środa, 21 stycznia 2015

XII Małopolskie Międzyplanetarne Targi Ślubne, czyli impreza inna niż oczekiwaliśmy

zebrane ulotki...
W ubiegłą niedzielę wybraliśmy się z Mateuszem na XII Małopolskie Międzyplanetarne (?!) Targi Ślubne w Krakowie. Co prawda sukienkę i buty już mam, ale byłam bardzo ciekawa jak zaprezentują się wystawcy z kwiatami, ze szczególnym uwzględnieniem ozdób do włosów, a mój narzeczony chciał pooglądać garnitury. Cóż, trochę się przeliczyliśmy, bo co prawda wystawcy byli, ale powciskali nam kolorowe ulotki i zaprosili do salonów.

Pierwszym szokiem dla nas była cena biletów wstępu - 15 zł od osoby, czyli o jakieś 10 zł za dużo. Na wejściu dostaliśmy reklamówkę z ulotkami i czymś, co nazywa się „Informator Ślubno-Weselny”, ale porad i informacji w nim brak, bo to po prostu zwykły folder reklamowy. Chyba mieliśmy błędne oczekiwania co do całej imprezy, bo wydawało nam się, że wystawcy będą prezentować swoje produkty, a nie tylko rozdawać ulotki. Najwięcej stoisk zajmowała fotografia ślubna, żadna ze mnie specjalistka, ale jakość artystyczno-estetyczna prac była bardzo różna, ale można było pooglądać gotowe albumy i „na żywo” ocenić prace i styl fotografa. Cóż, my już mamy zarezerwowanego pana od zdjęć, więc nawet nie chcieliśmy zawracać głowy wystawcom. Na kilku stoiskach prezentowano odzież ślubną, torty, zaproszenia i kwiaty (ale bez przykładowych kompozycji, chyba, że liczą się te na ulotkach). Nie zabrakło również zespołów muzycznych grających na żywo i restauracji prezentujących wystrój stołów weselnych (niestety bez jedzenia:-)). 

Jedyne z czego skorzystaliśmy, to możliwość przymierzenia obrączek, ale tak na szybko nie potrafiliśmy się zdecydować na nic konkretnego. Do tego obejrzeliśmy pokaz sukni ślubnych i krótki wykład na temat doboru odpowiedniego biustonosza. Pani od brafittingu mówiła ciekawie, a jej wystąpienie było pouczające. Szkoda tylko, że stoiska firmowego pilnował mężczyzna (może tylko chwilowo, ale przechodziłam tamtędy kilkakrotnie i nie widziałam żadnych pań z obsługi). Pewnie to głupie i niedojrzałe, ale jakoś nie miałam ochoty rozmawiać na temat staników z obcym facetem, Do tego rzuciłam okiem na ceny i o mało nie zemdlałam. Pierwszy lepszy biustonosz z wystawy kosztował tyle, co moje skórzane ślubne buciki, które w moim odczuciu tanie nie były.

Czas na targach można by uznać za całkowicie stracony, o 30 zł nie wspominając (jakby nie było mogłam sobie za to kupić jakąś książkę, a Mateusz słodycze), gdyby nie to, że na jednym ze stoisk znaleźliśmy pomysł na ładny prezent dla rodziców. Nie jestem pewna, czy na pewno będziemy zamawiać to, co wypatrzyliśmy, ale póki co nic innego nie przychodzi mi do głowy. 

Na zakończenie marudzenia kilka zdjęć :) 



Frekwencja była zaskakująco wysoka, nie przypuszczałam, że tyle ludzi planuje ślub :)




Weselni zbójniccy zabawiacze
Wszystkie panie oprócz sukni prezentowały bukiety z broszek

18 komentarzy:

  1. Pan przy stanikach? Bez sensu.. Już wyobrażam sobie te ceny :D A swoją drogą faktycznie wstęp drogi, skoro tak mało się działo..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy pan przy stanikach doradzał z własnego doświadczenia :D

      Usuń
  2. Międzyplanetarne ;))) No tak, śluby to przede wszystkim biznes...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedzieliśmy czy lecieć na te targi statkiem kosmicznym, czy zwykły autobus wystarczy :D A ślubny biznes jest powalający. Jak tylko coś ma etykietkę "ślubne", to zaraz cena jest wygórowana i do wszystkiego dorobiona jest historia o tym, że jest ci to niezbędne, wymarzone i gwarantuje, że dzień ślubu będzie wyjątkowy i niezapomniany. A najgorsze jest to, że mogę narzekać, a i tak wyciągnę pieniądze z portfela...

      Usuń
  3. Jak ja się cieszę, że mam to już za sobą:P Szkoda, że się rozczarowaliście, ale może akurat wykorzystasz jakiś pomysł np. na dekorację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysłu na dekoracje póki co brak, chociaż coś tam zaczynam wymyślać, ale nie mamy motywu przewodniego... Pozdrawiam :D

      Usuń
  4. Fakt, za 30 zeta można kupić bardzo dobrą książkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wybrałbym się na taką imprezę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Impreza dla mnie nieciekawa, a fajnie chociaż że jeden pomysł Cu nasunęła.

    OdpowiedzUsuń
  7. My na szczęście obrączki już mamy w domku, garnitur upatrzony, ale przeraża mnie ogrom wzorów zaproszeń ślubnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nad zaproszeniami już myślimy, obrączek wybraliśmy dwa wzory, teraz ja muszę zdecydować, które bierzemy, ale nadal nie wiem co chcę mieć wpięte we włosy :)

      Usuń
  8. Ja przed swoim ślubem byłam na dwóch podobnych targach. Tylko nastawiłam się na wyszukiwanie pomysłów. I powiem szczerze, że wiele "zgapiliśmy". Nie byłam zwiedzona a raczej 'wzięłam' to co mogłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam poczucie, że nawet nie było czego odgapić :)

      Usuń
  9. Cóż, faktycznie czas stracony, jeśli wychodzi się z tym czym się weszło. Nie wliczając całą masę ulotek oczywiście ;)
    I te sukienki... W moim odczuciu są paskudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paskudne może nie są, ale i tak ta moja jest dla mnie najpiękniejsza :D

      Usuń