piątek, 2 stycznia 2015

Życie bez czekolady byłoby straszne


tytuł: Moja mroczna strona
tytuł oryg.: All These Things I've Done
autor: Gabrielle Zevin
wydawnictwo: YA!
rok wydania: 2014
ilość stron: 352

moja ocena: 7/10

Uwielbiam czekoladę. Właściwie jak dla mnie mogłyby nie istnieć żadne inne słodycze, bylebym tylko miałam stały dostęp do tabliczek czekolady do fioletowej krówki. A teraz wyobraźcie sobie świat, w którym ten najpyszniejszy umilacz życia jest oficjalnie zakazany. Toż to prawdziwy koszmar! Taką właśnie wizje przyszłości snuje Gabrielle Zevin w powieści „Moja mroczna strona”.

Szesnastoletnia Ania ma wyjątkowo skomplikowaną sytuację rodzinną. Jej rodzice nie żyją, babcia leży na łożu śmierci, starszy brat ma mentalność dziecka, więc przez cały czas Ania musi go mieć na oku, a dwunastoletnia Natalia jest za mała, żeby odciążyć siostrę w obowiązkach. Do tego wszystkiego jej ojciec był bossem czekoladowej mafii, więc przez cały czas dziewczyna znajduje się na świeczniku, a nie wszyscy dobrze życzą jej i jej rodzinie. Ania stara się prowadzić spokojne i stabilne życie, nie miesza się w rodzinne interesy i unika sensacji. Wszystko komplikuje się z chwilą,  kiedy bohaterka zostaje oskarżona o próbę otrucia czekoladowym batonikiem swojego byłego chłopaka, a na horyzoncie pojawia się nowy przystojniak, który jest wyraźnie zainteresowany zacieśnieniem znajomości z Anią. 

Akcja powieści rozgrywa się w Nowym Jorku w 2083 roku. Miasto jest doszczętnie zniszczone, ludzie zaszczuci przez władze i ich bzdurne prawa, kawa i czekolada są zakazane, papier jako produkt ekskluzywny można nabyć tylko na kartki, właściwie to na wszystko trzeba mieć specjalne kupony. Wizja przyszłości autorki bardziej mnie rozbawiła, niż przeraziła, bo... to wszystko pachnie dobrze znaną nam komuną! Przecież to już było i to wcale nie w tak odległej przeszłości. Dlatego w trakcie lektury trudno było mi zachować powagę, bo całą tą apokaliptyczną wizję miliony ludzi przerobiły we własnym życiu. 

Podejrzewam, że pisarka jest wielbicielką klasyki, a swoją miłość do „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell udało jej się w sympatyczny sposób przemycić do „Mojej mrocznej strony”. Najlepsza przyjaciółka Ani ma na imię Scarlett, a panieńskie nazwisko matki brzmi O'Hara (tu chyba nie trzeba niczego wyjaśniać), z kolei były chłopak bohaterki ma na imię Gable (przypomnę tylko, że w rolę filmowego Retta Butlera wcielił się boski Clark Gable). 

Wydawca kusi potencjalnych czytelników nazywaniem bohaterki „Corleone w spódnicy”. Zabieg nie tyle ryzykowny, co bezsensowny. W końcu porównywanie powieści dla młodzieży z arcydziełem jest bezcelowe, a mafijne odniesienia to jeszcze za mało, żeby stawiać jakąś książkę obok „Ojca chrzestnego” Mario Puzo. Mimo wszystko „Moja mroczna strona” to sympatyczna powieść z charakterną i pyskatą bohaterką, interesującą fabułą i ciekawym tłem wydarzeń. Nie wiem jak czekoladowa seria (tak, tak, to oczywiście pierwszy tom) wypada na tle innych dystopii, bo czytałam ich zbyt mało, żeby się wymądrzać, ale zapewniam, że czas spędzony z powieścią Gabrielle Zevin z pewnością nie będzie stracony. 

