niedziela, 25 stycznia 2015

Za co ten Nobel?

tytuł: Katarzynka                                                                 tytuł:  Przejechał cyrk
tytuł oryg.: Catherine Certitude                                           tytuł oryg.: Un cirque passe
autor: Patrick Modiano,  Jean-Jacques Sempé                  autor: Patrick Modiano
wydawnictwo: Czuły Barbarzyńca Press                            wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
rok wydania: 2014                                                                rok wydania: 2014
ilość stron: 90                                                                        ilość stron: 136

moja ocena: 5/10                                                                 moja ocena: 4/10

O Patricku Modiano usłyszałam po raz pierwszy przy okazji ubiegłorocznego Nobla. Nagroda ma swój prestiż (przynajmniej teoretycznie), nic więc dziwnego, że wydawcy zaczęli publikować książki nieznanego szerzej pisarza na kilogramy. Dwie z nich wpadły przypadkiem w moje ręce, więc ochoczo przystąpiłam do lektury. Teraz nie mogę przestać się dziwić, dlaczego w ubiegłym roku padło akurat na Modiano...

Tytułowa bohaterka powiastki „Katarzynka” to mała okularnica mieszkająca z tatą w Paryżu. Mama wyjechała do Ameryki i obiecała, że za jakiś czas tata i córeczka do niej dołączą. Póki co dziewczynka chodzi do paryskiej szkoły, a po lekcjach uczęszcza na lekcje baletu. Poza tym Katarzynka uwielbia marzyć, kiedy tylko może zdejmuje okulary, bo rozmyty i nieostro zmiękczony świat sprzyja fantazjom. 

Historię małej marzycielki poznajmy jako wspomnienie dorosłej już Katarzyny, baletnicy i mieszkanki Nowego Jorku. Jej nostalgiczna opowieść pełna jest niedomówień. Nie wiadomo czym właściwie zajmował się tata dziewczynki, jakie cienie z przeszłości się za nim ciągnęły, dlaczego jedyna przyjaciółka Katarzynki przestała przychodzić na lekcje baletu i w końcu dlaczego mama wyjechała do Ameryki. Oczywiście wszystkiego możemy się domyślać, ale niestety autor nie daje żadnych wskazówek dla potwierdzenia tych podejrzeń. No bo jeśli tata faktycznie miał kochankę i z tego powodu mama postanowiła uciec, to dlaczego nie zabrała ze sobą dziecka? I dlaczego wysyłała krótkie listy do Katarzynki, a długie do męża? Nie powinno być odwrotnie? W końcu to nie córeczka zawiniła. 

Najmocniejszą stroną publikacji są przepiękne ilustracje autorstwa Jean-Jacques Sempé, który znany jest przede wszystkim jako współtwórca postaci Mikołajka. Chyba dlatego uznaje się „Katarzynkę” za książeczkę dla dzieci. Tak też została sklasyfikowana w bibliotece, z której pożyczyłam tomik. Wydaje mi się, że gdybym była dzieckiem, to byłabym znudzona tą historyjką oraz nie potrafiłabym docenić nastroju stworzonego przez pisarza. Bo to właśnie klimat jest w „Katarzynce” najlepszy, a rysunki Sempé tylko podkreślają nostalgiczną atmosferę powiastki. 


Z kolei „Przejechał cyrk” to już powieść typowo dla dorosłego czytelnika. Akcja dzieje się w powojennym Paryżu. Młody chłopak zostaje wezwany na przesłuchanie w niewiadomej sprawie. Na komisariacie poznaje dziewczynę, którą zaprasza do siebie. Bohaterowie spędzają ze sobą coraz więcej czasu, spacerują po mieście, spotykają nieznajomych ludzi i mieszają się w podejrzane sprawy. Jakie? Nie pytajcie, tego Modiano nie był łaskaw wyjaśnić. 

