wtorek, 6 stycznia 2015

Recepta na starość

tytuł: Minuty. Reportaże o starości
autor: Iza Klementowska
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
rok wydania: 2014
ilość stron:287

moja ocena: 7/10

Mówi się, że starość się Panu Bogu nie udała. Powtarzają to najczęściej schorowani, osamotnieni, rozgoryczeniu starsi ludzie, lub ich dzieci. Obarczone opieką niedołężnymi rodzicami, którzy dziecinnieją, buntują się, sprawiają kłopoty. Bohaterowie reportaży Izy Klementowskiej udowadniają, że życie ma swój niepowtarzalny smak również w podeszłym wieku, choć pozytywną stronę starości zdecydowanie trudniej dostrzec.

Matki z dwóch pierwszych reportaży mają ze sobą wiele wspólnego, choć na pierwszy rzut oka ich sytuacja jest zupełnie różna. Pierwsza z nich zostaje zabrana z domu, w którym przeżyła życie i przenosi się do miasta, do córki. Jest za stara, żeby sama mogła zadbać o dom, zwierzęta i siebie. Córka się martwi, chce mieć matkę blisko, przecież to wśród rodziny będzie jej najlepiej. Do tego wnuki są kochane, a zięć serdeczny. Ale cóż z tego, skoro nikt się babcią nie interesuje, a domownicy wyręczają ją w najprostszych czynnościach, choć ona tak bardzo chciałaby pomóc i poczuć się wreszcie potrzebna. Samotność wśród bliskich boli ją coraz bardziej. 

Samotność matki z drugiego reportażu jest aż nazbyt widoczna. Przed laty kobieta pokłóciła się z jedyną córką, bo nie akceptowała jej wyborów życiowych. I tak dziewczyna wyjechała z mężem za granicę i zrezygnowała z kontaktów z matką. Staruszka wie, że pozostało jej niewiele czasu i przed śmiercią chciałaby się pojednać, przeprosić, usłyszeć jeszcze raz, że córka ją kocha. Listy bez odpowiedzi, które wysyła do swojej małej dziewczynki zawierają w sobie całą miłość, nadzieję i żal, że tak a nie inaczej potoczyły się ich losy. Lektura tych listów rozdziera serce. 

Mocne uderzenie zaserwowane przez reporterkę na początek wyostrza zmysły czytelnika, przykuwa uwagę i kładzie ciężki kamień na jego sercu. Ale później jest już trochę lżej, a smutek zmienia się w radość, bo starość może być czasem szczęścia, zabawy, realizowania wielkich pasji, na które wcześniej nie było czasu. Czasami wystarczy zaledwie pomysł, chęć do działania, poczucie humoru i odpowiednie towarzystwo, żeby życie znów miał smak. Tragizm wraca dopiero na końcu, kiedy śmierć czai się za zakrętem, a strach paraliżuje ciało i umysł.  

Klementowska poprzedza każdy tekst fragmentem związanym z traktowaniem starych ludzi w różnych plemionach, który odnosi się w metaforyczny sposób do treści reportażu. Niektóre teksty przerażają swym barbarzyństwem, ale też zmuszają do myślenia, bo my współcześni, cywilizowani ludzie wcale nie jesteśmy lepsi. Na szczęście nie zabrakło w „Minutach” pięknych tekstów o miłości. O tym, że można przeżyć wspaniałe życie z jednym człowiekiem u boku. Że można tworzyć szczęśliwy związek z dużo starszym partnerem, choć różnica wieku kłuje w oczy, prowokuje złośliwe komentarze, bo ta miłość wydaje się zbyt niewiarygodna. Że można starzeć się z godnością, akceptować zmieniające się ciało, a nawet żartować na swój temat. 

W ubiegłym roku o Izie Klementowskiej było głośno z powodu książki „Samotność Portugalczyka” (mam, kupiłam, jeszcze nie przeczytałam). Sam Mariusz Szczygieł wypowiadał się o reporterce w samych superlatywach. Dlatego dziwi mnie trochę, że „Minuty. Reportaże o starości” przeszły raczej bez echa i pozostały niezauważone. A przecież wszystkie teksty zawarte w „Minutach” są dobre, a nawet bardzo dobre. A co więcej w swojej publikacji reporterka porusza ważny temat i zmusza do myślenia. I może w tym właśnie tkwi problem? W czasach kultu młodości może lepiej nie zastanawiać się nad tym co będzie później. Elżbieta, bohaterka jednego z reportaży, podaje najlepszą receptę na starość – kochać. I obyśmy nigdy o tym nie zapominali.
***
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Marty i Domu Wydawniczego PWN!

21 komentarzy:

  1. wszystko zależy jaki kto ma charakter, bo co z tego że dziecko chce żeby było dobrze jak rodzic nie chce, żeby było fajnie to muszą chcieć tego dwie strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wiadomo, że wszystko zależy od charakteru człowieka, ale czasami obie strony chcą, a rożnie to wychodzi. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Kochana a ja właśnie zaczęłam czytać ,,Samotność Portugalczyka". Jeśli tylko ta książka przypadnie mi do gustu, w co w zasadzie nie wątpię, to na pewno sięgnę po ,,Minuty".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :) Mam zamiar wreszcie zabrać się za "Samotność...", ale pewnie w styczniu już mi się nie uda, bo stosik do przeczytania na już jest całkiem pokaźny :)

      Usuń
  3. Dobrze, że takie książki powstają, bo rzeczywiście w dzisiejszych czasach wolimy o starości nie pamiętać i jej nie zauważać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze że powstają, ale my je przeczytamy i będziemy mądrzejsi, ale gro osób powie że nie będzie czytało pierdół tego typu i że książka problemów nie rozwiąże

      Usuń
    2. Jedna książka świata nie zmieni, ale i tak warto ją przeczytać :)

      Usuń
  4. Fenomenalny pomysł na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy temat:) z chęcią poznam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdy przeczytałam tytuł książki, muszę przyznać, że od razu założyłam, że nie jest to pozycja dla mnie. W końcu do starości trochę mi czasu zostało. Jednak z każdym kolejnym zdaniem recenzji zdawałam sobie sprawę, że powyższa pozycja nadaje się dla osób w każdym wieku i niesie za sobą niebanalne przesłanie. Jestem jak najbardziej zainteresowana. Jeśli tylko uda mi się ją złowić, to z chęcią się z nią zapoznam ;)
    Z kolei po przeczytaniu 5- go akapitu o przeżyciu życia z jedną osobą, od razu przypomniał mi się fragment z pewnego filmu: "Można przeżyć życie z wieloma osobami, ale tylko bez jednej nie można żyć".

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowite...Czuję się, jakby tę książkę poleciła mi moja babcia... Twoje pierwsze zdanie słyszałam z jej ust i zawsze robiło na mnie wrażenie, bo moja babcia nigdy się nie skarżyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei mam wrażenie, że słyszę to zdanie zbyt często od różnych osób. Czasami jako wyraz bezsilności, a czasami jako formę użalania się nad sobą. Zawsze wtedy mam nadzieję, że sama będę pogodną staruszką, a co najważniejsze, będę w stanie zajmować się sobą i nie obarczę ciężarem najbliższych. Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Starość mnie odrobinę przeraża, więc nie wiem, czy to lektura dla mnie. Chociaż może łatwiej byłoby mi się oswoić z tym stanem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie jest przerażająca, ma wiele ciepłych momentów, a nawet trochę oswaja, więc jak najbardziej mogłabyś ją przeczytać :)

      Usuń
  9. Widzę, że miałyśmy bardzo podobne refleksje :) Też mam wrażenie, że te fragmenty o traktowaniu starców w różnych plemionach, choć wstrząsające, są niczym w porównaniu z psychologicznym terrorem, jakim są często poddawani starzy ludzie w naszej kulturze. Biorąc się za lekturę „Minut” spodziewałam się zresztą, że cała książka będzie utrzymana właśnie w takim tonie, pełna poruszających historii jak dwie pierwsze, tymczasem ten optymistyczny środek dodał trochę całemu zbiorowi lekkości. Miła niespodzianka.

    Temat – niby oczywisty, niby o starości mówi się cały czas, ale jakoś nie kojarzę zbyt wielu publikacji na ten temat. Więc i pod tym względem to był strzał w dziesiątkę.

    No i też zastanawiam się, czemu po głośnej „Samotności Portugalczyka” – którą, nawiasem mówiąc, bardzo chciałabym przeczytać, kiedyś kilka lat temu miałam fioła na punkcie Portugalii, ale coraz ciężej przychodzi mi kupowanie nowych książek, ciąży mi to na sumieniu, jakbym zrobiła coś niezdrowego, a przy swoim postanowieniu na 2015 to już nawet nie wypada – tak mało słychać o „Minutach”. Premiera przeszła praktycznie bez echa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba kwestia promocji ze strony Wydawnictwa, a raczej jej braku, że o "Minutach" nigdzie nic nie słychać, tym bardziej, że to bardzo dobra książka.
      A na "Samotność" trochę się napaliłam i mam zamiar przeczytać najpóźniej do końca lutego, bo wcześniej mam jeszcze dwa inne grubaśne tomy do nadrobienia, ale na pewno dam znać, czy warto kupować swój egzemplarz, czy może lepiej skorzystać z biblioteki. To tak przy okazji naszego noworocznego postanowienia :)

      Usuń
  10. Myślę, że nie zaszkodzi mi się zapoznać z powyższą lekturą, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na pewno nie zaszkodzi :) Również pozdrawiam :)

      Usuń