czwartek, 5 lutego 2015

Pan Cogito w pustym mieszkaniu



tytuł: Wierność. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie, Zachwyt i rozpacz. Wspomnienia o Wisławie Szymborskiej
autor: Anna Romaniuk, Agnieszka Papieska           
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
rok wydania: 2014                
ilość stron: 576, 528

moja ocena: 8/10, 7/10         
             
Nie pamiętam momentu śmierci Herberta, bo w 1998 r. miałam 9 lat i ważniejsze sprawy na głowie. Za to doskonale pamiętam zamęt po śmierci Szymborskiej. Nagle namnożyło się wielbicieli i znawców poezji, a kolejne tomiki z jej nazwiskiem na okładce wyrastały jak grzyby po deszczu. Cóż, na nikim się tak dobrze nie zarabia jak na nieboszczykach, a i ludzie pod wpływem emocji chętniej wyciągają pieniądze z portfeli. Nie czytałam biografii Szymborskiej i Herberta, bo według słów Tomasza Jastruna: „Za poetę mówią jego wiersze, dajcie spokój biografiom.” Ale tomy wspomnieniowe, czyli „Wierność. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie” oraz „Zachwyt i rozpacz. Wspomnienia o Wisławie Szymborskiej” mnie skusiły, bo byłam ciekawa jak na poetów patrzyli ich bliscy i znajomi. 

Obie publikacje zostały ładnie i solidnie wydane. W każdym tomie wspomnienia zajmują około 500 stron, i to uczciwe 500 stron, bo magnesy są stosunkowo niewielkie. Całość została wzbogacona o kalendarium życia i twórczości oraz wklejkę ze zdjęciami. Tyle jeśli chodzi o stronę techniczną. Jednak ważniejsza jest treść, czyli tytułowe wspomnienia. Większość tekstów zamieszczonych w książkach, to przedruki z prasy, ale jest też kilka nowych, które powstały specjalnie na potrzeby publikacji. Wypowiadają się przede wszystkim ludzie najbliżej związani z poetami, czyli rodzina i przyjaciele, ale też koledzy po piórze, dawni współpracownicy, artyści i wydawcy. 

Podobno nie wypada źle mówić o zmarłych. I faktycznie nikt nie wypowiada się negatywnie o Szymborskiej, zupełnie jakby była bez wad. We wspomnieniach dominują historie o jej błyskotliwym i przewrotnym poczuciu humoru, o wrażliwości, skromności, prostocie. O talencie, głębokiej znajomości natury świata i człowieka, trafiających w samo sedno wierszach i oczywiście „tragedii sztokholmskiej”. O loteryjkach, wyklejankach, zamiłowaniu do kiczu i groteski oraz drobnych dziwactwach, które każdy wspomina z czułością. Nawet to, że była skryta i nie lubiła medialnego zamętu wokół siebie jest całkowicie zrozumiałe. 

Z kolei znajomi Herberta bez oporów wyliczają jego słabości. Bo Pan Cogito bywał oschły, uparty, egoistyczny, cholernie pamiętliwy. Ale też uwielbiał się wygłupiać i żartować. Był miły, sympatyczny i uczynny. Można było na nim polegać. Potrafił oczarować każdego, a nawet według słów jednego z przyjaciół przypominał Kubusia Puchatka. Do samego końca był wierny swoim poglądom, nie złamała go nawet ciężka choroba. Do tego był prawdziwym człowiekiem renesansu, znał się na literaturze i  sztuce, sam pisał i rysował. Potrafił kontemplować arcydzieła malarstwa i architektury, spędzał mnóstwo czasu na badaniach i dokształcaniu się w tym zakresie. Bardzo ciekawy obraz Herberta kreśli jego pierwsza wielka miłość oraz żona poety, która muszę to stwierdzić, jest cierpliwym aniołem, skoro zżyła z nim życie we względnej zgodzie i szczęściu.

„Zawsze się starłam prowadzić dom oszczędnie. Ale Zbyszek wszystko wydawał na książki, na podróże i na różne fantazje.”
- Katarzyna Herbertowa -

W obu tomach powtarzają się niektóre nazwiska, w końcu nie mamy w Polsce aż tak wielu poważnych literatów i wiarygodnych artystów. Nie wszystkie teksty są równie wartościowe, bo czasami autorzy próbują wylansować się na siłę, wspomnienia o poetach zamieniają w opowieść o sobie, w której pisarze stają się zaledwie tłem i ciekawostką w życiorysie. Ze wszystkich wspomnień najbardziej podobał mi się tekst Henryka Grynberga o Herbercie i wspomnienie Jerzego Pilcha o Szymborskiej. To w nich wyczułam najwięcej szczerości, bo zarówno Pilchowi, jak i Grynbergowi nie zależy na wypromowaniu własnej osoby i chyba nie zastanawiają się nad tym, co pomyślą o nich czytelnicy, przez to wypowiadają się naturalnie i bez patosu. Gdzieś między wierszami można wyczytać, jak wyglądały kiedyś środowiska literackie w Krakowie i w Warszawie (co prawda Herbert dużo poróżowiał po świecie, ale poza Lwowem najbardziej związany był ze stolicą), kto z kim sympatyzował i jaka panowała atmosfera w obu miastach. 

