czwartek, 31 grudnia 2015

Szkoda, że ten rok już się kończy ★


Kiedy we wrześniu ubiegłego roku Mateusz padł przede mną na kolana i zapytał czy zostanę jego żoną, nawet nie przypuszczałam, że wszystko potoczy się tak szybko, a 2015 r. okaże się tak wspaniały, pełen zmian, wzruszeń, spełnionych marzeń i nadziei.

wtorek, 29 grudnia 2015

"Przebudzeie mocy" wymiata, czyli piski i zachwyty nad siódmym epizodem Star Wars!


Ten tekst nie jest recenzją siódmego epizodu „Gwiezdnych wojen”, czyli „Przebudzenia mocy”. To jeden wielki SPOILER, więc jeśli jeszcze nie widzieliście filmu, to radzę nie czytać dalej.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Ekozwiązki, czyli odtłuszczona miłość w wersji light – „Ekożona”, Michal Viewegh

Najnowsza powieść Michala Viewegha, czeskiego pisarza-celebryty, to satyryczna opowieść o współczesnych związkach. Relacje miedzy mężczyznami a kobietami nigdy nie były łatwe, a dzisiejszy świat stawia obu płciom nowe wyzwania i umieszcza partnerów w nowych rolach. A co jeśli jedna ze stron idzie nowoczesną ścieżką, a druga wolałaby stary, dobry porządek, kiedy to mąż był głową rodziny, zarabiał na utrzymanie, a żona poświęcała się dbaniu o ciepło domowego ogniska? Od razu wiadomo, że tragedia wisi w powietrzu. Ale zamiast rozpaczać lepiej trochę się pośmiać. Zarówno z bohaterów „Ekożony” jak i nas samych.

środa, 23 grudnia 2015

Wesołych Świąt! ★


Kochani, 
z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wiary, nadziei, miłości i pomyślności Bożej. Ciepłej, rodzinnej atmosfery, ulubionych potraw na świątecznym stole, radości i towarzystwa bliskich osób, a także, żeby aniołek o nikim nie zapomniał i zostawił fajne prezenty pod choinką (niekoniecznie książkowe).

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Czeski underground, czyli wiersze inne niż wszystkie



*** Egon Bondy
Zmarnowałem życie całe
dupy z domu nie ruszałem
głowę miałem pełną planów
okazały się do chrzanu
chciałem pisać piękne rzeczy
wyszedł z tego kwik zwierzęcy

1981
przeł. Anna Car

piątek, 18 grudnia 2015

Wspieram to, czyli zrzutka na komiks :)



 Kochani jest sprawa. Jakiś czas temu zachwalałam i piszczałam z zachwytu nad pierwszym tomem komiksu „Nie przebaczaj” Kuby Ryszkiewicza i Marianny Strychowskiej. Recenzja do poczytania tutaj. Młodzi i obrzydliwe zdolni autorzy stworzyli kolejny tom  historii młodego Tadeusza, ale jak to bywa z dziełami ambitnymi, nietuzinkowymi i wykraczającymi daleko poza komerchę, nie tak łatwo go wydać. Oczywiście wszystko rozbija się o pieniądze. Ale z pomocą dobrych ludzi nie takie rzeczy się udawały :-)

poniedziałek, 14 grudnia 2015

sobota, 12 grudnia 2015

Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci...

