem w trakcie czytania "Odpływu" Christensena i nie mogę się oderwać. O tej powieści nie słyszałem, ale jeśli jest tak przyzwoita jak piszesz, to niech tylko wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może gdy nadarzy się okazja sięgnę po tą powieść ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. To coś dla mnie na przerywnik....skandynawskie klimaty lubię, a jeszcze jeżeli to nie jest kryminał.... to tym bardziej mnie inytryguje....

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie, chyba większość osób nastawiła się na thriller/kryminał, a tu taka niespodzianka...

    Mads Mikkelsen <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie się ta książka podobała, choć rzeczywiście nie jest to typowy thriller, bardziej powieść psychologiczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że więcej tu obyczajówki niż kryminału, ale w sumie jak mi książka wpadnie w ręce to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciągle czytam o tej książce i chyba w końcu też przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Madds na Dana?! Jakoś nie zupełnie nie przekonuje, choć go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem sama, może wystarczy mi to, że skłania do refleksji? Albo że mężczyzna zdecydował się opowiedzieć o swoich emocjach? To może być ciekawe ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie przemawia do mnie ta książka. Gdyby wątek sensacyjny był bardziej rozwinięty i zajmował większą część książki, to z chęcią zabrałbym się za "Śnieg przykryje śnieg". NIe jestem zainteresowany książką.

    OdpowiedzUsuń
  15. Słusznie się upierasz, że to nie jest thriller, "poupieram" się razem z Tobą;)
    Podobnie jak Agacie, Mikkelsen nie pasowałby mi do roli Dana, ale za to jak zagrał w "Kochanku królowej"! Podobał mi się przeogromnie...;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka przypadła mi do gustu. Też uważam, że jest to powieść obyczajowa.

    OdpowiedzUsuń