Lekturę wspomnień przeplatałam sobie wierszami. To było bardzo dobre posunięcie, szczególnie jeśli chodzi o Herberta. Opowieści o autorze „Trenu Fortynbrasa” zawierają biograficzne wątki, dzięki którym można wyłapać kontekst, zrozumieć intencje Herberta i odpowiedzieć na nieśmiertelne pytanie o to, co autor miał na myśli. Z Szymborską generalnie sprawa jest prostsza, bo też jej poezja nie jest skomplikowana, ale czytelnik szukający biograficznych smaczków we wspomnieniach może poczuć się rozczarowany. Znajomi poetki stają za nią murem i powtarzają, że autorka „Chwili” dbała o swoją prywatność, dlatego w niektórych sprawach oni również wybierają milczenie. Właściwie z ciekawostek dowiedziałam się tylko w jakich okolicznościach powstał najlepszy wiersz Szymborskiej, czyli „Kot w pustym mieszaniu”. 

Lektura wspomnień okazała się interesującym i zajmującym doświadczeniem, które pozwoliło mi dostrzec i zrozumieć więcej. Ostatecznie publikacja „Wierność. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie” okazała się dużo ciekawsza i bardziej osobista, bo poprzetykana fragmentami listów i dedykacjami z książek. Do tego dla poezji  Pana Cogito mam więcej serca, a nawet stawiam ją na piedestale. Z całym szacunkiem dla Szymborskiej, ale moim zdaniem jej Nobel należał się Herbertowi, bo jego poezja jest znacznie lepsza. Kilka takich głosów wyczytałam też w tomie „Wierność”. Oczywiście „Zachwyt i rozpacz. Wspomnienia o Wisławie Szymborskiej” również warto przeczytać i zachować ku pamięci, a czas spędzony nad książką z pewnością nie będzie zmarnowany. Ja jednak pozostaję wierna Herbertowi. 

***
Książki przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Marty i Domu Wydawniczego PWN!

http://www.dwpwn.pl/


16 komentarzy:

  1. Chętnie przeczytam, interesują mnie te książki, obecnie jednak jestem w tematach mafijnych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem nic na temat mafijnych powiązań poetów, więc oba tomy teraz nie wpasowałyby się w Twój czas :D Ale tak na przyszłość polecam :)

      Usuń
  2. Szczególnie książka o Szymborskiej mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej o Herbercie, ale generalnie jego poezja jest mi bliższa :)

      Usuń
  3. Dawno mnie tu nie było, ale już wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wrażeniem. Kiedyś sobie taki zestaw muszę zafundować. Zwłaszcza "Wiersze" Herberta i wspomnienia o Nim. Toż to skarby prawdziwe na tym zdjęciu prezentujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te wydania z a5, bo są skromne, ale bardzo estetyczne i solidne :) Kusiły mnie kiedyś wszystkie pojedyncze tomy poezji Herberta, ale powtarzam sobie, że przecież mam je wszystkie w jednym, więc byłoby to marnowanie pieniędzy i przestrzeni :D

      Usuń
  5. Również jestem wierna Herbertowi :) Pana Cogito cytowałam sobie przed snem, choć o wiele bardziej lubiłam krótkie formy prozatorskie Herberta. "Wieża" <3 Przeczytałabym chętnie o nim, choć stronię od biografii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie "Guzik" i "Szwaczka" :) Wyobrażam sobie jak recytujesz Pana Cogito przed snem i szczęka opada mi do podłogi :) Przyznaj się, który wiersz najbardziej Cię opętał?

      Usuń
    2. Teraz już nie pamiętam ;) Poza końcówką "Wieży"... "wszyscy trzej mają zielone oczy. od tego wypatrywania, nie od nadziei"...

      Usuń
  6. Również jest mi zdecydowanie bliższa poezja Herberta i także uważam, że to mu należał się Nobel;) Ale chętnie przeczytam obie książki. Wspomnienia o Herbercie już czekają na półce na swoją kolej, za Szymborską muszę się jeszcze rozejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tym bardziej nie pamiętam momentu śmierci Herberta, bo miałam rok ;) Szczerze, to dotychczas nie miałam przyjemności zapoznać się z jego twórczością. Jakoś nie było mi to po drodze. Z kolei osiągnięcia Szymborskiej są zdecydowanie mi bliższe.
    Zważywszy, że w tych dwóch publikacjach jest i kalendarium i twórczość autorów, zatem oznacza to podwójną radość. Chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rarytasy dla biograficznych - jak ja - świrów:)

    OdpowiedzUsuń