Początek powieści skojarzył mi się z „Łukiem triumfalnym” E.M. Remarque. W obu historiach mamy przypadkowe spotkanie dwojga ludzi, którzy najpierw idą ze sobą do łóżka, a później zaczynają wspólne życie. Tyle, że u Remarque emocje aż kipią z każdej strony, bohaterowie są niejednoznaczni, a fabuła i dialogi liryczne, może nawet ckliwe, ale za to przemyślane i dopracowane w każdym calu (tak, to jedna z moich najukochańszych powieści). Zaś u Modiano niby coś się dzieje, ale właściwie nie wiadomo co, a postaci są płaskie i papierowe. Co prawda dziewczyna ma jakąś tajemniczą przeszłość, ale autor uchyla zaledwie rąbka tajemnicy. Reszta pozostaje niewiadomą. 

Możliwe, że fabularne zagadki miały intrygować i niepokoić czytelnika. Mnie co najwyżej zirygowały. Nie tylko nie wiedziałam o co chodzi, ale też w żaden sposób nie przywiązałam się do bohaterów. Ich relacja, oparta jedynie na fizycznej fascynacji, nie ma w sobie nic romantycznego. Zakończenie prawdopodobnie (nie potrafię wyczuć intencji autora) miało być przejmujące i zaskakujące. Ale po przeczytaniu dwóch ostatnich akapitów pomyślałam tylko „phi” (może mało eleganckie, ale szczere). 

Szkoda, że pod względem fabularnym dzieła francuskiego pisarza nie zachwycają, a wszechobecne niedopowiedzenia są wręcz denerwujące. Może wcale nie chodzi o to, ze Modiano nie miał lepszego pomysłu na powieści. Tak sobie gdybam, że może jest w tym odrobina geniuszu? Może chodzi właśnie o to, żeby czytelnik na podstawie szkieletu opowieści mógł wymyślić sobie ciąg dalszy i wątki poboczne, zgodnie ze swoją miarą i wrażliwością. Może... Ale mówiąc szczerze mnie ta niepewność dobija.

28 komentarzy:

  1. Przyznam, że nie znam jeszcze twórczości tego Noblisty, szkoda, że książki zawodzą;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może inne są lepsze, ale niestety te dwie nie powalają :)

      Usuń
  2. Tak trochę dziwne, że w 2014 roku Nobla zdobyli pisarze, o których nigdy nie słyszałam...
    Choć powiem szczerze, że zainteresowałaś mnie tym postem i z przyjemnością zapoznałabym się z zwycięzcami nagrody Nobla - najlepiej wszystkim! :D
    Ale ja mam pomysł :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to bardzo dobry pomysł, tylko musiałabyś ten plan rozdzielić na wieloletnie etapy :) W każdym razie życzę powodzenia :)

      Usuń
  3. Ja też usłyszałam o Modiano po raz pierwszy przy okazji Nobla. Przeczytałam opisy jego książek, kilka recenzji i stwierdziłam, że to raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego książki są cieniutkie, więc można spróbować przeczytać, ale nie ma sensu się zmuszać :)

      Usuń
  4. Lubię intrygujące zagadki, ale nie aż tyle niedomówień.

    OdpowiedzUsuń
  5. Modiano raczej nie dostał Nobla za Katarzynke. Ale dobrze, że o tym piszesz, bo panuje u nas raczej bezkrytycyzm wobec wszelakich nagród: jeśli coś zostało nagrodzone, to musi być dobre (a jeśli mi się nie podoba, to widocznie moja wina, bo nie rozumiem głębi tego dzieła). Ja jestem raczej sceptyczna i wcale nie mam pędu do czytania Noblistów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No raczej nie za "Katarzynkę", ale napisać interesującą książkę dla dzieci też jest sztuką :) A o fenomenie nagród literackich świadczy choćby to, że na okładce obowiązkowo musi znaleźć się nadruk, banerek lub nalepka informująca, że ten człowiek zdobył daną nagrodę. Jakby wyróżnienie tego typu miało jakikolwiek wpływ na odbiór treści. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Ciekawe, ciekawe.......trzeba by się samej przekonać..może biblioteka się zaopatrzy w książki Noblisty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się zaopatrzy, więc powinnaś znaleźć jego książki bez trudu :)