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inna ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat
Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?

czwartek, 10 grudnia 2015

Odrobina kociej manipulacji - Kot Bob i ja. Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy, James Bowen



Znacie rudego kocura Boba i jego człowieka Jamesa? A kto nie zna! Tą uroczą parę życiowych rozbitków pokochał już cały świat. Jakiś czas temu czytałam drugą część przygód Jamesa i Boba, czyli „Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka”. Teraz przyszła pora na początek, czyli tom pierwszy, od którego zaczęło się całe to kocie szaleństwo (kolejność czytania nie ma znaczenia dla całej opowieści).

czwartek, 3 grudnia 2015

Było ich dwóch – „Tuwim. Wylękniony bluźnierca”, „Brzechwa nie dla dzieci”, Mariusz Urbanek



Było ich dwóch, na początku wydawało mi się, że są tą samą osobą. Świadomość przyszła z czasem, kiedy byłam już na tyle duża, żeby zainteresować się skąd w moich dziecięcych książeczkach wzięły się wierszyki. Ktoś musiał je przecież wymyślić. To mama wprowadziła ich do mojego dwuletniego świata, pokazywała książeczki z obrazkami, czytała wierszyki. Do dziś mam kasetę, na której wujek nagrał jak w wieku dwóch i pół roku recytuję „Zoo” Brzechwy.

wtorek, 1 grudnia 2015

O poezjo, ty nie grzejesz, a tu takie ciężkie mrozy, czyli grudzień między wierszami!

Grudzień! Piękny, wspaniały, skrzypiący śniegiem i pachnący wigilią grudzień! Uwielbiam ten ostatni miesiąc w roku, przygotowania do narodzin małego Jezuska, migoczące lampki na choince, zapach mandarynek unoszący się w domu, ciepłe, puchate skarpety i długie wieczory, które w żadnym innym miesiącu nie mają tej magii.

czwartek, 26 listopada 2015

Inność rodzi złość – „Dygot”, Jakub Małecki

„Dygot” Jakuba Małeckiego wpisuje się w ten sam nurt co „Drach” Twardocha, „Wróżenie z wnętrzności” Szostaka czy „Szczęśliwa ziemia” Orbitowskiego. Wszystkie te tytuły mogłoby tworzyć serię wydawniczą, bo głównym ich tematem jest konfrontacja samotnego człowieka ze światem. Nie jest to bynajmniej zarzut, nie stawiam autorom braku oryginalności, raczej pękam z dumy, że mamy tylu wspaniałych, młodych pisarzy, którzy mają coś do powiedzenia, a ich nazwiska to już swego rodzaju marka gwarantująca literaturę na poziomie. O ile ktoś oczywiście lubi ambitne książki.

środa, 18 listopada 2015

Kiedyś rzucę to wszystko - „Wróżenie z wnętrzności”, Wit Szostak



„Któregoś dnia rzucę to wszystko i wyjdę rano, niby po chleb. Wtedy na pewno poczuję się lepiej, zostawię za sobą ten zafajdany świat.” Chyba każdy choć raz w życiu chciał zrobić to co mężczyzna z piosenki Ryśka Riedla. Wyjść z domu, nie oglądać się za siebie i już nie wrócić. Mateusz, bohater najnowszej powieści Wita Szostaka, miał odwagę zrobić to, o czym marzy wielu.

piątek, 13 listopada 2015

Zagraniczne przygody naukowca - „Sto dni bez słońca”, Wit Szostak



Zakochałam się. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Uwielbiam takie nieoczekiwane literackie olśnienia. Tym razem odpowiedzialnym za mój zachwyt jest niejaki Wit Szostak, pisarz i wykładowca akademicki, który ukrywa się pod pseudonimem, żeby rozróżnić swoje prace naukowe od powieści. Sprytne posunięcie, które już sugeruje, że facet ma wyobraźnię i rozsądek. Pożądane cechy, które nie zawsze idą w parze. U Szostaka skumulowały się w idealnej proporcji i wybuchły talentem literackim, który objawił mi się pod postacią „Stu dni bez słońca”.

poniedziałek, 9 listopada 2015

Jesteś zielenią mą jesteś błękitem mym...

 
Dni, których nie znamy
 
Tyle było dni, do utraty sił,
Do utraty tchu, tyle było chwil,
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic,
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz.

piątek, 6 listopada 2015

Nie taki znowu smutny święty – „Pamiętajcie o miłości”, André Frossard



Maksymilian Maria Kolbe jest jednym z najpopularniejszych świętych. Święty ze smutna twarzą, jak pisał o nim ks. Jan Twardowski. Chyba wszyscy wiedzą, że św. Maksymilian oddał swoje życie za życie innego więźnia w KL Auschwitz. W swojej publikacji André Frossard stara się udowodnić, że zakonnik zasłużył na oficjalną aureolkę przez całe swoje życie, a nie tylko przez jeden, heroiczny czyn.

środa, 4 listopada 2015

poniedziałek, 2 listopada 2015

Listopad wśród ludzi


Październik już się skończył, a mój blogowy entuzjazm jak poszedł, tak nie wraca. Cały czas próbuję walczyć z lenistwem, ale średnio mi wychodzi. Mam jeszcze nadzieję na zastrzyk energii i powrót dobrej formy, ale liczę się z tym, że to miejsce może umrzeć śmiercią naturalną. Choć szkoda by mi było, bo jednak przez te trzy lata związałam się z blogiem i z wami.

niedziela, 1 listopada 2015

Listopadowa refleksja

Pierwsze dni listopada zawsze skłaniają mnie do refleksji. Rozmyślam nie tylko o tych, którzy odeszli, po których zostały mi dziury w sercu i dojmujące poczucie pustki, ale też o tych, których mam obok siebie. Których na co dzień nie doceniam, bo są, bo do ich obecności jestem przyzwyczajona. Dlatego sobie i Wam chciałabym przypomnień krótki, ale bardzo ważny tekst Marqueza.

czwartek, 29 października 2015

Książkowe mydło i powidło

 
Co prawda siódma odsłona Conrad Festival przeszła już do historii, ale ja wciąż tkwię jedną nogą w conradowych inspiracjach. Dlatego dzisiejsza odsłona mydłopowodłowych lektur związana jest bezpośrednio z gośćmi krakowskiego festiwalu.

sobota, 24 października 2015

Piszę, bo nie wiem – Wiesław Myśliwski na Conrad Festival


Nie będzie przesadą jeśli stwierdzę, że na spotkanie z Wiesławem Myśliwskim czekałam całe życie. Co prawda nie czytam jego powieści od zawsze, ale „Traktat o łuskaniu fasoli” jest książką mojego życia, jedną z tych najukochańszych i najważniejszych. Dlatego w tak różnorodnym i bogatym programie Conrad Festival to jedno spotkanie było dla mnie najważniejsze. Rozmowę z pisarzem prowadził Jerzy Franczak, który dwoił się i troił, żeby wciągnąć Myśliwskiego w dyskusję, a on z rozbrajającym uśmiechem i figlarnym błyskiem w oku sprowadzał prowadzącego do parteru, przekomarzał się i drażnił. W takich chwilach nawet panu Franczakowi trudno było zachować powagę i śmiał się razem ze wszystkimi słuchaczami.

czwartek, 22 października 2015

Idź i broń w sobie człowieka – Swietłana Aleksijewicz na Conrad Festival


Siódma edycja Conrad Festival rozpoczęła się z wielkim przytupem. Jeszcze świeży i ciepły literacki nobel dla  Swietłany  Aleksijewicz przyciągnął na spotkanie 1200 osób. Dobrze, że całość została przeniesiona do Auditorium Maximum, bo Pałac pod Baranami chyba by się zawalił, gdyby taki dziki tłum próbował zasiąść w sali bankietowej. Co prawda mogłabym się trochę przyczepić do organizacji, bo nie wszystko zagrało tak jak powinno, ale przemilczę drobne niedociągnięcia. W końcu samo spotkanie było ważniejsze, niż towarzysząca mu otoczka.

środa, 21 października 2015

Zwykła hołota, a nie wielbiciele literatury

Co prawda zamiast wideł i pochodni tłum ściskał w rękach książki, ale efekt był ten sam...


Po poniedziałkowych spotkaniach w ramach Conrad Festival zostały mi nie tylko przyjemne wspomnienia (o tym napiszę następnym razem), ale też frustrujące przemyślenia (najpierw muszę wylać z siebie żal). Nie chodzi o samą imprezę, która przecież jest świetna i udział w niej to wielka przyjemność. Gospodarze i zaproszeni goście zawsze pokazują najwyższą klasę. Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o publice.

poniedziałek, 19 października 2015

Trzy razy Myśliwski



Jeszcze tylko kilka godzin i zasiądę w Pałacu pod Baranami, żeby posłuchać jednego z najlepszych polskich pisarzy. Na spotkanie z Wiesławem Myśliwskim czekałam od kilku lat, śledziłam na bieżąco wszystkie programy różnych literackich festiwali mając nadzieję, że w końcu uda mi się usiąść choć na chwilę gdzieś w pobliżu autora „Traktatu o łuskaniu fasoli” i posłuchać czy potrafi opowiadać tak zajmująco jak pisać.

czwartek, 15 października 2015

Przyjaciel potrzebny od zaraz - „Bercik i niuniuch”, Petra Soukupová


Bycie dzieckiem wcale nie jest takie łatwe jak się dorosłym wydaje. Do wszystkich nieszczęść związanych z dorastaniem wystarczy dołączyć rozwód rodziców. Bercik wie coś na ten temat. Ale to nie koniec tragedii, bo mama znajduje sobie nowego faceta, który zabiera ją i Bercika na wakacje do swojej rodziny. I co z tego, że dom jest w lesie (chłopiec uwielbia zwierzęta, a dzikie zwierzęta fascynują go podwójnie), a na miejscu wszyscy są dla chłopca mili, skoro ten wstrętny Słoń Morski nie jest przecież tatą…

poniedziałek, 12 października 2015

Maleńkie i śliczne, choć trochę używane cudeńko - „Kucając”, Andrzej Stasiuk


Najnowszy tomik z nazwiskiem Andrzeja Stasiuka na okładce to maleńkie cudeńko. Ilustracje Kamila Targosza genialne współgrają z tekstami pisarza i tworzą niesamowity klimat. Same felietony, trzydzieści trzy tekściki różnej długości, były już wcześniej drukowane w prasie lub innych książkach pisarza („Dukla”, „Grochów”, „Jadąc do Babadag”, „Nie ma ekspresów przy żółtych drogach”).

piątek, 9 października 2015

Na wojnie w papilotach – „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, Swietłana Aleksijewicz



Wczorajszy literacki Nobel dla Swietłany Aleksijewicz to jeden z najbardziej zasłużonych Nobli w historii. A i ukłon Akademii w kierunku literatury faktu cieszy podwójnie. Radość, która wybuchła w Internecie po ogłoszeniu werdyktu przez Akademię Szwedzką świadczy tylko o tym, że Swietłana Aleksijewicz jest w Polsce czytana, doceniania i uwielbiana.

„Piszę nie o wojnie, ale o człowieku na wojnie. Piszę historię nie wojny, ale uczuć. Jestem historykiem duszy.”

czwartek, 8 października 2015

Życie i zbrodnie zimnego lekarza - „Preparator”, Hubert Klimko-Dobrzaniecki

Okładka „Preparatora” Huberta Klimko-Dobrzanieckiego przyciąga i odpycha jednocześnie. Zerkam na regał, z wahaniem wyciągam rękę i czuję się, jakbym za moment maiła poczuć prąd pod palcami. Dlatego wyobrażam sobie niestworzone historie, czytam kolejne, pełne zachwytów recenzje, aż w końcu decyduje się na lekturę. I wiecie co? Ta niepewność przed dostarczyła mi więcej emocji niż sama historia preparatora.

wtorek, 6 października 2015

Królowa jest tylko jedna - „Respect. Życie Arethy Franklin” David Ritz




Publikacja „Respect. Życie Arethy Franklin” David’a Ritz’a, jednego z najważniejszych biografów muzycznych, to prawdziwa gratka dla fanów książek muzycznych i wszystkich, którzy interesują się kulturą amerykańską. Gdzieś między wierszami autor snuje fascynującą i wielowymiarową opowieść o Ameryce lat ’50, ’60 i ’70. Ale to postać tytułowej bohaterki jest tu najważniejsza. Dzieło Ritz’a to klasyczna w swojej formie biografia Arethy Franklin, jednej z najzdolniejszych, jeśli nie najzdolniejszej wokalistki, która kiedykolwiek chodziła po amerykańskiej ziemi.

czwartek, 1 października 2015

Październik idzie pod prąd!



Wrzesień miał być wypełniony ambitnymi lekturami, z trzema powieściami Wiesława Myśliwskiego na czele. Ale jesienne przesilenie i przeprowadzony w międzyczasie remont pozbawiły mnie sił i sprawiły, że zwyciężyło lenistwo. Mało czytałam, jeszcze mniej pisałam, ale ani przez moment nie tęskniłam do bloga (choć te wasze odwiedzam z niesłabnącą przyjemnością). I znów zaczynam się zastanawiać czy dalsza zabawa w tym miejscu ma jeszcze sens.

środa, 30 września 2015

Wspomnienie z Literackiego Sopotu, czyli fantastyczne spotkanie z genialnym Mariuszem Urbankiem!


Za oknem ciemno, zimno i spać się chce, dlatego z przyjemnością bujam w obłokach i wspominam minione wakacje. Piasek, plaża i książki. Czy może być coś fajniejszego? Może! Spotkania autorskie! W czasie naszego pobytu nad morzem odbywał się Literacki Sopot. Szczególnymi gośćmi byli w tym roku czescy pisarze, więc moja ekscytacja sięgnęła zenitu i postanowiłam, że muszę świeżo poślubionego męża wywlec na choć jedno spotkanie. Przeanalizowałam program festiwalu z każdej strony, długo głowiłam się nad tym, którego czeskiego spisovatela najbardziej chciałabym posłuchać, aż w końcu zdecydowałam się na spotkanie z… Polakiem!

piątek, 25 września 2015

Daj Włos! Nie chodź bezmyślnie do fryzjera



Moje długaśne włosiska hodowałam przez ostatnie cztery lata, po tym jak pani fryzjera opitoliła mnie na chłopczyka z bajki „Zaczarowany ołówek”. To było traumatyczne przeżycie, które sprawiło, że postanowiłam już nigdy więcej włosów nie obcinać. Do czasu kiedy przeczytałam o akcji „Daj Włos!” prowadzonej przez fundację Rak'n'Roll.

wtorek, 22 września 2015

Mieszkam z psychofanem fantastyki :-)



Ostatnio chwaliłam się Wam moimi zbiorami, nie będę ukrywać, że Wasze zachwyty sprawiły mi dużą przyjemność, bo jestem dumna z mojej biblioteczki. Wtedy celowo pominęłam tytuły, które należą do mojego taty, ale dziś postanowiłam pochwalić się także jego skromną kolekcją.

czwartek, 17 września 2015

Obyczajówka z górnej półki – „Ostatnia kwadra Księżyca” Krystyny Januszewskiej



Powieść „Ostatnia kwadra Księżyca” zjawiła się w moim domu bez zapowiedzi. Miła, niezobowiązująca niespodzianka. Opis z okładki wydał mi się ciekawy, ale z lekturą czekałam dłuższy czas. Zostawiłam ją sobie na wakacje. Przez kilka dni z rzędu pakowałam do plażowej torby kocyk, ręcznik, jakieś olejki do opalania i książkę Krystyny Januszewskiej. Błękitne niebo, złoty piasek i szum morza stworzyły cudowną scenerię do tej melancholijnej opowieści.

poniedziałek, 14 września 2015

My precious, czyli chwalę się książkami ♥

Odkąd wróciliśmy z wakacji nie mogę się ogarnąć. Mało czytam, jeszcze mnie piszę, właściwie sama nie wiem co robię, ale dni mijają mi w ekspresowym tempie. Większość mojej energii pochłania teraz remont pokoju i urządzanie go na nowo, więc tym sobie tłumaczę książkowe lenistwo. Pewnie minie jeszcze trochę czasu zanim na nowo wpadnę w swój czytelniczy rytm. Zanim to nastąpi chciałabym się pochwalić moimi książkowymi zbiorami :-)

Remont pokoju zmusił mnie do przeorganizowania miejsca na półkach. Najpierw musiałam wszystko wynieść na strych, a później znieść to z powrotem. 850 tomów to nie przelewki, więc kolejne dwa dni zajęło mi układanie książek na 4 zbyt ciasnych regałach. Moje zbiory trochę się skurczyły, bo odłożyłam jakieś 50 tytułów, z którymi zdecydowałam się rozstać (z mniejszym lub większym żalem). Trochę spróbuję sprzedać, resztę rozdam i wyniosę do biblioteki.

czwartek, 10 września 2015

Cierpki smak dojrzewania – „Ostatni dzień lata” Joyce Maynard



Na zakończenie wakacji przeczytałam sobie „Ostatni dzień lata” Joyce Maynard, amerykańskiej pisarki znanej też z tego, że była dziewczyną Salingera. Przed przystąpieniem do lektury nie miałam żadnych oczekiwań, liczyłam jedynie na chwilę niezobowiązującej rozrywki. Joyce Maynard zaskoczyła mnie totalnie, bo jej powieść zrobiła na mnie gigantyczne wrażenie i sprawiła, że przez kilka dni myślałam tylko o Adele i Franku.

poniedziałek, 7 września 2015

Sztuka ważniejsza niż miłość, czyli „Narzeczona Schulza” Agaty Tuszyńskiej



Agata Tuszyńska nie pisze książek niepotrzebnych i błahych. Każdy lektura opatrzona jej nazwiskiem jest niezwykła i poruszająca, a historia opowiadana przez genialną biografistkę na długo pozostaje w sercu i pamięci czytelnika. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej „Narzeczonej Schulza”. Tym razem pisarka wzięła na warsztat postać Józefiny Szelińskiej – jedynej kobiety, którą Bruno Schulz nazywał swoją narzeczoną.

piątek, 4 września 2015

Najpiękniejsze morze na świecie :-)


Uwielbiam morze. Nasze morze. Bo Bałtyk jest najpiękniejszy. Tylko on potrafi tak zadziwiać kolorami. Zmieniać się i każdego dnia mieć inny odcień. Od stalowoszarego, przez błękity, zielenie, aż do granatu. Nie zmienia się tylko to, że woda jest zimna. Ale to nic, bo bliskość Bałtyku daje mi poczucie obezwładniającego szczęścia i wolności. Gdybym mogła, zostałabym tam na zawsze. Tam, czyli na Helu. W najpiękniejszym miejscu w Polsce.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Czytelnicze podsumowanie wakacji i plan na wrzesień!



No i po wakacjach! Letnie miesiące zleciały mi jeszcze szybciej niż wszystkie poprzednie. Najbardziej żal mi, że skończył się ten cudowny, idealny, wyjątkowy sierpień. Najlepszy sierpień w moim życiu.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Trochę kręcę nosem, czyli nie dajcie ignorantce kryminałów



tytuł: Na dno
tytuł oryg.: Frozen Out
autor: Quentin Bates
wydawnictwo: C&T Crime & Thriller
rok wydania: 2014
ilość stron: 334

moja ocena: 6/10

Nie jestem fanką kryminałów, dlatego sięgam po nie rzadko i tylko w wyjątkowych okolicznościach. W przypadku powieści „Na dno” Quentina Batesa zwabiła mnie Islandia. Wyspa (jakakolwiek) zawsze wydaje mi się schizofrenicznym miejscem do życia, niemal czuję, że brakuje mi powietrza na samą myśl, że mogłabym utknąć tam na zawsze. Dlatego przystąpiłam do lektury z poczuciem niepokoju, zimnem wędrującym wzdłuż kręgosłupa i wielkimi oczekiwaniami przeżycia niezapomnianej przygody w towarzystwie bohaterów powieści.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Wierszowane podziękowania dla rodziców :)


Podziękowania dla rodziców to już niemal obowiązkowy element każdego wesela. Nie lubię takich scenek pod publiczkę i na samą myśl, że miałabym publicznie okazywać uczucia wszystko się we mnie buntuje. Bo jeśli mam coś do powiedzenia rodzicom to mogę to zrobić w domu, a nie przy ludziach, kiedy w tle leci jakaś beznadziejna i wyciskająca łzy piosenka (tak, tak mam na myśli ten wstrętny hit, który leci na każdym weselu).

czwartek, 20 sierpnia 2015

To miejsce na mapie, gdzie kończy się papier

tytuł: Poza mapą. Utracone przestrzenie, niewidzialne miasta, zapomniane wyspy, dzikie miejsca
tytuł oryg.: Off The Map
autor: Alastair Bonnett
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
rok wydania: 2015
ilość stron: 348

moja ocena: 6/10

Gdyby zapytać przypadkowych ludzi na ulicy na co przeznaczyliby nieoczekiwanie wygrane pieniądze pewnie większość powiedziałaby, że na podróże. Nie dziwi mnie, że ta odpowiedź najczęściej powtarza się w teleturniejach i konkursach, bo gdybym miała taką możliwość to już siedziałabym w pociągu do Pragi. Wciąż tkwi w ludziach jakaś potrzeba odkrywania nowych miejsc, ale prawdziwa ciekawość zastąpiona została turystyką. Bo powiedzmy sobie szczerze, turysta już dawno przepędził z nas odkrywcę.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Literacki wieczór panieński, czyli zmyśleni mężczyźni mojego życia :-)


Zawsze byłam kochliwa. Odkąd sięgam pamięcią moje dziewczęce serduszko podskakiwało radośnie na widok uroczych, męskich uśmiechów. Dziś, w ostatnim dniu panieńskiego stanu, wspominam wszystkich (no dobra, nie wszystkich, większość) przystojniaków, którzy kiedyś zaprzątali moje myśli. A było ich sporo! Każdy z nich był na swój sposób wyjątkowy, choć panowie mieli wspólne cechy. Ironiczny humor, złośliwy dystans do wszystkiego, chmurne spojrzenie. Aha, co najważniejsze! Wszyscy byli zmyśleni…

środa, 12 sierpnia 2015

Głupota nie boli, czyli „Opowieść o rzeczywistym człowieku” Pavela Vilikovskiego


tytuł: Opowieść o rzeczywistym człowieku
tytuł oryg.: Příběh opravdického člověka
autor: Pavel Vilikovsky
wydawnictwo: Książkowe Klimaty
rok wydania: 2015
ilość stron: 271

moja ocena: 6/10

„Opowieść o rzeczywistym człowieku” Pavela Vilikovskiego inauguruje projekt K4, czyli wspólną inicjatywę wydawców z Czech (Větrné mlýny), Słowacji (Kalligram), Węgier (Kalligram) i Polski (Książkowe Klimaty). W projekcie chodzi głównie o promowanie dobrej, współczesnej literatury środkowoeuropejskiej, co w praktyce oznaczać będzie, że w tym samym momencie konkretny tytuł ukaże się we wszystkich czterech krajach biorących udział w K4 (owacje i fanfary dla Petra Minaříka z wydawnictwa Větrné mlýny, który to wszystko wymyślił). Inicjatywa godna podziwu, pomysł wydawców szalenie mi się podoba, dlatego już czekam na następne książki, które ukażą się w ramach K4, ale zanim to nastąpi warto sięgnąć po Vilikovskiego, od którego wszystko się zaczyna.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Księżyc, kolory i samotność, czyli najpiękniejsza poezja w wersji rysunkowej


Sięgając po książeczki tajwańskiego pisarza i ilustratora Jimmy'ego Liao zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Spodobały mi się tytuły i tyle. Dopiero później dowiedziałam się, że Jimmy to prawdziwa literacka gwiazda (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Nie będzie przesadą jeśli stwierdzę, że dwa tomiki opublikowane przez Officynę (mam nadzieję, że będą wydawać kolejne tytuły) ścięły mnie z nóg i zmieniły mój światopogląd.

piątek, 7 sierpnia 2015

Nie ma mężczyzn idealnych



tytuł: Mężczyzna idealny
tytuł oryg.: Román pro ženy
autor: Michal Viewegh
wydawnictwo: Zysk i S-ka
rok wydania: 2006
ilość stron: 230

moja ocena: 6/10

Michal Viewegh ma w Czechach status celebryty. Wszyscy czytają jego książki, albo oglądają ich ekranizacje. A trzeba przyznać, że Viewegh jest płodnym pisarzem i nabzdurzył już kilkanaście powieści. Ale to dobrze, bo czyta się go miło, lekko i przyjemnie, choć jego książek nie można nazwać arcydziełami. „Mężczyzna idealny” to powieść, dla której zarwałam kawałek nocy, bo tak mnie wciągnęła lektura. Dopiero rano zorientowałam się, że właściwie bardziej jestem oburzona niż zadowolona z tego co przeczytałam.

środa, 5 sierpnia 2015

Tęsknota za młodością


Etykietki na wódkę weselną zrobiłam :)

tytuł: Pijane banany
tytuł oryg.: Opilé banány
autor: Petr Šabach
wydawnictwo: Afera
rok wydania: 2015
ilość stron: 228

moja ocena: 8/10

Rozczytałam się literaturze czeskiej. Lektura każdego kolejnego tomu sprawia mi niesamowitą frajdę, szczególnie, że póki co trafiam na same satysfakcjonujące historie. Ostatnio zajadałam się „Pijanymi bananami”, a z każdym kolejnym kęsem byłam coraz bardziej ubawiona. Petra Šabacha znają chyba wszyscy, więc jego powieści właściwie nie trzeba reklamować. Dlatego postawiam jedynie szczerzyć zębiska w szerokim uśmiechu i wpychać ten optymistyczny tomik komu popadnie.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

piosnka bardzo nieziemska o zakochanych aż do szaleństwa ♥

 Pieśni

III

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór, żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof stworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

sobota, 1 sierpnia 2015

Czego pragną mężczyźni, czyli zwierzenia prostytutki

tytuł: Plastikowe M3, czyli czeska pornografia
tytuł ryg.: Umělohmotný třípokoj
autor: Petra Hůlová
wydawnictwo: Afera
rok wydania: 2013
ilość stron: 160

moja ocena: 7/10

Plastikowe M3, czyli czeska pornografia” to trzecia książka czeskiej pisarki Petry Hůlovej, która ukazała się na polskim rynku. Podobno najbardziej oburzająca ze wszystkich, które autorka ma w swoim dorobku. Powieść musiała narobić sporego zamętu u naszych południowych sąsiadów, ale też cieszyć się niemałym zainteresowaniem czytelników, bo historia wymyślona przez  Hůlovą została nawet przeniesiona na deski teatru. Nie wiem z jakim skutkiem, ale przyznaję, że chętnie usłyszałabym monolog bohaterki na własne uszy.