„Moja mroczna strona” to lekka i przyjemna powieść dla młodzieży. Raczej dla dziewcząt niż chłopców, bo wydaje mi się, że młodzi mężczyźni byliby jednak znudzeni szkolnymi romansami i perypetiami bohaterów. Pierwszy tom czekoladowej serii stanowi swego rodzaju wprowadzenie i coś czuję, że prawdziwa akcja zacznie się w kolejnej części. Jeśli lubicie młodzieżówki, w których główna bohaterka ma mocny charakter i nie przypomina wpadającej w kłopoty, rozkapryszonej księżniczki, a wątek miłosny stanowi miły dodatek do fabuły, to możecie brać książkę Gabrielle Zevin w ciemno. Dobra zabawa gwarantowana. 

***
Za możliwość przeczytania książek dziękuję Pani Ewie i Grupie Wydawniczej Foksal!

http://www.gwfoksal.pl/


28 komentarzy:

  1. Rozbawiło mnie to;) Właściwie porównanie do "Ojca chrzestnego" powinno oburzać, ale co tam... W każdym razie mafia handlująca czekoladą jest tak absurdalnym pomysłem, że nie sposób się nie uśmiechnąć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze coś musi być do czegoś podobne, ale "Ojca chrzestnego" nie powinno się tykać :D

      Usuń
  2. O proszę, to mnie zaskoczyłaś. Faktycznie nawiązania do "Przeminęło z wiatrem" są dość czytelne. Podoba mi się też ta mafia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka książka tylko wiedzie na pokuszenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jakie! Aż głupio nie jeść czekolady w trakcie czytania :D

      Usuń
  4. Obyśmy tylko takie koszmary przeżywali w życiu jak brak czekolady :))

    Maruś, oby Twój 12015 był bardzo czekoladowy, obfity w dobre książki, a przede wszystkim w dobrych ludzi. :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój również Emmo, niebieskich ptaków na błękitnym niebie Ci życzę :*

      Usuń
  5. Chyba jednak nie dla mnie...
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako zadeklarowana fanka czekolady mówię tej książce tak :D Wizja zaiste okrutna :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubie czasem takie młodzieżówki, więc kto wie może akurat przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj, że to początek trylogii :) Nie każdy lubi wiązać się z seriami :)

      Usuń
  8. Jak by zakazano czekolady moja "mroczna" strona na pewno by się ujawniła. Co do książki, może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, moja też! Już widzę ten tajfun niosący zniszczenie :)

      Usuń
  9. Ach, jestem jak najbardziej zainteresowana, mimo iż przyszłe wyobrażenie nie wydaje się ciekawe... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako lekki odstresowywach książka nadaje się idealnie :) wizja przyszłości nie taka straszna, jak ją autorka maluje :)

      Usuń
  10. Wiesz co Ci powiem... w ogóle mnie ta książka do siebie nie przekonuje. Nie wiem, czemu, ale ta fabuła wydaje mi się... dziwna (?), a może już wyrosłam z takich książek (o matko, starzeję się:( )?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na starość zaczytuję się w takich lekkich młodzieżówkach :) Czyżby to już był kryzys wieku średniego? :D

      Usuń
  11. Lekka i przyjemna - więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, tylko nie oczekuj cudów, bo to tylko sympatyczne czytadło i nic więcej :)

      Usuń
  12. Już mam ten tytuł (zakupiłam po promocji z empiku), więc i tak przeczytam :D Ale miło wiedzieć, czego można się spodziewać ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to będę do Ciebie zaglądać w oczekiwaniu na recenzję :)

      Usuń
  13. Jeśli o mnie chodzi to mogę żyć bez czekolady. Od kilku lat z własnego wyboru nie jem czekolady. Nie mniej książka wygląda na ciekawą i pewnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęka w dół! Ja bym chyba nie potrafiła zrezygnować tak całkiem z czekolady, choć miewam okresy kiedy nie jem słodyczy (tak jak teraz na przykład), ale zawsze jest to związane z walką z kilogramami tłuszczyku :)

      Usuń
  14. Czasami sięgam i po takie czytadła, aczkolwiek zakupić nie zakupię, jeśli już to biblioteka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, lepiej czekać aż biblioteka zakupi, nie jest to niezbędna do życia powieść :)

      Usuń