      Usuń
  7. Coraz bardziej intryguje mnie ten autor. Czytałam już wiele sprzecznych recenzji i jeszcze ten Nobel... W najbliższych planach mam "Ulicę ciemnych sklepików", więc się przekonam, jak to z jego twórczością jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa, czy ci się spodoba. Będę wypatrywać choćby króciutkiej opinii :)

      Usuń
  8. Mam dokładnie tak samo z panem Modiano, nie lubię nie zamkniętych książek, ale właśnie podobno to, jest w nich genialne - tak twierdzą moi znajomi, którzy się nim zachwycają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym bardzo chciała, żeby mi ktoś w kilku słowach wyjaśnił ten geniusz :D

      Usuń
  9. Tak to już jest z ta nagrodą, że potem się zwykły czytelnik dziwi, dlaczego akurat ta osoba dostała wyróżnienie. Ja tak miałam z Munro - wciąż nie rozumiem jej fenomenu. Fakt, kobita pisze bardzo dobrze, ale zupełnie bez emocji. A dla mnie historie bez emocji nie są warte zbyt wiele, choćby nie wiem, jak pięknym językiem zostały opowiedziane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Munro jeszcze nie czytałam, ale nabyłam jeden tom drogą wymiany, więc i na nią przyjdzie kiedyś kolej :)

      Usuń
  10. Wszyscy sięgają ze względu na Nobla i się rozczarowują. Ja nie popełnię tego błędu. Najwyraźniej autor nie jest wart uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i jest wart uwagi, bo spotkałam się też z bardziej przychylnymi opiniami, ale niestety do mnie jego proza nie przemawia :)

      Usuń
  11. Ja o Modiano uslyszalam po raz pierwszy lata temu, gdy mieszkalam w akademiku ze studentkami romanistyki. Ich opinie zdecydowanie nie zachecily mnie do lektury. Jednak po tym, jak dostal Nobla, postanowilam poznac jego twórczosc. Przeczytalam "Perelke" i "Ulice ciemnych sklepików". Nie wiem, o co temu panu chodzi. Moge jedynie podejrzewac, co chce nam pokazac, gdzie chcialby skierowac nasze przemyslenia, jakie pytania próbuje zadac. W dodatku robi to w taki sposób, ze po prostu nudzi. Tak wiec w pelni zgadzam sie z Twoja opinia.
    P.S. Dla mnie tez "Luk Triumfalny" jest jedna z najukochanszych ksiazek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudzi okropnie, ale chyba przez ten brak emocji, bo akcja cały czas przesuwa się do przodu. Szkoda tylko, że nic z tego nie wynika. Ja wiem, że moja przygoda z Modiano dobiegła końca i więcej nie będę sobie jego pisaniem głowy zawracać :)
      P.S.
      W którym tłumaczeniu czytałaś? Starym, czy nowym? Ja kocham stare, a nowe mam na półce i uważam, że powieść trochę straciła przez nowe tłumaczenie.

      Usuń
  12. Historie pełne niedopowiedzeń toleruję tylko u Murakamiego, więc...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś przez Murakamiego nie mogę przebrnąć, ale nie skreślam go jeszcze tak całkowicie :)

      Usuń
  13. Może kiedyś nastanie mój czas dla tego autora, ale Twoja opinia podpowiada mi, że jeszcze nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie raz działo się tak, że jakaś genialna książka nie dostała nagrody i potem słabszą się nagradza, niejako, żeby wynagrodzić... Może to ten przypadek...

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja mimo wszystko przeczytałabym "Katarzynkę". Chciałabym na własnej skórze przekonać się o stylu Modiano. Poza tym uwielbiam rysunki Sempe, więc w jakimś małym stopniu czuję się zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Katarzynka" mocno mnie zaskoczyła, a mąż co chwilę dopytywał, czy to na pewno książka dla dzieci. Ale Modiano ma taki styl, nawet jeśli pisze dla dzieci, to po pierwsze dorośli też skorzystają, a po drugie tak buduje prozę, by nie wyjaśniać wszystkiego, byśmy musieli sobie resztę dopowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń