niedziela, 28 grudnia 2014

Słodko-gorzkie lata 90-te


 
tytuł: Papierowe Samoloty
tytuł oryg.: Paper Aeroplanes
autor: Dawn O'Porter
wydawnictwo: YA!
rok wydania: 2014
ilość stron: 256

moja ocena: 6/10

Dawn O'Porter, brytyjska pisarka, prezenterka telewizyjna i projektantka, napisała powieść dla nastolatek, którą oparła na wspomnieniach ze swoich lat szczenięcych. „Papierowe samoloty” nie są ani zachwycająco błyskotliwe, ani nawet oryginalne. To wszystko już gdzieś było, albo w innych książkach, albo w filmach. A jednak lektura nie nudzi ani przez moment, a Flo i Renée stają się bliskimi przyjaciółkami czytelniczek.

Akcja powieści rozgrywa się na Guernsey, czyli małej brytyjskiej wyspie u wybrzeża Francji. Jest rok 1994, właśnie rozpoczyna się nowy rok szkolny, więc uczennice prywatnej szkoły dla dziewcząt, spotykają się ponownie na szkolnych korytarzach. Piętnastolatki Flo i Renée chodzą do jednej klasy, ale nie są dobrymi koleżankami. Właściwie nigdy nawet nie próbowały się zaprzyjaźnić, bo Renée ma zbyt luzackie podejście do życia, a Flo tkwi w toksycznej przyjaźni z Sally. Dopiero tragedia w życiu Flo zmieni wszystko, a tylko Renée  rozumie z jakimi uczuciami zmaga się jej koleżanka.  

Od śmierci mamy Renée ukrywa się za maską wesołka i błazna, jest bezczelna, pyskata i bezpośrednia. Tak postanowiła sobie radzić ze smutkiem i złością. Babcia z dziadkiem są surowi, młodsza siostra Nell popada w anoreksję, a ojciec zwiał do Hiszpanii i tam układa sobie nowe życie. Dziewczynka nie ma bliskiej przyjaciółki, ale ogólnie wszyscy ją lubią. Co innego Flo, która przyjaźni się z Sally. Ale ich relacja jest toksyczna, bo Sally traktuje koleżankę jak popychadło. Flo nie potrafi się buntować, jest zahukana i słaba psychicznie, kłopoty w domu tylko ją dobijają, a próby zwierzenia się przyjaciółce zawsze kończą się tak samo. W pewnym momencie te dwie samotne nastolatki dostrzegają, że mają ze sobą dużo wspólnego, a lekarstwem na ich zranione dusze może być tylko przyjaźń. 

Dawn O'Porter opowiada o czasach kiedy nie było komputerów, portali społecznościowych i komórek, a na lekcjach rzucało się liścikami, a nie wysyłało smsy. Jej powieść ma swój specyficzny urok, który przypomina smak oranżady w butelkach i gum do żucia Donald. Nie wiem czy „Papierowe samoloty” spodobają się współczesnym nastolatkom, ale jestem pewna, że czytelniczki , które dorastały w latach 90-tych docenią klimat powieści oraz dostrzegą w Flo i Renée pokrewne dusze. 

Jak już wspomniałam na początku fabuła powieści nie jest zbyt odkrywcza, ale może to problemy dorastających dziewcząt nie różnią się od siebie. W „Papierowych samolotach” buzują hormony, głupie pomysły i szczeniackie popisy są na porządku dziennym, a pierwsze doświadczenia miłosne przeplatają się z domowymi i szkolnymi problemy. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim dwie wrażliwe dziewczynki odkrywają, że jak człowiek ma piętnaście lat, to wyrozumiała przyjaciółka jest najcenniejszym skarbem. Jestem bardzo ciekawa, czy Renée i Flo udało się ocalić szkolną przyjaźń. Moje nie przetrwały próby czasu (ale mam problem z relacjami międzyludzkimi) i życiowych turbulencji, ale dzięki Dawn O'Porter wróciłam na chwilę do lat szczenięcych i pomyślałam ciepło o kilku koleżankach ze szkolnych ławek. 

***
Za możliwość przeczytania książek dziękuję Pani Ewie i Grupie Wydawniczej Foksal!

http://www.gwfoksal.pl/


21 komentarzy:

  1. Mimo iż fabuła nie jest zbyt odkrywcza, to jednak wzbudziła moje zainteresowanie i chciałabym poznać ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze się zastanowię nad tą książką, ale nie mówię ostatecznie, że nie przeczytam. Jednak póki co mam ciekawsze lektury w zasięgu ręki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, ten klimat z pewnością jest ogromną zaletą powieści. Może się czytać całkiem przyjemnie (tak, też się dziwię że to napisałam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam doskonale smak Donalda i te mini -komiksy w środku, które się kolekcjonowało i wymieniało z kolegami. :)
    Teraz gumy do żucia już tak nie smakują ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Autorka opowiada o czasach, w których ja już miałam "n" lat :) Z ciekawości chyba sięgnę po powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś wątpię, żebym miała ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z pewnością książka ma szansę spodobać się nastolatkom, przynajmniej tym, które chcą wiedzieć jak to wiodło się nastolatkom w poprzednim pokoleniu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że ta książka mogłaby mi się podobać jakieś 10 lat temu. Teraz mogłabym ją przeczytać w ramach wspomnień, bo wychowywałam się w latach 90.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko tutaj takie książki :) Aż miło popatrzeć. Gdybym była młodsza, pewnie chętnie bym tę książkę przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie to jestem tą lekturą zaciekawiona. Wątpię abym się zabrała za nią w najbliższym czasie, ale kiedyś- jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło, że przedstawia nastolatki w czasach 90-tych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałabym, żeby powrócić do tych lat 90 :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już od jakiegoś czasu mniej sięgam po młodzieżówki, także i tym razem chyba bym się w tej opowieści nie odnalazła.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyjaźnie zawsze się zmieniają. Ponieważ my się zmieniamy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Twoje zdjęcia książek zawsze są dla mnie inspiracją. ;) Wesz, teraz też nie tylko smsy, ja np. nieustannie wymieniam liściki z przyjaciółką. :) A jeszcze przed świętami oberwałam dziwacznymi, obślinionymi kulkami, którymi koledzy z klasy strzelają z długopisów. Ogólnie to lubię czytać o nastoletnich przyjaźniach; może z czasem mi się odmieni, może nie. Widzę, że tu jeszcze motyw anoreksji się pojawia, temat mi bliski, choć w powieściach na ogół ukazany stereotypowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, cieszę się, że moje zdjęcia się jednak komuś podobają :)
      O, a jednak młodzież nadal jest rozbrykana. To chyba moja klasa była jakaś niemrawa :) A temat anoreksji został tu tylko "liźnięty", bo bohaterka nie ma najlepszych stosunków z siostrą, więc rzadko o niej wspomina. Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Nie raz przekonałam się, że nie każda książka musi zaskakiwać fabułą, by jakoś mimo wszystko przypaść mi do gustu. Tutaj mógłby mnie kupić ten klimat lat 90., a może, bardziej nawet, przyjaźń między głównymi bohaterkami. Pewnie i u mnie pojawiłaby się refleksją nad trwałością takich szkolnych przyjaźni, bo doświadczenie, co tu ukrywać, mówi mi, że bywa z tym bardzo różnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hm, sama nie wiem, młodzieżówki ostatnio przestały mi się podobać, więc chyba spasuję :) Moja przyjaźń z lat przedszkolnych ocalała i trwa do dzisiaj - z milionem zawirowań, z problemami, trudnościami, ale trwa i ma się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Era sprzed komputerów odeszła bardzo szybko w zapomnienie, dlatego ja osobiście chętnie wracam do książek przypominających, że kiedyś było normalne życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Polecę tę powieść pewnej nastoletniej osobie w mojej rodzinie:)

    OdpowiedzUsuń